Święci tygodnia

Na obrazku: Andrzej Świerad i Benedykt św., pustelnicy

W tym Tygodniu wspominamy:

 

12 lipca (niedziela)

 

Brunon Bonifacy z Kwerfurtu.

Święty. Niemiec. Męczennik. Biskup. Misjonarz.

Urodzony w znamienitej niemieckiej rodzinie grafów. Ukończył szkoły i studia pod kierunkiem wybitnych postaci. Został mianowany kanonikiem katedralnym w Magdeburgu. To w Rzymie, do którego udał się wraz z Ottonem III, przyjął habit benedyktyna, w opactwie Bonifacego i Aleksego. Pięć lat wcześniej w tym samym klasztorze przebywał św. Wojciech i bł. Radzim. Brunon otrzymał jako imię zakonne Bonifacy. W tym też czasie zaprzyjaźnił się ze św. Romualdem i stał się częścią jego eremu. Z tego miejsca udała się pierwsza grupa kamedułów do Polski, św. Jan i św. Benedykt. Na prośbę Ottona III i Bolesława Chrobrego. Działali wśród Słowian nadodrzańskich. By owa misja cieszyła się przywilejem papieskim, Romuald wysłał Brunona do Rzymu. Ten otrzymał odpowiednie błogosławieństwo oraz sam został mianowanym metropolitą misyjnym. Co oznaczało, iż mógł mianować biskupów na terenach misji. Ze względu na trudną sytuację w Polsce święty udał się najpierw na Węgry i tam też powrócił z Polski. Brunon był także wysłany z misją do Kijowa, a nawet nad Morze Czarne. Powrócił do naszego kraju i stąd próbował udać się do Szwecji, by rozeznać się w sytuacji tamtejszego Kościoła. Zmierzając na północ Europy zatrzymał się w Jaćwieży, w której to nawrócił jednego z książąt, Nothimera. Rywale pozbawili go władzy, a samego misjonarza, biskupa, i 18 towarzyszy skazali na śmierć. Brunon oddał życie mając 35 lat, w roku 1009. Bolesław Chrobry wykupił jego ciało. Niestety ślad o relikwiach zaginął.

Święty jest autorem trzech pism, żywotów i listu. Styl i język tych treści wskazują na wysoką kulturę biskupa.

Jego kult szybko rozprzestrzenił się po świecie. A cześć męczennika rozwijała się szczególnie w zakonie kamedułów i w kolegiacie w Kwerfurcie, której sam święty miał być fundatorem.

Jest patronem Warmii i głównym opiekunem diecezji łomżyńskiej.

+

Święty Brunonie, módl się o stałość wiary, przez ciągłą walkę i nawracanie. Dodawaj nam odwagi w trudnościach i łaski nadziei na niepewne jutro. Abyśmy, jak Ty, swoim życiem wnosili światło na arenę ciemnego świata.

 

 

 

13 lipca (poniedziałek)

 

Andrzej Świerad i Benedykt.

Święci. Męczennicy. Mnisi. Ewangelizatorzy.

Pierwszy, to Polak wywodzący się z rodziny rolników. Został benedyktynem na Węgrzech i otrzymał właśnie to imię, gdyż w tym kraju Apostoł Andrzej był szczególnie czczony. W klasztorze żyli także mnisi żyjący według reguły wschodniej. To do nich przyłączył się Andrzej. Pełnił różne funkcje. Był przy tym ascetą, gdyż wcześniej prowadził życie pustelnika. Po ukończeniu 40 lat mnich mógł wyruszyć na pustynię wraz z jednym, zmieniającym się, towarzyszem. Pustelnia była odległa od opactwa około pół dnia drogi. Co tydzień Andrzej musiał wracać do opactwa w sobotę wieczór i zostać na całą niedzielę. Jego zajęciem było karczowanie lasu. Pomimo tak ciężkiej pracy święty trzy dni zupełnie pościł: w poniedziałek, w środę i piątek. Na Wielki Post brał od opata Filipa tylko 40 orzechów włoskich, które były jedynym jego pokarmem przez osiem tygodni (jeden orzech na dzień) za wyjątkiem sobót i niedziel, gdzie przyjmował wspólny posiłek w opactwie. Aby nawet sen sobie uprzykrzyć, siedział przez całą noc na pieńku, otoczonym ostrymi prętami. Gdy ciało przechylało się w jakąś stronę, budził się raniony. Aby uniemożliwić zaś ruchy głową, zakładał na nią koronę z drewna z zawieszonymi czterema kamieniami, o które uderzał przy każdym skłonie. Ponadto Andrzej opasał swoje ciało mosiężnym łańcuchem, który z czasem obrósł skórą. To właśnie było bezpośrednią przyczyną jego śmierci w 1030r., gdyż po pęknięciu naskórka wywiązało się zakażenie.

Jednym z towarzyszy-pustelników był jego uczeń, Benedykt, który po śmierci mistrza dał o nim świadectwo. Jednocześnie kontynuował życie ascetyczne. Miał też przybyć do Polski. W trzy lata po odejściu Andrzeja, Benedykt został napadnięty i zabity. Wrzucony do rzeki. Według legendy, przez cały rok, jego ciała miał pilnować orzeł, dzięki czemu martwy męczennik został odnaleziony w nierozłożonym stanie.

Obydwu – ucznia i mistrza – pochowano obok siebie w kościele zakonnym.

Kult męczenników szybko się rozszerzał, szczególnie w klasztorze na Zaborze, gdzie ich ciała znalazły swe miejsce, a nawet relikwie łańcucha św. Andrzeja. Z czasem, na Słowacji, powstały dwa sanktuaria, dwóch świętych.

Ich ciała znajdują się obecnie w katedrze Nitry.

Andrzej Świerad w hagiografii polskiej wybija się jako największy asceta wśród świętych i błogosławionych polskich.

Andrzej i Benedykt są pierwszymi Polakami, wyniesionymi do chwały ołtarzy po polskich kamedułach z eremu międzyrzeckiego.

+

Święci Męczennicy, dziękujemy za Wasze życie! Poświęcenie, miłość i dalszą opieką nad Polską, i nad nami wszystkimi. Nauczacie nas żyć z umiarem, w dyscyplinie wewnętrznej i pokoju serca, byśmy otrzymali nagrodę życia wiecznego.

 

 

Marianna Biernacka.

Błogosławiona. Polka. Męczennica. Żona. Matka i Teściowa. Babcia.

Urodzona w rodzinie Czokałów, prawdopodobnie grekokatolików. Choć uczęszczała do szkoły elementarnej, pozostała analfabetką. W wieku 16 lat wyszła za mąż. Została matką sześciorga pociech, choć tylko dwoje przeżyło

okres niemowlęcy. Rodzina utrzymywała się z gospodarstwa. Po śmierci męża Marianna pozostała z synem – córka Leokadia wyszła bowiem tego samego roku za mąż i opuściła dom rodzinny. Następnie i syn ożenił się, dzięki czemu do rodzinnego domu przybyła Anna.

Mieszkańcy Lipska zapamiętali postawę zatroskania, życzliwości i matczynej miłości, którą wykazywała w owym czasie wobec małżonków i ich potomstwa.

W 1943r. w odwecie za zabicie niemieckiego policjanta okupant rozpoczął masowe aresztowania. Uzbrojony patrol pojawił się także w domu Biernackich.

Dowódca nakazał Annie i Stanisławowi natychmiastowe opuszczenie domu. Marianna padła wtedy do nóg dowodzącego gestapowca i błagała go o zgodę na to, by mogła pójść zamiast synowej, która była w bardzo zaawansowanej ciąży. Niemiec uległ i zamiast Anny odprowadził Mariannę i Stanisława do więzienia w Grodnie.

Błogosławioną przetrzymywano prawie 2 tygodnie, które spędziła na głębokiej modlitwie. 13 lipca wraz z synem i 48 mieszkańcami Lipska została rozstrzelana. Wszystkich pochowano w nieznanym miejscu. Marianna miała 55 lat.

Synowa przeżyła śmierć teściowej i urodziła dziecko, syna Stanisława, który niestety umarł niecały rok później z powodu zapalenia płuc.

Marianna Biernacka została beatyfikowana 13 czerwca 1999 r. przez św. Jana Pawła II w Warszawie w grupie 108 błogosławionych męczenników II wojny światowej.

+

Błogosławiona Marianno, módl się o odwagę i miłość. Módl się za nasze rodziny, w szczególności za babcie i matki, teściowe, aby były zdolne do poświęceń i uczyły tego swoich najbliższych. Dziękujemy za Twoje świadectwo wiary i człowieczeństwa.

Módlmy się gorąco o rychłą kanonizację szczęśliwej u Pana.

 

 

14 lipca (wtorek)

 

Kamil de Lellis.

Święty. Włoch. Kapłan. Zakonnik. Człowiek miłosierdzia. Założyciel zakonu.

Urodził się z wielkiej prośby i modlitwy 60-letniej matki, która przedwcześnie straciła już syna. Przed narodzinami miała tajemniczy sen: ujrzała swojego syna w otoczeniu wielu mężów z krzyżami na piersiach. Przerażona odczytała ten sen jako napomnienie Boże, że jej syn skończy jako herszt bandy i zawiśnie wraz ze swoją szajką na krzyżu.

I początkowo, jej interpretacja mogła się sprawdzać, gdyż Kamil był, po ojcu, porywczy i niespokojny charakterem.

W wieku 20 lat utworzyła mu się rana w nodze. Udał się więc do Rzymu, do szpitala św. Jakuba dla nieuleczalnie chorych. Nie wyleczył się zupełnie z rany, ale opuścił szpital i udał się na wojnę z Turkami.

Kiedy w grze w karty przegrał uzbierany kapitał, udał się do Manfredodi, do klasztoru kapucynów jako pracownik fizyczny. Tam przeżył nawrócenie. I postanowił pozostać na zawsze w zakonie, który mu udzielił dachu nad głową. Niestety, rana ponownie się otworzyła i tak dalece zaczęła mu dokuczać, że musiał powrócić do szpitala w Rzymie. Tu przebywał 4 lata. W czasie choroby z niezwykłym poświęceniem oddawał się posłudze nieuleczalnie chorym. Jego spowiednikiem i kierownikiem duchowym był sam św. Filip Nereusz.  

Kiedy zaś rana jako tako się zagoiła, Kamil powrócił do kapucynów. Po pewnym czasie rana ponownie się odnowiła; Kamil zrozumiał, że jego miejsce nie jest u kapucynów.

Powrócił więc do Rzymu, gdzie w Kolegium Rzymskim odbył studia teologiczne. Po ich ukończeniu przyjął święcenia kapłańskie. W tym samym roku w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP z kilkoma towarzyszami, których w czasie studiów zdołał pozyskać dla swoich planów, wdział habit nowej rodziny zakonnej i złożył trzy śluby proste: ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, z dodaniem ślubu czwartego: oddania się bez reszty posłudze chorym. Wszyscy udali się do szpitala Świętego Ducha, gdzie pod kierunkiem Kamila przez 28 lat spełniali tę samarytańską posługę.

W 1586 r. Kamil otrzymał od papieża zatwierdzenie nowej rodziny zakonnej: Towarzystwa Sług Chorych. Tego samego roku papież zezwolił na noszenie osobnego habitu Kleryków Regularnych, koloru czarnego z czerwonym krzyżem na piersi. 8 grudnia 1591 r. Kamil wraz z 25 towarzyszami złożył śluby uroczyste z dodaniem ślubu czwartego: „wiecznej obecności ciałem i duszą przy chorych, nawet zarażonych”. Dzieło zaczęło wydawać owoce.

Liczba członków zakonu rosła, powstawały też nowe placówki.

Kamil napisał ustawy dla nowego zakonu, a także szczegółowy regulamin i wskazania, jak należy zajmować się chorymi.

Są one najpiękniejszym świadectwem miłości chrześcijańskiej.

Za życia Kamila jego duchowi synowie otworzyli 65 własnych szpitali.

W tym samym czasie ponad 100 kamilianów zmarło wskutek zarażenia od chorych, którym służyli.

Kamil zmarł w 1614 r. mając 64 lat, w domu macierzystym swojego zakonu w Rzymie. Jego ciało spoczywa dotąd w kościele przy centralnym domu w kaplicy Najświętszego Sakramentu.

Pan Bóg obdarzył Kamila darem kontemplacji, proroctwa oraz cudów za życia i po śmierci.

Papież Leon XIII ogłosił Kamila de Lellis wraz ze św. Janem Bożym patronem szpitali i chorych, papież Pius XI oddał mu także patronat nad służbą zdrowia – pielęgniarzami i pielęgniarkami.

+

Święty Kamilu, wstawiaj się za poszukującymi Drogi. Miej w opiece wszystkich, którzy niosą pomoc chorym. Szczególnie dziś, w dobie pandemii. Abyśmy nie zatracili w sobie czynów miłosierdzia, dopuszczając bardziej lęk niż nadzieję. Wyproś łaskę nieba tym, którzy oddali życie zarażając się od chorych. Prowadź!

 

 

15 lipca (środa)

 

BONAWENTURA. Jan di Fidanza.

Święty. Włoch. Kardynał. Biskup. Kapłan. Teolog dziejów. Filozof. Mistyk. Generał zakonu. Doktor Kościoła.

Gdy przyszedł na świat był bardzo słabym i chorowitym dzieckiem. Dzięki modlitwom pobożnej matki, która złożyła ślub Bogu, Jan wyzdrowiał. Podanie głosi, że dziecię miało zostać przyniesione do św. Franciszka z Asyżu, który w natchnieniu miał powiedzieć: “O, buona ventura!” – co znaczy: O, szczęśliwa przyszłość! Po ukończeniu szkół obligatoryjnych Jan rozpoczął studia filozoficzne w Paryżu. To w tym czasie i mieście wstąpił do franciszkanów. Następnie zdobywał wiedzę z teologii, a jednocześnie wykładał Pismo Święte. W tym też czasie stoczył słowny i pisemny „pojedynek” z Wilhelmem z Saint-Amour i z Tomaszem z Yorku w obronie zakonów żebraczych (franciszkanów i dominikanów). Z tego też czasu pochodzi jego szczytowe dzieło z zakresu teologii dotyczące Trójcy Świętej. Bonawentura zajął się także filozoficznym problemem poznania ludzkiego. W tej kwestii odszedł od Arystotelesa i św. Tomasza z Akwinu, a zbliżył się do Platona i św. Augustyna. Wreszcie w tym samym czasie wydał tom rozpraw, w którym można odnaleźć syntezę jego myśli filozoficznej i teologicznej. W następnych latach wędrował po różnych klasztorach i wykładał Słowo. Był profesorem na Uniwersytecie paryskim.

Jest nazywany Doktorem Serafickim, gdyż jego twórczość była przeniknięta ideą miłości. A symbolem miłości w Średniowieczu był chór anielski Serafinów.

Znane jest jego powiedzenie: Non est perfecta cognitio sine dilectioneNie ma prawdziwego poznania bez umiłowania. Najgłębsze tajemnice (zarówno te Boskie jak i ludzkie) może poznać jedynie ten, kto kocha naprawdę. Wskazuje, iż choć św. Franciszek nie był człowiekiem uczonym, to jednak osiągnął pełne zjednoczenie z Bogiem. Jego poznanie afektywne było tak wielkie, że poprzez stygmaty upodobnił się całkowicie do Chrystusa.

Jego najbardziej znane dzieło, pt. Itinerarium mentis in Deum (Wędrówka duszy do Boga) kończy się tymi słowami:

Jeśli zatem pytasz, jak to się dzieje (tzn. jak osiąga się zjednoczenie z Bogiem przez miłość), zapytaj o to

łaskę, a nie naukę;

pragnienie, a nie zrozumienie;

westchnienie modlitwy, a nie refleksję i lekturę;

oblubieńca, a nie nauczyciela;

Boga, a nie człowieka;

ciemność, a nie jasność;

nie pytaj światła, lecz pytaj ogień, który wszystko rozpala i przenosi w Boga za pomocą impetu skruszonego serca i rozpalonego do granic miłosnego uczucia.

 

Święty musiał zatem imponować wiedzą, pobożnością i zmysłem organizacyjnym, skoro w wieku 39 lat został wybrany przełożonym generalnym zakonu.  Wybór ten okazał się dla młodego zakonu opatrznościowym. Zakon przechodził wówczas trudny czas. Powstały bowiem dwie zwalczające się zaciekle frakcje: gorliwych (zelantów), którzy byli za zachowaniem pierwotnej reguły Ojca Franciszka, oraz zwolennicy reguły łagodniejszej, możliwej do zachowania także przez przeciętnych członków. To jednak groziło rozluźnieniem. Bonawentura umiał wybrać „złoty środek”, a przez swoje roztropne zarządzenia nadał zakonowi właściwy kierunek. Zakon miał również licznych zewnętrznych wrogów, patrzących nieprzychylnym okiem na liczne przywileje, dane mu od papieży. Jako przełożony Bonawentura umiał je obronić. 

Prowadził swoich współbraci przez 16 lat swoich rządów, doprowadzając zakon do niebywałego rozwoju. Ułożył także pierwsze konstytucje jako wykładnie reguły św. Franciszka. W ten sposób przeciął wieloraką dotąd jej interpretację. Zakonem zarządzał z Paryża, choć rzadko bywał na miejscu, gdyż stale wizytował zagraniczne klasztory. W Anglii, Belgii, Niemczech, Hiszpanii, Włoszech. Dla tych wszystkich zasług nazywany jest drugim “Ojcem Zakonu”.

Posiadał umiejętność łączenia życia czynnego i publicznego z bogatym życiem wewnętrznym.

Miał wielkie nabożeństwo do Męki Pańskiej i ku jej czci układał przepiękne poematy.

Głośno było o nim także na dworze papieskim. Dlatego to papież mianował go kardynałem oraz biskupem. Delegacja papieska z wiadomością o nominacji zastała go przy myciu naczyń kuchennych w klasztorze. 

Bonawentura musiał zrzec się urzędu przełożonego generalnego zakonu, aby oddać się wyłącznie sprawom publicznym. 

Towarzyszył papieżowi w podróży do Mugello koło Florencji, a w listopadzie 1273 r. udał się do Lyonu na sobór powszechny. Otrzymał zaszczytne wyróżnienie wygłoszenia przemówienia inauguracyjnego. Był szczęśliwy, że doszło do unii między Kościołem rzymskim a greckim, która jednak niebawem została zerwana.
 
Główny ciężar prac przygotowawczych do soboru spadł na barki Bonawentury. Wyczerpany tymi obowiązkami, zmarł w 1274 r. podczas soboru w Lyonie. Miał 56 lat.  

W pogrzebie wziął udział papież i wszyscy ojcowie soboru w liczbie 500 biskupów i ok. 1000 prałatów i teologów. Pogrzeb miał więc królewski. Papież wygłosił mowę pogrzebową ku jego czci.

Jego ciało złożono najpierw w zakrystii kościoła św. Franciszka, a w roku 1450 w nowo wystawionej świątyni. Znaleziono wówczas język św. Bonawentury zupełnie nietknięty rozkładem, a nawet zaczerwieniony. Miał to być znak niezwykłego daru wymowy Bonawentury. Kronikarze notują, że tego dnia wielu chorych odzyskało zdrowie.

Bonawentura był jednym z najwybitniejszych teologów średniowiecza.

Pozostawił po sobie wiele traktatów i dzieł teologicznych. Składają się na nie konstytucje, liczne traktaty i komentarze teologiczne, 440 kazań i wiele innych. Bonawentura stworzył własną szkołę teologiczną. Do najznakomitszych jego dzieł należą: Lignum vitae i Itinerarium mentis in Deum, jak też Illuminationes Ecclesiae.

Patronuje oczywiście franciszkanom, ale też matkom oczekującym potomstwa, dzieciom, robotnikom i teologom.

Obok św. Tomasza z Akwinu, Doktora Anielskiego, uważany jest za jedną z największych postaci XIII wieku, jest klasykiem szczytowego okresu scholastyki. Wraz ze wspomnianym św. Tomaszem został porównany przez papieża Sykstusa V do dwóch kandelabrów oświecających światłem swej mądrości cały Kościół.

+

Święty Bonawenturo, módl się za nami! Dodawaj nam odwagi, sił i zdrowia w zdobywaniu wiedzy religijno-filozoficznej, a przy tym pokory i bogobojności. By uzyskana mądrość służyła nam i wszystkim ludziom, których spotykamy na drodze życia. Miej w swojej opiece całe duchowieństwo, aby stawało na wysokości zadania, jeżeli chodzi o egzegezę Pisma jak i obronę prawd moralnych, i wiary katolickiej w dzisiejszym świecie.

 

 

16 lipca (czwartek)

 

Maria Magdalena Postel. Julia.

Święta. Francuzka. Kobieta Miłosierdzia. Założycielka nowej rodziny zakonnej.

W dzień urodzin została także zrodzona dla nieba. Jako dziecko była niezwykle żywa i aktywna. W wieku 9 lat złożyła ślub czystości i w tym samym czasie przyjęła Pierwszą Komunię. Przystępowała do niej codziennie, co także nie było w zwyczaju. Po ukończeniu szkół podstawowych rodzice oddali ją na dalsze kształcenie i wychowanie benedyktynkom. Dziewczyna nie wstąpiła do tego zakonu, gdyż uważała, iż siostry żyją zbyt zamożnie.

Za cel życia obrała sobie założenie szkół i internatów, które pozwoliłyby dziewczętom przygotować się dobrze do życia w rodzinie i w społeczeństwie. Postanowiła założyć bezpłatną szkołę dla dziewcząt ubogich.

Początki były trudne, gdyż Julia była sama i musiała borykać się z trudnościami lokalowymi i finansowymi. Kiedy dzięki ofiarności ludzi dzieło zaczęło nabierać konkretnych kształtów, wybuchła rewolucja francuska.
Kiedy w 1791 roku benedyktynki z Contentin zostały wyrzucone ze swojego klasztoru, biskup zezwolił, aby w domu Julii był przechowywany Najświętszy Sakrament. Zezwolił także Julii na codzienną Komunię świętą, aż do ostatniej Hostii, jaka pozostanie.

Niestety święta także została zmuszona do likwidacji rozpoczętego dzieła. Domek wynajęty na ten cel przeznaczyła na schronienie dla ukrywających się kapłanów. W nocy odprawiano w jej domu Mszę świętą. Korzystając z tego, że mieszkała nad samym Morzem Północnym, ułatwiała kapłanom ucieczkę z Francji do Anglii. Potajemnie katechizowała dzieci, a siostry, które musiały opuścić swoje klasztory, zatrudniała do pracy apostolskiej wśród chorych i opuszczonych, starając się równocześnie o utrzymanie dla nich.
Po rewolucji francuskiej otworzyło się przed Julią szerokie pole pracy.

Przeniosła się do Cherbourga, gdzie miała o wiele większe możliwości działania. Kapelan pewnego przytułku ofiarował jej domek, który stał się równocześnie kolebką nowej rodziny zakonnej. Najpierw zgłosiły się dwie kobiety. Z ich pomocą założyła szkołę dla 300 dziewcząt. W roku 1807 złożyła za zezwoleniem biskupa wraz z towarzyszkami śluby zakonne. Wtedy też przybrała sobie imię Marii Magdaleny. Napisała konstytucje dla nowej rodziny zakonnej, której dała nazwę „Ubogie Córki Miłosierdzia”. Siostry zobowiązywały się do bezpłatnego uczenia.
Dzieło okazało się opatrznościowe. Zaczęły mnożyć się oferty z różnych stron. Poza szkołami Maria Magdalena zaczęła zakładać sierocińce.

W 1832 r. otrzymała dla swojego dzieła opuszczone i zrujnowane opactwo benedyktynek w Saint-Sauveur-le-Vicomte. Tu założyła pensjonat dla panienek, sierociniec i bezpłatną szkołę podstawową. Siostry same pracowały przy odbudowie i założyły obok duży ogród, z którego dochodów się utrzymywały.

Siostra Maria Magdalena zmarła mając 90 lat, w 1846 roku w Saint-Sauveur. Tam też ją pochowano.

Obecnie zgromadzenie zakonne założone przez świętą nosi nazwę Sióstr św. Marii Magdaleny Postel.

+

Święta Mario Magdaleno, tyś jak Twoja Imienniczka, ukochałaś najbardziej Jezusa. I przez tę miłość oddałaś się na służbę bliźnim. Wspieraj dalej duchownych w godnym posługiwaniu. A przede wszystkim miej w opiece wszystkie dziewczęta, dziewczynki i kobiety, w szczególności te, które spotykają się z problemami i samotnością. Wypraszaj łaski wszystkim ludziom dobrej woli, którzy jak Ty, widzą sens w pomocy bezinteresownej.

 

 

 

17 lipca (piątek)

 

Aleksy.

Święty. Wyznawca. Rzymianin. Mąż. Eremita. Człowiek Boży.

Pochodził z bardzo bogatej rodziny patrycjuszów. Według legendy o św. Aleksym od wczesnych lat ojciec Aleksego pomagał biednym. Codziennie urządzał u siebie w domu trzy stoły, jeden dla sierot i wdów, drugi dla podróżników i trzeci dla ubogich. Rodzice długo musieli czekać na dziecko. Po wielu modłach udało im się doczekać syna. Chłopiec rósł w siłę i morale.

W dniu swego ślubu opuścił dom i udał się do Ziemi Świętej. Wiódł życie żebraka. Słynął z niezwykłej pobożności. Dzielił się ze współubogimi wszystkim, co tylko mu zbywało.

W pewnym momencie życia powrócił do Rzymu, gdzie nierozpoznany, przeżył 17 lat pod schodami rodzinnego domu. Modlił się i nawiedzał miejscowe sanktuaria. Zmarł w 411r. mając 50 lat.

Po śmierci znaleziono przy nim kartkę, niczym nieśmiertelnik, z podpisem kim jest! Jedynie żona mogła wyjąć list z ręki umarłego. Rodzice świętego na tę wieść mieli skonać z rozpaczy i żalu. Według legendy jego śmierć miały zwiastować dzwony wszystkich świątyń Wiecznego Miasta. Z ciała świętego zaczęła wydzielać się przyjemna woń i wonna mirra.

W pogrzebie miał wziąć udział sam papież i cały Rzym. Przez cały tydzień przybywający do grobu zmarłego otrzymywali uleczenie od chorób.

W średniowieczu św. Aleksy był bardzo popularną postacią w Europie i Północnej Afryce.

Patron licznych zakonów, a także ubogich, pielgrzymów, wędrowców, żebraków.

Orędownik podczas trzęsienia ziemi, suszy, złej pogody, w czasie epidemii i plag.

Wierni modlą się również do niego o to, by pomógł im pozbyć się grzechu dumy i wyniosłości.

Powstały nawet rodziny zakonne pod jego patronatem: bracia aleksjanie, siostry aleksjanki (w. XIV), Kongregacja Sióstr Najświętszego Serca Jezusa i Maryi (w. XIX).

Domniemany dom św. Aleksego miał stać w Awentynie. Tam też wystawiono w średniowieczu klasztor benedyktyński i kościół pod wezwaniem św. Aleksego (w. X). Obecna bazylika św. Aleksego pochodzi z w. XVII i należy do najpiękniejszych kościołów rzymskich.

Św. Aleksy był ulubioną postacią w średniowiecznej literaturze i w sztuce scenicznej. Poemat o św. Aleksym jest jednym z najstarszych zabytków języka we Francji. Pojawia się również wcześnie m. in. w tekstach niemieckich i polskich – „Legenda o św. Aleksym” (XV w.).

W Polsce święty Aleksy odbierał szczególną cześć w Tumie pod Łęczycą oraz w Płocku.

+

Święty Aleksie, módl się za nami, w szczególnej pokusie-ułudy tego świata. Byśmy jak Ty coraz bardziej zapominali o sobie, a coraz więcej oddawali chwały Bogu Jedynemu. Nawet kosztem bliskich… Bo Tyś jak Apostołowie, rzuciłeś wszystko dla Chrystusa i poszedłeś za Nim. Tak i aż po prostu.

 

 

18 lipca (sobota)

 

Szymon z Lipnicy.

Święty. Polak. Kapłan. Zakonnik. Dyskret. Gwardian. Wielki kaznodzieja. Uczony. Miłosierny.

Pochodził z rodziny piekarzy. Ukończył szkoły podstawowe i zaczął studiować nauki wyzwolone na Akademii Krakowskiej. Studia ukończył, a zaraz po nich, wraz z 10 kolegami, wstąpił do bernardynów. Zakonnicy ci zostali sprowadzeni do Krakowa 4 lata wcześniej przez św. Jana Kapistrana. Rozpoczął studia teologiczne i przyjął święcenia kapłańskie. W kilka lat po tym wydarzeniu został wybrany gwardianem w Tarnowie. Dwa lata później pełnił urząd kaznodziei w Krakowie, co było u franciszkanów wielkim zaszczytem. Pełnił tę posługę nie tylko z obowiązku, lecz i z serca. Aż do śmierci. Głosił homilie nie tylko w zakonach, ale przede wszystkim w katedrach. Dotąd ten zaszczytny i odpowiedzialny urząd pełnili wyłącznie dominikanie i profesorowie teologii Akademii Krakowskiej. Szymon był pierwszym, który przełamał tę tradycję jako bernardyn. Kazania w katedrze wygłaszano do elity intelektualnej Krakowa w języku łacińskim. To dowodzi, że Szymon doskonale opanował ten język. Oprócz tego był znany z cnót wszelakich, pobożności i kontemplacji. O wielkiej powadze, jaką się cieszył Szymon wśród swoich współbraci, świadczy i to, że został wybrany wraz z kilkunastoma innymi bernardynami delegatem prowincji polskiej, aby uczestniczył w uroczystościach przeniesienia relikwii św. Bernardyna do nowego kościoła wystawionego ku jego czci w Akwilei.

Następnie został wybrany dyskretem, czyli delegatem na kapitułę generalną do Pawii. Wyruszył na nią wraz z ówczesnym prowincjałem Chryzostomem z Ponieca i gwardianem z Krakowa, Marianem z Jeziorka. Przez pewien czas Szymon pełnił także funkcję komisarza prowincjała i w jego imieniu wizytował niektóre konwenty prowincji. Poważnym wydarzeniem w jego życiu była pielgrzymka do Ziemi Świętej. Odbył ją korzystając z okazji, że był uczestnikiem kapituły generalnej w Pawii. To stamtąd udał się do ziemi Chrystusa Pana.

W zakonie odznaczał się surowością życia, nabożeństwem do Najświętszego Sakramentu i Matki Bożej. Rozpowszechniał cześć Imienia Jezus.

Umarł posługując chorym podczas zarazy w Krakowie 1482 r., mając około 43 lat. 

Pogrzeb odbył się w tym samym dniu w godzinach wieczornych. Ciało pochowano w kościele klasztornym pod wielkim ołtarzem, umieszczając je wraz ze szczątkami Tymoteusza i Bernardyna, zmarłych w opinii świętości.

Grobowiec Szymona nawiedzali liczni pielgrzymi, a nagromadzone wota były dowodem jego skutecznego orędownictwa. Zaraz po jego śmierci miało miejsce aż 377 cudownych uzdrowień i łask. 

Obecnie relikwie świętego znajdują się w Sanktuarium św. Szymona z Lipnicy w Lipnicy Murowanej, zbudowanym na miejscu jego domu, gdzie trafiły w 1923 roku.

Obdarzony tytułem „spragnionego zbawienia wszystkich”Salutis omnium sitibundus.

Święty patronuje studentom, parafiom i Krakowowi. A także wspomaga w czasie zarazy.

+

Święty Szymonie, módl się za nami, w czasie nowej epidemii. Abyśmy nie zamykali się na potrzebujących, nieśli pomoc i ulgę w cierpieniu. A przy tym dbali o własne wykształcenie, pobożność, modlitwę i ciągłe nawracanie. Wspieraj także kaznodziejów, aby umieli zasiać ziarno Słowa w glebie żyznej, sercu ludzkim.  

 

 

+

Na koniec polecajmy się naszej Patronce, NMP,

Królowej Wszystkich Świętych:

 

Spoglądnij na nas przez obraz on,
Pomocy Nieustającej.