Święci tygodnia

na obrazku św. Grzegorz Wielki, papież

 

W tym Tygodniu wspominamy

i bierzemy przykład z tych, którzy udowodnili,

iż każdy z nas wezwany jest do świętości:

 

30 sierpnia (niedziela)

Małgorzata Ward.

Święta. Angielka. Męczennica. Miłosierna Dama.

Urodzona w arystokratycznej rodzinie Cogleton. Dama dworu. Żyła w czasie panowania króla Henryka VIII, który to odłączył Anglię od Rzymu i stał ustanowił się najwyższym przełożonym Kościoła. Anglikańskiego.

Jego córka, Elżbieta I, kontynuowała drogę ojca. Nastał czas prześladowań. Szczególnie dla duchownych katolickich. Katusze dotknęły m.in. ks. Wilhelma Wattsona, przyjaciela Małgorzaty, który nie wyrzekł się ani wiary, ani papieża. Jednak podczas torturowania podpisał stosowne dokumenty i wyszedł na wolność. Po opuszczeniu więzienia tłumaczył się, iż jego podpis nic nie znaczył, gdyż był podpisem z przymusu. Stąd został ponownie aresztowany. By tym razem nie poddał się cierpieniu, Małgorzata postanowiła odwiedzać go w więzieniu. Dodawała mu otuchy, modliła się z nim i za niego. Wreszcie kapłan został skazany na śmierć. Gdy dzień wyroku zbliżał się, Małgorzata dostarczyła sznur kapłanowi, by dzięki niemu mógł uciec z więziennej wieży. Niestety lina nie dała się odwiązać i wybawicielka duchownego została aresztowana. Poddana wyszukanym torturom. Nie wyrzekła się ani Chrystusa, ani papieża. Nie zdradziła też miejsca ukrycia księdza Wilhelma. W końcu została powieszona.

Był rok 1588. Pius XI ogłosił ją błogosławioną, a Paweł VI świętą.

+

Święta Małgorzato, kobieto mocna, mądra i miłosierna. Pełna oddania Bogu, jego sługom, papieżowi i kapłanom. Wierna i święta Kościoła Katolickiego. Broń od tchórzostwa, obojętności i marazmu. Miej w swojej opiece swój kraj, królową, a przede wszystkim angielskich katolików. Wypraszaj łaskę jedności i pokoju pomiędzy Kościołem Powszechnym a anglikańskim.

 

 

 

31 sierpnia (poniedziałek)

 Józef z Arymatei.

Święty. Faryzeusz. Uczeń Chrystusa. Ewangelizator.

Członek Sanhedrynu, najwyższej władzy żydowskiej.

Według Łukasza, Józef, nie zgadzał się na uchwałę i prześladowanie Jezusa przez Wysoką Radę.

Ewangeliści piszą także o odważnej postawie w czasie ukrzyżowania Mistrza, a po Jego śmierci poproszenie Piłata o ciało Jezusa, które zdął z krzyża i złożył w grobie. Wykupionym dla siebie.

Według późnośredniowiecznej legendy o królu Arturze i rycerzach okrągłego stołu, arcykapłani na wieść o zmartwychwstaniu Jezusa wtrącili Józefa z Arymatei do lochu. Jezus nie zapomniał jednak oddanej Mu przysługi i po swym zmartwychwstaniu miał mu się ukazać w więzieniu, przekazując kielich, do którego według jednych Nikodem, a według innych – Józef – zebrał po zdjęciu z krzyża krew, jaka wypływała z ran Jezusa. Był to ten sam kielich, którym Jezus posługiwał się podczas Ostatniej Wieczerzy.

Kielich ten, nazwany Graalem, stanowi główny wątek tej legendy.

Mówi ona, że Józefa po kilku latach miał uwolnić z więzienia sam cesarz, który zabrał go do Rzymu. Potem wysłał Józefa do Anglii, gdzie kielich niebawem zaginął. Poszukiwali go rycerze króla Artura: Lancelot i Persifal.

Według innej wersji, Józef przekazał kielich w spadku swoim synom. Przekazywany z pokolenia na pokolenie, trafił w ręce patriarchy Jerozolimy, który w 1257 r. ofiarował go królowi Anglii Henrykowi III.

Inna legenda utrzymuje, że Józef razem z Łazarzem, Martą i Marią, uciekając przed prześladowaniami, dopłynęli statkiem do Marsylii, gdzie głosili Dobrą Nowinę o Jezusie.

Jeszcze inna legenda ukazuje Józefa w Hiszpanii, dokąd udał się razem ze św. Jakubem Apostołem, który ustanowił go tam biskupem.

+

Święty Józefie, nie znamy Cię zbyt dokładnie, ale jedno przetrwało. Twoja wiara w Mistrza i miłość do niego. Miłość, która wyszła poza ramy życia ziemskiego. Zajęła się umarłym ciałem, objęła troską i namaszczeniem. Schroniła we własnym grobowcu, by w spokoju mogło oczekiwać na pobudkę do Życia. Józefie z Arymatei, legendo legend arturiańskich, pokazujesz jak ważne jest umarłych pogrzebanie. Godne i święte. Módl się za nami, abyśmy nie podchodzili do spraw ostatecznych zbyt lekko, a tym, którym nie zapewniono należytego pochówku uproś łaskę ponownego, lepszego “ostatniego pożegnania”. Szczególnie naszych rodaków z Wołynia i wielu pozostałych oczekujących…

 

 

Nikodem.

„Ten, który zwycięża dla ludu”. Święty. Faryzeusz. Męczennik. Uczeń Pana.

Jan pisze o nim: “dostojnik żydowski”, bowiem Nikodem pochodził z dobrego domu, miał poważanie, wpływy i majątek. Należał do faryzeuszów.

Jednak już od początku śledził poczynania Jezusa, słuchając Jego nauk i praw. Cuda, których był świadkiem, dawały mu gwarancję, że ma do czynienia z człowiekiem niezwykłym, co najmniej z prorokiem.

Zaintrygowany, bał się jednak jawnie opowiedzieć za Nim. Dlatego przybył do Jezusa w nocy. Dialog, jaki wówczas przeprowadził Nikodem z Panem Jezusem, należy do najpiękniejszych kart Ewangelii.

Kiedy Sanhedryn wydał na Jezusa wyrok śmierci bez przeprowadzenia nad Nim formalnego sądu, Nikodem stanowczo zaprotestował przeciw takiemu postępowaniu: „Czy prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha i zbada, co czyni?”. Ta odważna obrona musiała zaskoczyć najwyższą radę. Dlatego niektórzy odezwali się z przekąsem: „Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei”. Nikodem jednak musiał mieć oparcie także u innych, skoro wówczas nie uchwalono niczego przeciwko Chrystusowi, bo wszyscy „rozeszli się – każdy do swego domu”.

Nikodem najbardziej jest znany nie tyle z obrony Jezusa przed swoimi kolegami, ale z okazji pogrzebu Jezusa. Bowiem gdy wszyscy Apostołowie, prócz Jana, uciekli, Nikodem zakupił sto funtów kosztownych olejków i wraz z Józefem z Arymatei zabrał się do namaszczenia ciała Pana Jezusa. Ówczesny funt odpowiadał wadze 325 gramów. Nikodem przyniósł więc ponad 30 kilogramów zakupionych wonności, aby zabezpieczyć ciało Jezusa. Był to piękny i bardzo kosztowny gest dla Zbawiciela.

Nikodem miał przyjąć chrzest z rąk świętych Piotra i Jana.

Poniósł śmierć męczeńską przez Żydów. Pochowany został w Kefaz-Gamla.

Na początku XX w. znaleziono tu szczątki bazyliki świętych Szczepana i Nikodema.

+

Święty Nikodemie, wstawiaj się za nami, abyśmy mimo nieprzyjaznych warunków stawali w obronie Boga i Jego praw. Może na początku nieśmiało, z ukrycia. Ale w ostateczności, tak jak Ty, z odwagą i przekonaniem poszli za Panem, na życie wieczne.

 

 

 

1 września (wtorek)

Bronisława.

Błogosławiona Polka. Zakonnica. Przełożona. Kobieta miłosierdzia. Organizatorka. Mistyczka.

Urodzona w zamożnej rodzinie Odrowążów. Jej kuzynami byli: Jacek i Czesław. A stryjem, biskup krakowski, Iwo. Dziewczynka została wychowana w duchu wielkiej pobożności, szlachetności i żywej wiary. W jej otoczeniu z wiary w Boga czerpano siłę do służby bliźniemu.

W wieku 16-17 lat Bronisława wstąpiła do klasztoru norbertanek w Krakowie. Zakon ten był w owym czasie bardzo prężny i choć działał od niedawna, odgrywał już znaczącą rolę w służbie ówczesnemu społeczeństwu. W młodym wieku została przełożoną klasztoru.

W czasie zarazy w 1224 r. z wielkim zaangażowaniem służyła chorym, rozdawała leki i ubrania, karmiła głodnych. W tamtym czasie w krakowskim klasztorze przebywało kilkaset sióstr, Bronisława musiała zatem posiadać niezwykły talent organizacyjny.

Życie Bronisławy przypadło na okres walk, burzy i niepokoju.

Najtragiczniejsze wydarzenie w dziejach klasztoru i Bronisławy to najazd tatarski w 1241 r. Mniszki ukryły się wtedy wśród zalesionych skał, które dotąd noszą nazwę Skał Panieńskich; klasztor został splądrowany i spalony.

Siostry zaś, z Bronisławą na czele, niosły pomoc ofiarom wojny.

Błogosławiona miała wielkie nabożeństwo do Męki Pańskiej. To właśnie rozważanie cierpienia i śmierci Chrystusa wzniosło ją na najwyższe szczyty kontemplacji. Podejmowała też rozmaite formy pokuty i umartwienia.

Bronisława umiała na różne dramatyczne wydarzenia, towarzyszące jej życiu, spojrzeć z perspektywy wiary. W najtrudniejszych chwilach udawała się do pustelni na wzgórzu Sikornik, gdzie oddawała się modlitwie i medytacji. Tam również miała widzenie Chrystusa, który obiecał jej: „Bronisławo, krzyż mój jest twoim, lecz i chwała moja twoją będzie”.

Utrzymywała stały kontakt ze św. Jackiem i biskupem Iwonem. Od św. Jacka nauczyła się modlitwy różańcowej, którą wzbogaciła duchowość swojego zakonu. Gdy 15 sierpnia 1257 r. zmarł św. Jacek, Bronisława doznała wizji tryumfalnego wprowadzenia go przez Matkę Bożą do nieba.

Bronisława zmarła 29 sierpnia 1259 r. na Sikorniku. Miała 59 lat.

Jej kult rozpoczął się bardzo wcześnie, wkrótce po jej śmierci. Wzmagał się on zwłaszcza w czasach trudnych dla Krakowa i Ojczyzny.

Grób Bronisławy odnaleziono dopiero w 1604 r. Przy poszukiwaniach i remoncie kościoła znaleziono pęknięcie w murze w ścianie północnej w kierunku drogi na Salwator (kościółek Zbawiciela).

Legenda głosi, że tę szczelinę wskazał rój pszczół. Znaleziono w niej skrzynkę z kośćmi. Nie było wprawdzie żadnego napisu, ale domyślono się, że szczątki należą do bł. Bronisławy, którą po śmierci uważano za świętą. Dlatego pochowano ją oddzielnie, a potem w obawie przed Tatarami zamurowano dla zabezpieczenia relikwii. Jest to dowód pierwotnej czci, jaką darzono Bronisławę.

Dopiero kanonizacja św. Jacka (w 1594 r.) przypomniała postać Bronisławy, a odnalezione relikwie przyczyniły się do odnowienia jej kultu.

Trumienkę ukryto po raz drugi w czasie najazdu Szwedów na Kraków (1655). Znalezione po raz drugi kości Bronisławy w roku 1782 przełożono do podwójnej trumienki i przeniesiono do kościoła, gdzie umieszczone zostały w ścianie nawy południowej obok ołtarza św. Anny.

Jest rzeczą charakterystyczną, że kult Bronisławy rozwinął się nie przy jej grobie, ale na wzgórzu Sikornik. Tam, według podania, Bronisława pojawiała się od czasu do czasu.

Tam też Herman Suchodębski wystawił w 1703 r. kapliczkę ku jej czci. W obrazach podano życie Bronisławy: jej widzenie w chwili zgonu św. Jacka (1257), znalezienie jej trumienki (1604), Bronisławę modlącą się pod krzyżem i wyrzucenie czarta z opętanej osoby za przyczyną Bronisławy.

W latach 1703-1839 kapliczka na Sikorniku stała się małym sanktuarium, do którego urządzano procesje wśród licznie zgromadzonych mieszkańców Krakowa. Chętnie brali w niej również udział mieszkańcy okolicznych wiosek. Procesja wyruszała z kościoła klasztornego sióstr norbertanek.

Kiedy w 1707 r. w Krakowie szalała cholera, mieszkańcy Zwierzyńca przypisywali Bronisławie to, że ich dzielnicę epidemia choroby szczęśliwie ominęła.

W 1759 r. rozbudowano tę kaplicę i zaczęto w niej odprawiać Msze święte. Zaczęto również prowadzić księgę łask. W 1778 roku osiadł na Sikorniku pustelnik.

W 1787 r. kaplicę Bronisławy nawiedził król polski Stanisław August Poniatowski. Po tej wizycie brat króla, prymas Michał Jerzy, wydał dekret zezwalający na powtórne poszerzenie kaplicy.

W 1786 r. ułożono hymn, litanię i modlitwy ku czci bł. Bronisławy, a w 1789 r. ukazał się drukiem jej pierwszy żywot napisany przez o. Wawrzyńca Teleszyńskiego.

W latach 1820-1823 senat Krakowa zainicjował na Sikorniku usypanie kopca ku czci Tadeusza Kościuszki.

Na skutek starań, dekretem z dnia 23 sierpnia 1839 r. papież Grzegorz XVI zatwierdził pradawny kult oddawany Bronisławie. 5 maja 1840 r. papież zatwierdził miejsce jej kultu jako Błogosławionej w Krakowie w kościele zwierzynieckim, a 31 sierpnia tego samego roku zezwolił na jej kult w całym zakonie norbertanek i w diecezji krakowskiej.

Beatyfikację Bronisławy Kraków obchodził bardzo uroczyście przez kilka dni. Kulminacyjny punkt obchodów zaplanowano na dzień 2 grudnia 1840 r. Z kościoła dominikanów wyruszyła procesja przez całe miasto aż do kościoła norbertanek. Niesiono w niej trumienkę z relikwiami i osobny relikwiarz z głową Bronisławy.

Odtąd kult bł. Bronisławy przeniósł się z Sikornika do samego kościoła Panien Norbertanek, zwłaszcza od kiedy Austriacy zburzyli kaplicę na Sikorniku, a nową wystawili w obrębie fortyfikacji, którymi otoczyli kopiec Kościuszki. Papież Pius IX rozszerzył kult Bronisławy także na diecezję wrocławską, a Leon XIII – na cały zakon norbertański.

Bronisława jest patronką diecezji opolskiej oraz dobrej sławy.

+

Błogosławiona Bronisławo, szlachetna Pani, pełna miłości do bliźniego. Zdobyłaś Miłość Chrystusa, oddając Mu się na wyłączność. Służyłaś Mu dobrze, odważnie, gorliwie. Wstawiaj się za nami, abyśmy jak Ty, umieli oddalić się od tłumu i dźwięku, i dzięki temu w skupieniu mogli kontemplować Pana. Módl się za Kraków i wszystkimi poszukującymi grobów bliskich, grobów zapomnianych. Opiekuj się swoimi współsiostrami i nami wszystkimi, abyśmy umieli przetrwać okres nowej epidemii.

Módlmy się o rychłą kanonizację Bronisławy.

 

 

Teresa Małgorzata, od Najświętszego Serca Jezusa.

Święta Włoszka. Anna Redi. Zakonnica. Dziewica. Kobieta miłosierdzia. Mistyczka. Wypraszająca cuda.

Pochodziła z rodziny szlacheckiej i bardzo pobożnej.

Bóg obdarzył ją szczególnym, mistycznym rozumieniem słów św. Jana Apostoła: „Bóg jest miłością”; ona sama była przepełniona miłością. Jej oczy były zawsze roześmiane. Sprawiała, że w jej otoczeniu wszyscy dobrze się czuli. Każdym, kto ją odwiedził, zajmowała się jak najznamienitszym gościem – pilnowała, by było mu wygodnie, podawała coś do jedzenia i picia, a także z zainteresowaniem pytała o życie osobiste, a potem uważnie wysłuchiwała tego, co mówił. I każdego obdarzała na pożegnanie radosnym poczuciem zrozumienia i przyjęcia.

Mając 17 lat wstąpiła do karmelitanek bosych we florenckim klasztorze św. Teresy. Otrzymała imię Teresa Małgorzata, od Najświętszego Serca Jezusa.

I tu obdarzała inne zakonnice, zwłaszcza chore, dobrocią, która przynosiła im ogromną radość. Jej czułe słowa i opieka nie ominęły nikogo. Szczególną sympatią darzyły ją starsze siostry, gdyż Teresa Małgorzata od początku była uduchowioną, pełną pokory i cierpliwą zakonnicą. Pod jej wpływem rozpalały w sobie własną gorliwość i pobożność. Dobroć zaowocowała licznymi cudami.

Teresa Małgorzata była szczególnie bliska siostrze Teresie Adelajdzie, starszej i zupełnie głuchej kobiecie, która ze względu na swój stan zdrowia przebywała w szpitalu. Teresa chętnie ją tam odwiedzała. Te niezwykłe wizyty zdumiewały świadków, bo mimo upośledzenia Teresy Adelajdy, która normalnie nie słyszała ani jednego słowa wypowiedzianego przez innych, obie siostry bez trudu ze sobą rozmawiały.

Kolejny cud wydarzył się, gdy Teresa Adelajda, leżąc już na łożu śmierci, wyszeptała imię Teresy Małgorzaty, a ta wkrótce, jak na zawołanie, przybyła z drugiego końca klasztoru, gdzie głos umierającej w żaden sposób nie mógł dotrzeć.

Następne cudowne wydarzenia było związane z drobnym złamaniem zasad przez Teresę Małgorzatę. Reguła karmelitanek zakazywała siostrom pocałunków; Teresa Małgorzata wiedziała o tym doskonale, ale tego dnia nie myślała o surowych zasadach. Siostrę Marię Wiktorię, jedną z nowicjuszek w klasztorze św. Teresy, dręczył, mimo braku przyczyn, chroniczny ból zęba. Dolegliwość była tak poważna, że nawet przyjęcie adeptki do zakonu na stałe stało się problematyczne. Pewnego dnia podczas posiłku, gdy Maria nadal cierpiała z bólu, Teresa Małgorzata, pełna współczucia, nachyliła się i pocałowała ją w policzek. Maria Wiktoria natychmiast uwolniła się od cierpienia, a ząb nigdy więcej nie dał o sobie znać. I nic już nie stało na przeszkodzie, by młoda kobieta została przyjęta do klasztornej wspólnoty.

Teresa Małgorzata zmarła 7 marca 1770 r. we Florencji, mając zaledwie 23 lata. Przez piętnaście dni jej ciało nie zdradziło żadnych oznak rozkładu.

Tysiące wiernych z Florencji i okolicznych miast napływało do klasztoru św. Teresy.

Pewnego dnia cieśla zakonny wziął jeden z fiołków przystrajających katafalk Teresy Małgorzaty i dotknął nim twarzy kobiety zeszpeconej chorobą skórną; twarz natychmiast została uleczona. Tym samym sposobem pewien robotnik uleczył swojego syna z zapalenia stawów.

Cuda św. Teresy Małgorzaty zaowocowały duchową odnową we Florencji i okolicach. Jej ciało przetrwało do dziś w nienaruszonym stanie.

Na koniec warto przytoczyć słowa modlitwy św. Teresy Małgorzaty:

„Pragnę Cię kochać, o mój Boże, miłością, która jest cierpliwa, miłością, która poświęca się Tobie bez reszty, miłością, która działa, i co najważniejsze, miłością, która nie ustaje. Tak jak kochający jakąś istotę myśli o niej często, tak i kochający Boga niech zawsze ma Go w swych myślach. Zwierciadłem, w którym musimy się przeglądać, by zdobyć Bożą miłość, jest Jezus Chrystus. Jeśli czyny naszych bliźnich nie są jednoznaczne, powinniśmy rozważać ich postępki tylko z najlepszej strony. Kiedy czyn jest godzien potępienia, powinniśmy zrobić wszystko, by dojrzeć słuszne intencje kryjące się za nim. Róbmy wszystko dla miłości, pamiętając, że miłość pragnie jedynie miłości; a wtedy nic nam nie wyda się trudne”.

+

Święta Tereso Małgorzato, wstawiaj się za nami. I obdarzaj nas cudami. Tak jak za życia ziemskiego, tak i za niebiańskiego okazujesz wszystkim dobroć, życzliwość i troskę. Kochasz nieustannie. Jak Twój doskonały Mistrz. Dodawaj nam odwagi i cierpliwości, byśmy jak Ty, umieli rozświetlać mroki spowijające każdego napotkanego człowieka. By czuł się przy nas dobrze, a przy tym mógł pozostać sobą. Każdy z nas niech nosi brzemiona. Własne i innych.

 

 

 

2 września (środa)

Ingrida Szwedzka.

Błogosławiona. Żona. Wdowa. Przeorysza. Zakonnica. Tercjarka. Mistyczka. Stygmatyczka.

Krewna króla Johansona. Szybko straciła rodziców. Wychowywana przez dominikanina, Piotra z Dacji. Nie wiadomo, za kogo i kiedy wyszła za mąż. Aczkolwiek pewne jest, iż została wdową.

Wtedy to właśnie z siostrą Krystyną i kilkoma znajomymi założyła grono tercjarek współpracującymi z dominikanami ze Skanninge.

Ingrida była obdarzona niezwykłymi łaskami mistycznymi, także stygmatami. Nieco później odbyła pielgrzymkę do Ziemi Świętej i Rzymu.

Przebywając w roku 1281 w stolicy chrześcijaństwa, uzyskała od papieża Marcina IV upoważnienie do założenia w Skánninge klasztoru żeńskiego, który uposażył jej brat, Jan Elovson, a inni członkowie rodziny hojnie obdarowali. Klasztor dominikanek otwarto uroczyście w obecności króla Magnusa I, a Ingrida oficjalnie przyjęła habit dominikański. Był to pierwszy klasztor dominikanów w Szwecji.

Rok później, prawdopodobnie w dniu 2 września, zmarła jako przeorysza klasztoru św. Marcina. Miała 47 lat.

Wcześnie otoczono ją czcią. Cuda następujące po jej śmierci przypisywano jej wstawiennictwu. Wywołały one jej powszechny kult.

+

Błogosławiona Ingrido, bądź nam przewodniczką na drodze poszukiwań własnego powołania. Niech nasze życie znaczy więcej niż beztroska codzienność, pełna marazmu i bylejakości. Bądźmy świadkami Chrystusa. Czy to w małżeństwie, panieństwie czy wdowieństwie. Czy wreszcie jako osoby duchowne. Nie tak ważny jest stan, jak gotowość do pełnego miłowania Stwórcy i Jego stworzeń. Opiekuj się swoją ojczyzną, by na nowo rozkwitł w niej Kościół Powszechny.

Módlmy się o rychłą kanonizację błogosławionej, aby siła katolickiej wiary przemogła protestanckie uprzedzenia.

 

 

 

3 września (Pierwszy Czwartek)

Grzegorz Wielki.

Święty. Włoch. Papież. Biskup. Kapłan. Opat. Zakonnik. Dyplomata. Reformator. Namiestnik Rzymu. Ojciec i Doktor Kościoła. Konsul Boga.

Urodzony w rodzinie rzymskich patrycjuszy. Jego rodzicami są obecni święci: Gordian i Sylwia. A ciotkami św. Farsylia i św. Emiliana. Wychowywał się w pobliżu dawnego pałacu cesarza, Cyrku i bazylik.

Dobrze wykształcony, błyskotliwy i zaradny rozpoczął karierę urzędniczą aż został namiestnikiem Rzymu. Rządził mądrze i sprawiedliwie.

Jednak niespodziewanie, po czterech latach, opuścił tak eksponowane stanowisko i wstąpił do benedyktynów. Własny dom zamienił w klasztor.

Ten czyn zaskoczył wszystkich – pan Rzymu został ubogim mnichem. Dysponując ogromnym majątkiem, Grzegorz założył jeszcze 6 innych klasztorów w swoich dobrach na Sycylii. W cieniu słynnego później opactwa św. Andrzeja na wzgórzu Celio trwał na modlitwie i poście.

Następnie został mianowany diakonem Kościoła rzymskiego, a później przedstawicielem papieża na dworze cesarza wschodniorzymskiego. Grzegorz udał się więc w stroju mnicha wraz z kilkoma towarzyszami do Konstantynopola. Spędził tam 7 lat. Wykazał się dużymi umiejętnościami dyplomatycznymi. Korzystając z okazji, nauczył się języka greckiego.

Ceniąc wielką mądrość i roztropność Grzegorza, papież wezwał go z powrotem do Rzymu, by pomagał mu bezpośrednio w zarządzaniu Kościołem i służył radą. Miał jednocześnie pełnić obowiązki osobistego sekretarza papieża. Od roku 585 był także opatem klasztoru.

W 590r. zmarł biskup Rzymu, Pelagiusz. Na jego miejsce lud, senat i kler rzymski jednogłośnie, przez aklamację, wybrali Grzegorza. Ten w swojej pokorze wymawiał się. Napisał nawet do cesarza i do swoich przyjaciół w Konstantynopolu, by nie zatwierdzano jego wyboru. Stało się jednak inaczej.

3 października 590 r. odbyła się jego konsekracja na biskupa. Przedtem przyjął święcenia kapłańskie.

W tym samym roku Rzym nawiedziła zaraza, jedna z najcięższych w historii tego miasta.

Grzegorz zarządził procesję pokutną dla odwrócenia klęski. Wyznaczył 7 kościołów, w których miały gromadzić się poszczególne stany: kler – w bazylice świętych Kosmy i Damiana; mnisi – w bazylice świętych Gerwazego i Protazego; mniszki – w kościele świętych Piotra i Marcelina; chłopcy – w bazylice świętych Jana i Pawła; wdowy – w kościele św. Eufemii, a wszyscy inni – w kościele św. Stefana na Celio. Z tych kościołów wyruszyły procesje do bazyliki Matki Bożej Większej, gdzie papież-elekt wygłosił wielkie przemówienie o modlitwie i pokucie.

Podczas procesji Grzegorz zobaczył nad mauzoleum Hadriana anioła chowającego wyciągnięty, skrwawiony miecz. Wizję tę zrozumiano jako koniec plagi. Utrwalono ją artystycznie. Do dnia dzisiejszego nad mauzoleum Hadriana, zwanym także Zamkiem Świętego Anioła, dominuje ogromny posąg anioła ze wzniesionym mieczem.

Pontyfikat Grzegorza trwał 15 lat.

Zaraz na początku swoich rządów nadał sobie pokorny tytuł, który równocześnie miał być programem jego pontyfikatu: servus servorum Dei – „sługa sług Bożych”.

Do ówczesnych patriarchów Konstantynopola, Antiochii, Jerozolimy i Aleksandrii skierował wysłanników z zawiadomieniem o swoim wyborze w słowach pełnych pokory i przyjaźni, czym pozyskał sobie ich miłość.

Codziennie głosił słowo Boże.

Przez sojusz dyplomatyczny z Merowingami i poprzez pertraktacje pokojowe z Longobardami uzyskał spokój na Półwyspie Apenińskim i chroniąc miasto przed kolejnymi oblężeniami, znacznie umocnił swój prestiż wśród Rzymian.

Usunął z kurii papieskiej niegodnych urzędników. Podobnie uczynił z biskupami i proboszczami na parafiach.

Zreformował służbę wobec ubogich. Jego pomoc wyrażała się zarówno w działaniach długofalowych, poprzez usprawnienie administracji dobrami kościelnymi, a następnie przeznaczanie ich części na określony cel charytatywny, dotyczący dużych grup potrzebujących: uchodźców wojennych, ofiar najazdów, głodu, a także przytułków dla sierot i ludzi w podeszłym wieku. Grzegorz I znajdował sposoby zaspokajania pojedynczych przypadków potrzebujących pomocy i wsparcia reagując na imienne prośby i szukając nowych przypadków, w których potrzebna była jego interwencja – materialna bądź duchowa. Dawało to ludności zamieszkującej tereny jego jurysdykcji poczucie bezpieczeństwa i zewnętrznej opieki. Tworzyło obraz sprawiedliwego, miłosiernego człowieka, a także instytucji, nieobojętnej na losy jednostki i która ingerowała w przypadkach niesprawiedliwości, dając wzór chrześcijańskiego życia.

Wielką troską otoczył rzymskie kościoły i diecezje Włoch.

Dla lepszej kontroli i orientacji wyznaczył wśród biskupów osobnego wizytatora. Był stanowczy wobec nadużyć.

Poprzez przyjaźń z królową Longobardów, Teodolindą, pozyskał ją dla Kościoła. Kiedy Bizantyjczycy pokonali Wandalów i zajęli północną Afrykę, tamtejsi biskupi zaczęli dążyć do zupełnej autonomii od Rzymu, co mogło grozić schizmą. Papież energicznie temu zapobiegł.

Wielką radość sprawiła mu wiadomość o nawróceniu w Hiszpanii ariańskich Wizygotów, dzięki gorliwości i taktowi św. Leandra, z którym św. Grzegorz był w wielkiej przyjaźni.

Nawiązał także łączność dyplomatyczną z władcami Galii.

Grzegorz był zdania, że stagnacja i bezczynność ze strony duchowieństwa mogą doprowadzić do wyparcia chrześcijaństwa z terenów, które dopiero je przyjęły. Ratunek widział w intensywnym prowadzeniu misji. Pomysł papieża był niezwykle nowatorski, ponieważ do tej pory Kościół zajmował się tylko umacnianiem struktur, a inicjatywę w szerzeniu wiary pozostawiał władcom bądź gorliwcom. Właśnie od czasów Grzegorza I Stolica Apostolska przejęła przewodnictwo w kwestii misyjnej.

Do Anglii wysłał benedyktyna św. Augustyna (późniejszego biskupa Canterbury) wraz z 40 towarzyszami. Ich misja powiodła się. W samą uroczystość Zesłania Ducha Świętego w 597 r. król Kentu, Etelbert I, przyjął chrzest. Z tego też powodu Grzegorz Wielki jest patronem Brytanii.

Najgorzej układały się stosunki Rzymu z Konstantynopolem. Chociaż papież utrzymywał z cesarstwem jak najlepsze stosunki, patriarchowie uważali się za równorzędnych papieżom, a nawet za wyższych od nich właśnie dlatego, że byli biskupami w stolicy cesarzy. W tym właśnie czasie patriarcha Konstantynopola nadał sobie nawet tytuł patriarchy „ekumenicznego”, czyli powszechnego. Przeciwko temu Grzegorz zaprotestował i nigdy tego tytułu nie uznał, uważając, że należy się on wyłącznie biskupom rzymskim.

Zasłużył się także na polu liturgii przez swoje reformy. Wprowadził m.in. Ojcze nas do liturgii Mszy świętej. Ujednolicił i upowszechnił obrządek rzymski. Dotąd bowiem każdy kraj, a nawet wiele diecezji miały swój własny ryt, co wprowadzało wiele zamieszania.

Od pontyfikatu Grzegorza pochodzi zwyczaj odprawiania 30 Mszy św. za zmarłych – zwanych „gregoriańskimi”.

Kiedy papież był jeszcze opatem benedyktynów w Rzymie, zmarł pewien mnich, przy którym znaleziono pieniądze. W owych czasach posiadanie własnych pieniędzy przez zakonnika było uważana za wielkie przestępstwo. Grzegorz, aby dać lekcję mnichom, nakazał pogrzebać ciało owego zakonnika poza klasztorem, w miejscu niepoświęconym. Pełen jednak troski o jego duszę nakazał odprawić 30 Mszy świętych dzień po dniu. Kiedy została odprawiona ostatnia Msza święta, ów zakonnik miał się pokazać opatowi i podziękować mu, oświadczając, że te Msze święte skróciły mu znacznie czas czyśćca. Odtąd panuje przekonanie, że po odprawieniu 30 Mszy świętych Pan Bóg w swoim miłosierdziu wybawia duszę, za którą są one ofiarowane, i wprowadza ją do nieba.

Przy bardzo licznych i absorbujących zajęciach publicznych Grzegorz także bardzo wiele pisał. Pozostawił po sobie bogatą spuściznę literacką. Do najcenniejszych jego dzieł należą: Dialogi, Reguła pasterzowania, Sakramentarz, Homilie oraz Listy. Tych ostatnich zachowało się do naszych czasów aż 852. Jest to największy zbiór epistolarny starożytności chrześcijańskiej.

Z imieniem św. Grzegorza Wielkiego kojarzy się także tradycyjny śpiew liturgiczny Kościoła łacińskiego – chorał gregoriański, który choć w pełni ukształtował się dopiero w VIII w., to jednak przypisywany jest temu Świętemu.

Grzegorz zmarł 12 marca 604 r. Miał 64 lata.

Obchód ku jego czci przypada obecnie 3 września, w rocznicę konsekracji biskupiej.

Jego ciało złożono obok św. Leona I Wielkiego, św. Gelazjusza i innych w pobliżu zakrystii bazyliki św. Piotra. Pół wieku później przeniesiono je do samej bazyliki wśród ogromnej radości ludu rzymskiego.

Średniowiecze przyznało Grzegorzowi przydomek Wielki.

Historia nazwała go „apostołem ludów barbarzyńskich”.

Należy do czterech wielkich doktorów Kościoła Zachodniego.

Jest patronem m.in. uczniów, studentów, nauczycieli, chórów szkolnych, piosenkarzy i muzyków.

 Na Wschodzie św. Grzegorz Wielki czczony jest jako Grzegorz Dialogos.

+

Święty Grzegorzu, Wielki Papieżu, wielki człowieku. Twoja życiowa jest do dziś fascynująca, godna podziwu i relfeksji. Ty pokazałeś temu światu jego właściwe miejsce. Zrobiłeś porządek także w samym Kościele. Duch Święty niewątpliwie cały czas obdarzał Cię darami i owocami, którymi i my możemy się cieszyć. Gregorianki, chorał, Dialogi. I wiele innych. Dziękujemy za Twoją służbę. Byłeś właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. I całe szczęście, iż pycha szeptająca pokorze nie pozbawiła Cię urzędu piotrowego. Bowiem tak wiele dobra uczyniłeś. Naucz nas dobrze postępować, być mocnym Bogiem. Byśmy nie szczędzili trudu i sił do tworzenia Kościoła coraz bardziej Chrystusowego. Czuwaj nad Rzymem i jego biskupem! Całym duchowieństwem, liturgią i administracją. I nad nami, także Twoimi sługami.

Módlmy się za wstawiennictwem Grzegorza Wielkiego, w ten Pierwszy Czwartek Września 2020. Niech wyśle do nas Anioła, który pokona zarazę tego dziesięciolecia.

 

 

 

4 września (Pierwszy Piątek)

Maria Stella i Towarzyszki.

Błogosławione Polki. Męczennice z Nowogródka. Zakonnice.

Nazaretanki, które przybyły na zaproszenie biskupa Łozińskiego w 1920r. Siostry zajęły się wychowaniem religijnym i edukacją dzieci i młodzieży. Najpierw założyły internat, następnie szkołę powszechną.

Otwarte na potrzeby ludzi w czasie pokoju, tym bardziej gorliwie służyły innym podczas okupacji wojennej.

Najeźdźcy deportowali Polaków (luty 1940 i kwiecień 1941) na Syberię i do Kazachstanu.

Siostry podjęły działalność charytatywną (m.in. wysyłając paczki dla deportowanych), apostolską (przygotowując dzieci do I komunii) i edukacyjną (prowadząc tajne nauczanie języka polskiego i historii).

Musiały jednak w czasie wojny opuścić tak szkołę, jak i własny klasztor. Zmieniły habity na świecki strój i szukały jakiegoś zajęcia, aby zapewnić sobie skromne utrzymanie. Jedynie siostra Imelda nie zdjęła habitu. Siostry szukały odpowiedniego dachu nad głową u dobrych ludzi.

Spotykały się razem tylko w kościele farnym na Mszy i różańcu.

Rosjanie, którzy zetknęli się bliżej z siostrami, byli pod wrażeniem ich uczciwości i rzetelności w pracy. Nie mogli wyjść z podziwu dla polskiej ludności, która bardzo licznie gromadziła się w kościele.

6 lipca 1941 roku w Nowogródku zmienili się najeźdźcy. Okazało się szybko, że nowy okupant nie jest lepszy od poprzedniego. Niemcy starali się wykorzystywać antagonizmy między Białorusinami i Polakami, by skłócać ich na wszelki możliwy sposób. Obiecywali Białorusinom autonomię, a nawet niepodległość.

Kiedy w 1943 r. sowieccy i polscy partyzanci zajęli miasteczko Iwieniec, Niemcy przystąpili do planowego mordowania Polaków. Co jakiś czas organizowali „pokazowe” rozstrzeliwanie Polaków, aby zastraszyć wszystkich stawiających jakikolwiek opór.

Podobna akcja miała miejsce 18 lipca 1943 roku, kiedy to aresztowano 120 osób z zamiarem rozstrzelania. Wówczas to siostry nazaretanki wspólnie podjęły decyzję ofiarowania swego życia za uwięzionych członków rodzin. Wobec kapelana i rektora fary, ks. Aleksandra Zienkiewicza, tę decyzję w imieniu wszystkich wypowiedziała siostra Maria Stella, pełniąca wtedy obowiązki przełożonej.

Uwięzieni zostali wywiezieni na roboty do Rzeszy, a kilku zwolniono.

Wobec zagrożenia życia jedynego w okolicy kapłana siostry ponowiły gotowość ofiary: „Ksiądz kapelan jest bardziej potrzebny ludziom niż my, toteż modlimy się teraz o to, aby Bóg raczej nas zabrał niż Księdza, jeśli jest potrzebna dalsza ofiara”.

Bóg tę ofiarę przyjął.

31 lipca 1943 r. wieczorem siostry otrzymały wezwanie na komisariat. Po wieczornym nabożeństwie 11 sióstr stawiło się na wezwanie. Dwunasta siostra, Małgorzata Banaś (jej proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 2003 r.) nie wróciła jeszcze z pracy w szpitalu. Tego samego wieczoru Niemcy wywieźli siostry za miasto, szukając miejsca na egzekucję. Nie znaleźli odpowiedniego miejsca, więc wrócili na komisariat i zamknęli siostry w piwnicach.

Następnego dnia, w niedzielę, 1 sierpnia 1943 roku, około godziny 5.00 rano, ponownie wywieźli siostry poza miasto. Tam w lesie dokonał się mord na niewinnych zakonnicach. Niemcy rozstrzelali 11 sióstr nazaretanek. Były to:

  1. Maria Stella od Najświętszego Sakramentu – Adela Mardosewicz, lat 55, pochodząca z okolic Pińska;
  2. Maria Imelda od Jezusa Hostii – Jadwiga Żak, lat 51, z Oświęcimia;
  3. Maria Rajmunda od Jezusa i Maryi – Anna Kukołowicz, lat 51, z Wileńszczyzny;
  4. Maria Daniela od Jezusa i Maryi Niepokalanej – Eleonora Jóźwik, lat 48, z Podlasia;
  5. Maria Kanuta od Pana Jezusa w Ogrójcu – Józefa Chrobot, lat 47, z ziemi wieluńskiej;
  6. Maria Sergia od Matki Bożej Bolesnej – Julia Rapiej, lat 43, z okolic Grodna;
  7. Maria Gwidona od Miłosierdzia Bożego – Helena Cierpka, lat 43, z woj. poznańskiego;
  8. Maria Felicyta – Paulina Borowik, lat 37, z Podlasia;
  9. Maria Heliodora – Leokadia Matuszewska, lat 37, z Pomorza;
  10. Maria Kanizja – Eugenia Mackiewicz, lat 39, z Suwałk;
  11. Maria Boromea – Weronika Narmontowicz, lat 27, z okolic Grodna.

Jeden z morderców opowiadał później, że siostry przed straceniem uklękły, modliły się, żegnały się ze sobą. Matka przełożona każdą błogosławiła.

Zarówno ks. Zienkiewicz, jak i pozostali uwięzieni ocaleli.

Rok po męczeństwie sióstr ks. Zienkiewicz powrócił do Nowogródka. Dzięki jego zabiegom doczesne szczątki nazaretanek 19 marca 1945 r. ekshumowano i przeniesiono do wspólnej mogiły przy farze.

Opiekowała się nią, aż do swej śmierci w 1966 roku, uratowana od rozstrzelania s. Małgorzata Banaś. Troszczyła się też o kościół farny. Relikwie nazaretanek znajdują się w sarkofagu w tym właśnie kościele.

5 marca 2000 r. św. Jan Paweł II dokonał na placu św. Piotra pierwszej beatyfikacji Wielkiego Jubileuszu Roku 2000, wynosząc do chwały ołtarzy 44 męczenników, którzy oddali życie za wiarę w różnych krajach i epokach. Byli wśród nich:

pierwsi męczennicy brazylijscy, kapłani Andrzej de Soveral i Ambroży Franciszek Ferro oraz 28 świeckich towarzyszy, zamordowanych w 1645 roku w czasie prześladowań Kościoła w Brazylii przez protestantów;

tajlandzki kapłan Mikołaj Bunkerd Kitbamrung, który w 1944 roku zmarł w więzieniu, gdzie osadzono go pod fałszywym zarzutem szpiegostwa;

dwaj młodzi katechiści świeccy: Filipińczyk Piotr Calungsod, zabity w 1672 roku podczas misji na Wyspach Mariańskich na Pacyfiku, i Wietnamczyk Andrzej z Phú Yen, który poniósł śmierć męczeńską w 1644 roku,

oraz polskie nazaretanki: Maria Stella (Adela Mardosewicz) i 10 Towarzyszek.

+

Pozostańmy w chwili ciszy i zadumy.

Pobożną myśl ofiarujmy za bohaterskie Siostry z Nowogródka.

Niech ich dusze czuwają nad Polską jak i Białorusią.

By co dzień było w nas coraz więcej pokoju.

Boże, ześlij dar Ich rychłej kanonizacji.

 

 

 

Rozalia.

Święta Włoszka. Pustelnica. Dziewica. Kobieta modlitwy i umartwienia.

Urodzona na zamku w Bergamo jako córka księcia i matki, która otrzymała proroczy sen. Bowiem dostała polecenie nazwania córki: Rozalia, gdyż będzie najpiękniejszym kwiatem rodu i wyspy. Kolce róży: pokuta i biel lilii: niewinność.

Kiedy rodzice przynaglali ją do małżeństwa, uciekła z pałacu do groty na pobliską górę i tam zamieszkała jako pustelnica, prowadząc życie pełne pokuty i wyrzeczeń. Na ścianach wyryła napis:

„Ja, Rozalia, córka Sinibalda, postanowiłam żyć w tej grocie dla miłości mego Pana, Jezusa Chrystusa”.

Po pewnym czasie zmieniła miejsce pobytu, przenosząc się w okolice Monte Pellegrino pod Palermo.

Nieprzyzwyczajona do surowego życia, zmarła młodo, prawdopodobnie w 1165 lub 1170 r.

Podobno po śmierci ukazała się i opowiedziała ludziom o tym, jak przez kilkanaście lat przebywała w grocie, kryjąc się przed światem w maleńkim zagłębieniu skalnym.

W 1624 roku, podczas zarazy nękającej Palermo i okolicę, zdarzył się cud. Święta Rozalia ukazała się pewnej kobiecie i powiedziała, gdzie należy szukać jej relikwii. Kazała przenieść je do Palermo i przejść z nimi w uroczystej procesji przez miasto. W opisanej grocie znaleziono kości kobiety. Po wykonaniu polecenia Rozalii zaraza zakończyła się.

Od tego momentu rozpoczął się kult Rozalii. Wzywana jako patronka chroniąca od zarazy.

+

Święta Rozalio, kobieto oddana całkowicie Chrystusowi. Pozostawiłaś za sobą cały świat, jego bogactwa i przyjemności. Wybrałaś życie surowe, w utajeniu. Ale zapewne pełne miłości, piękna i czystości. I zwycięstwa nad pokusą i grzechem. I otrzymałaś zapewne wielką nagrodę.

Módl się za nami, szczególnie teraz w czas epidemii. Uchroń nas od złego. Abyśmy prowadzili życie pełne nie tylko higieny ciała, ale i ducha.

 

 

 

5 września (Pierwsza Sobota)

Matka Teresa.

Święta. Albanka. Agnes Gonxha Bojaxhiu. Zakonnica. Miłosierdzie w czystej postaci. Miłość: ciemność duszy, jasność życia.

Urodzona w Skopje, 26 sierpnia 1910r. Ochrzczona następnego dnia. Dzień, który obchodziła jako swoje prawdziwe narodziny.

Dzieciństwo upłynęło jej w harmonii, pośród małych, codziennych spraw, w atmosferze wsparcia ze strony rodziny.

W 1919 r. jej ojciec, kupiec, wyjechał w interesach. Wrócił z podróży w bardzo ciężkim stanie zdrowia i mimo natychmiastowej pomocy zmarł. Odbiło się to istotnie na sytuacji materialnej rodziny. Matka pozostała bez środków do życia.

Choć nie było im łatwo, przyjmowali w swoich murach ubogich i szukających pomocy. Regularnie na posiłki przychodziła do nich pewna starsza kobieta. Matka mówiła wtedy do dzieci: „Przyjmujcie ją serdecznie, z miłością. Nie bierzcie do ust nawet kęsa, jeśli wcześniej nie podzielicie się z innymi”. Ponadto matka odwiedzała raz w tygodniu staruszkę opuszczoną przez rodzinę, zanosiła jej jedzenie, sprzątała dom, prała, karmiła. Powtarzała dzieciom:

„Gdy czynicie coś dobrego, róbcie to bez hałasu, jakbyście wrzucały kamyk do morza”.

Mając 18 lat Agnes wstąpiła do Sióstr Misjonarek Naszej Pani z Loreto i wyjechała do Indii.

Składając pierwsze śluby zakonne w 1931 r., przyjęła imię Maria Teresa od Dzieciątka Jezus. Sześć lat później złożyła śluby wieczyste.

Przez dwadzieścia lat w kolegium sióstr w Entally, na wschód od Kalkuty, uczyła historii i geografii dziewczęta z dobrych rodzin.

W 1946 r. zetknęła się z wielką biedą w Kalkucie i postanowiła założyć nowy instytut zakonny, który zająłby się opieką nad najuboższymi.

W 1948 r., po 20 latach życia zakonnego, postanowiła opuścić mury klasztorne. Chciała pomagać biednym i umierającym w slumsach Kalkuty.

Przez dwa lata oczekiwała na decyzję władz kościelnych, by móc założyć własne Zgromadzenie Misjonarek Miłości i zamienić habit na sari – tradycyjny strój hinduski.

7 października 1949 r. nowe zgromadzenie zostało zatwierdzone przez arcybiskupa Kalkuty Ferdinanda Periera na prawie diecezjalnym.

Po odbyciu nowicjatu 12 sióstr złożyło pierwszą profesję zakonną 12 kwietnia 1953 r., a założycielka złożyła profesję wieczystą jako Misjonarka Miłości.

1 lutego 1965 r. zgromadzenie otrzymało zatwierdzenie przez Stolicę Apostolską.

Stopniowo do sióstr dołączali spontanicznie lekarze, pielęgnarki i ludzie świeccy. Organizowano kolejne punkty pomocy, by uporać się z chorobami będącymi skutkiem niedożywienia i przeludnienia.

W ciągu długiego życia Matka Teresa przemierzała niezmordowanie cały świat, zakładając placówki swej wspólnoty zakonnej i pomagając na różne sposoby najuboższym i najbardziej potrzebującym.

W 1963 r. założyła męską wspólnotę czynną Braci Misjonarzy Miłości.

W 1968 r. papież Paweł VI poprosił Matkę Teresę o przysłanie sióstr z jej zgromadzenia do Rzymu do opieki nad biedakami.

W 1976 r. Matka Teresa utworzyła wspólnotę kontemplacyjną dla sióstr i braci.

Otrzymała wiele nagród i odznaczeń międzynarodowych, m.in. Pokojową Nagrodę Nobla w 1979 r. Dzięki temu wiele krajów otworzyło drzwi dla sióstr. Papież Paweł VI nagrodził ją Nagrodą Pokoju papieża Jana XXIII „za pracę na rzecz ubogich, obraz chrześcijańskiej miłości i wysiłki na rzecz pokoju”. W 1976 r. otrzymała nagrodę Pacem in terris. Na wniosek włoskich dzieci została Kawalerem Orderu Uśmiechu (1996).

Wielokrotnie gościła w Polsce, odkąd w 1983 r. Misjonarki Miłości podjęły służbę w naszym kraju. Podczas tych wizyt witana była przez hierarchów Kościoła i tłumy wiernych. Przyjmowała śluby swoich sióstr, odwiedzała prowadzone przez nie domy i otwierała nowe. Spotkać ją można było też wśród bezdomnych na Dworcu Wschodnim czy u więźniów na Służewcu w Warszawie. W 1993 r. przyjęła doktorat honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dyplom wręczył jej rektor Uniwersytetu; uroczystość odbyła się jednak nie w murach krakowskiej uczelni, ale w Warszawie, w pomieszczeniu, które na co dzień służy jako stołówka dla najuboższych.

Obecnie w ponad 560 domach w 130 krajach pracuje prawie 5 tys. sióstr. Gałąź męska zgromadzenia liczy ok. 500 członków w 20 krajach.

Matka Teresa zmarła w opinii świętości w wieku 87 lat na zawał serca w domu macierzystym swego zgromadzenia w Kalkucie 5 września 1997 r.

Jej pogrzeb w dniu 13 września 1997 r., decyzją władz Indii, miał oprawę należną osobom zajmującym najważniejsze stanowiska w państwie.

Na prośbę wielu osób i organizacji św. Jan Paweł II już w lipcu 1999 r., a więc zaledwie w 2 lata po jej śmierci, wydał zgodę na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego, chociaż przepisy kościelne wymagają minimum 5 lat od śmierci sługi Bożego na podjęcie takich działań. Proces na szczeblu diecezjalnym zakończono już w 2001 r.

Beatyfikacji Matki Teresy dokonał w ramach obchodów 25-lecia swojego pontyfikatu św. Jan Paweł II dnia 19 października 2003 r.

Kanonizacja Matki Teresy odbyła się w ramach obchodów Nadzwyczajnego Jubileuszu Świętego Roku Miłosierdzia w Watykanie 4 września 2016 r., a dokonał jej papież Franciszek.

+

„Jeśli kiedykolwiek będę Świętą – na pewno będę Świętą od »ciemności«. Będę ciągle nieobecna w Niebie – aby zapalać światło tym, którzy są w ciemności na ziemi.”

Matko Tereso, przyjdź. Wejdź w każdą noc i zapal Światło! Misjonarko Miłości.

 

 

 

+

 

 

Święty Stanisławie, Patronie nasz,

Z Gersonowskiego obrazu,

Spoglądnij na nas życzliwie.

Wskrześ naszego ducha.

 

 

 

A na koniec, jak zwykle,

polecajmy się naszej Patronce, NMP,

Królowej Wszystkich Świętych:

 

Spoglądnij na nas przez obraz on,

Pomocy Nieustającej.

 

Obraz poświęcony przez samego Piusa X.

M.P.