MAJOWE ZAMYŚLENIA

REGINA POLONIAE

Ora pro nobis

 

W te dni majowe, majówkowe, 3-majowe. W te dni poświęcone szczególnie Maryi. W śpiewie Litanii Loretańskiej. W rozważaniu tytułów w niej zawartych. W pieśniach, m.in. w Chwalcie łąki umajone. Wyraża się nasza pobożność maryjna, zawierzenie jej opiece, oddanie i szacunek. Miłość.

 

3 Maja, to święto narodowe.

 

Kolejna rocznica wielkiego wydarzenia jakim było niewątpliwie

 

               Uchwalenie Konstytucji, pierwszej Ustawy Powszechnej w Europie! Dzieła, które pomimo oporu wielu i wielu przeszkód, stało się rzeczywistością. Polskiego ducha wolności i mądrości, uczciwości i solidarności. Umiejętności i woli przezwyciężenia własnych ambicji i uprzedzeń, i postawienia na dobro wspólne, któremu na imię Polska. Co później stało się, w jaki sposób została przyjęta, jak ją wykorzystano dowiedziały się kolejne pokolenia Polaków żyjących już pod zaborami…

Dlatego to wydarzenie musi być czczone i stale w pamięci, by podejmować refleksję nad historią, nad postawami naszych rodaków i nad naszą teraźniejszością.

 

W tym roku dobrze by było posłużyć się myślą naszego wielkiego rodaka i niedługo błogosławionego, Prymasa Kardynała Wyszyńskiego.

 

2021 rok to 120. Rocznica urodzin i 40. Rocznica śmierci. Tak więc to niewątpliwie Jego rok!

Życie Prymasa było niezwykle połączone z Maryją, którą kochał, wielbił i podziwiał. Była mu zawsze Matką, Królową, Pocieszycielką i Wspomożycielką. Jego Opiekunką.

Dlatego 3 Maja, świętował zawsze, o ile tylko mógł, w Częstochowie, gdzie mieści się Polska Kana, Jasna Góra, a w niej Cudowny Wizerunek Czarnej Madonny.

 

 

 

 

Bowiem 3 maja to również

Uroczystość Królowej Polski!

 

O to co możemy przeczytać z jego zapisków więziennych:

 

 11.10.1953 r. – niedziela

 

Wśród lektury dziennej przewijają się myśli, które snują się wokół mego związku z Matką Bożą.

Wcześnie straciłem Matkę rodzoną, która miała szczególne nabożeństwo do Matki Bożej Ostrobramskiej, dokąd jeździła z pielgrzymką,

jeszcze z Zuzeli. Ojciec mój natomiast ciągnął za wsze na Jasną Górę.

Cześć Matki Bożej w życiu domowym była bardzo rozwinięta: często odmawialiśmy wspólnie różaniec w godzinach wieczornych.

Gdy Matka moja umierała w Andrzejewie (31.X.1910) –
Usłyszałem Jej ostatnie słowa, do mnie skierowane: „Stefan, ubieraj się”. Wyszedłem, wziąłem palto i wróciłem do łóżka. Nie zrozumiałem. Ojciec wyjaśnił mi później, co Matka miała na myśli. Po śmierci Matki naszej, służąca domowa, zacna Ulisia, często nam mówiła o Matce Niebieskiej. Byłem sercem związany z pięknym posągiem Matki Bożej, stojącym na cmentarzu kościelnym.

Później, gdy już byłem w Warszawie, w gimnazjum Wojciecha Górskiego, uczucia swoje przeniosłem na posąg Matki Bożej Passawskiej, na Krakowskim Przedmieściu, przed kościołem „Res sacra miser”, gdzie zbierały się niektóre klasy szkolne na nabożeństwo.

W czasie pobytu w Seminarium Duchownym we Włocławku dwa nabożeństwa się wzajemnie uzupełniały: do Serca Pana Jezusa i do Matki Bożej Jasnogórskiej, której obraz był w bocznym ołtarzu.

Wszystkie święta Matki Bożej obchodziłem z wielkim podniesieniem ducha.

Święcenia kapłańskie otrzymałem w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej w Bazylice Włocławskiej. Pierwszą Mszę świętą odprawiłem na Jasnej Górze, przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej.

Odtąd chętnie wybierałem ołtarz Matki Bożej, by przed nim składać Bogu codzienną Ofiarę. Nabożeństwo maryjne ożywiło się we mnie szczególnie w czasie ostatniej wojny. Związałem się gorąco z ołtarzem Matki Bożej Wrociszewskiej, przed którym spędzałem co dzień długie godziny wieczorne. W ciągu pracy mojej w Laskach, wśród dziatwy ociemniałej, podtrzymywałem ducha strwożonych sytuacją przyfrontowego życia głównie modlitwą do Matki Bożej. Rzecz znamienna, chociaż Zakład przechodził przez bardzo ciężkie chwile obstrzału artyleryjskiego, pacyfikacji Kampinosu, nigdy nie byliśmy zmuszeni do odłożenia wieczornego różańca.

Nosiłem się z zamiarem wstąpienia do Zakonu Paulinów i poświęcenia się pracy wśród pielgrzymów. Ojciec Korniłowicz, mój kierownik duchowny, oświadczył mi, że to nie jest moja droga. Ale nie przestałem myśleć, że życie moje musi jednak iść drogą maryjną, jakkolwiek by płynęło.

Odtąd wszystkie ważniejsze moje sprawy działy się w dzień Matki Bożej. „Zwiastowanie” biskupstwa lubelskiego miało miejsce w Poznaniu z ust Jego Eminencji kardynała Hlonda – w dzień Zwiastowania Najświętszej Panny (1946). Od razu postanowiłem sobie, gdy następnego dnia składałem konsens kanoniczny, że na mojej tarczy biskupiej będzie mi przewodziła Matka Boża Jasnogórska. Dlatego wybrałem Jej miesiąc na konsekrację i na ingres. Dlatego konsekracja miała miejsce na Jasnej Górze.

Dlatego też wszystkie ważniejsze listy i zarządzenia biskupie były wydawane w dni świąt Matki Bożej. Dlatego organizowałem tyle pielgrzymek z ziemi lubelskiej do Częstochowy.

A później, gdy otrzymałem wiadomość o powołaniu mnie na stolicę „Bogurodzicy Dziewicy – do Gniezna, w liście datowanym 16.XI.1948, a więc w dzień Matki Bożej Miłosierdzia – moje nabożeństwo do Matki Najświętszej stało się programem pracy. Ingres do Gniezna wyznaczyłem na 2 lutego, w dzień Oczyszczenia Najświętszej Maryi Panny. Zaraz po ingresie warszawskim wyjechałem na Jasną Górę, gdzie odprawiłem tygodniowe rekolekcje, podobnie jak przed konsekracją biskupią. Stąd wyruszyłem do pracy.

I to podobnie: wszystkie ważniejsze listy, odezwy, zarządzenia datowałem imieniem Matki Najświętszej.

Często organizowałem kongresy maryjne i na terenie Gniezna, i na terenie Warszawy. Wygłosiłem przeszło tysiąc przemówień okolicznościowych o Matce Boga Człowieka.

Co roku urządzałem rekolekcje dla kapłanów na Jasnej Górze – jednego roku dla Gniezna, następnego dla Warszawy. Najchętniej organizowałem konferencje Episkopatu na Jasnej Górze, a już z reguły rekolekcje dla księży biskupów. Przyjeżdżałem na Jasną Górę każdego roku 4-5 razy. Tu zbierałem przełożonych zakonnych, zarówno męskich jak i żeńskich zgromadzeń.

Często celebrowałem sumy pontyfikalne na Jasnej Górze i głosiłem słowo Boże do rzesz pielgrzymich. Neoprezbiterów tu wysyłałem z pierwszą ich Mszą świętą. Prosiłem ojca generała Markiewicza o przyjęcia mnie na członka agregowanego do Zakonu Paulinów; tej łaski dostąpiłem z wielką radością.

 

 

Czyż Kard. Stefan nie był jak Apostoł Jan, który na słowa Jezusa: Oto Matka twoja, wziął ją do siebie?

I stała się jego Matką, i naszą, Matką Kościoła. Tu, Kościoła polskiego.

 

Kard. Wyszyński aktywnie uczestniczył w pracach II Soboru Watykańskiego, wzbogacając jego obrady m.in. swoją refleksją mariologiczną. Zabierał głos na dziesięciu sesjach generalnych, między innymi w sprawie tekstu o Matce Bożej. Proponował przesunięcie go do II rozdziału konstytucji o Kościele oraz uznanie duchowego macierzyństwa Maryi wobec Kościoła, łącznie z przyjęciem tytułu „Matka Kościoła”. W imieniu całego polskiego Episkopatu złożył na ręce Pawła VI memoriał, prosząc o ogłoszenie Maryi Matką Kościoła. Paweł VI, przychylny tej propozycji sprawił, że chociaż tytuł ten nie znalazł się w dokumentach soborowych, to na zakończenie III sesji Soboru, 21 listopada 1964 r. uroczyście ogłosił Maryję Matką Kościoła.

Kolejne działania Prymasa wiązały się z prośbą do papieża o powierzenie opiece Maryi całego świata. Prymas w imieniu polskich biskupów prosił Pawła VI w 1968 r., aby we wspólnocie biskupów całego Kościoła, poświęcił świat Matce Bożej i ogłosił święto Matki Kościoła. Stolica Apostolska w 1971 r. wydała dekret pozwalający na obchodzenie tego święta w Polsce. Pierwszy raz święto Matki Kościoła obchodzono w poniedziałek po Zesłaniu Ducha Świętego 1971 r. W tym też roku Episkopat Polski zwrócił się do biskupów całego świata, aby wprowadzono to święto w całym Kościele. W 1974 r. Prymas wraz z kard. Wojtyłą ponownie przekazali tę prośbę Pawłowi VI. W odpowiedzi na to papież zawierzył świat Matce Bożej 8 grudnia 1975 r.

Na prośbę kard. Wyszyńskiego papież Paweł VI zdecydował także o budowie kościoła pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Rzymie jako wotum za tysiąclecie chrześcijaństwa w Polsce. Kamień węgielny pod ten kościół prymas Wyszyński poświęcił 4 grudnia 1965 r. Tego samego dnia w auli soborowej został ogłoszony apel polskiego Episkopatu z prośbą o modlitwę za Polskę i zaproszenie na uroczystości milenijne. Po czym z inicjatywy Episkopatu ofiarowano ojcom soborowym 2400 kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej.

 

Ostatnim maryjnym programem duszpasterskim ustanowionym z inicjatywy kard. Wyszyńskiego były przygotowania do obchodów 600-lecia obecności obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze (1382–1982). Na jego prośbę Episkopat ogłosił sześcioletni program przygotowania do tego jubileuszu. Sześć lat przygotowań do jubileuszu Prymas nazwał „latami wdzięczności za sześć wieków obecności obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w Polsce, za łaski wyproszone w Jej sanktuarium jasnogórskim”. Był to ostatni jego program duszpasterski, którego zakończenia nie doczekał.

Przypieczętowaniem maryjnej drogi prymasa Stefana Wyszyńskiego były jego słowa na łożu śmierci, wygłoszone 16 maja 1981 r.:

Jestem całkowicie uległy woli Ojca i woli Syna, który sam jeden ma wieczne kapłaństwo i je przydziela oraz przekazuje innym. Jestem uległy wobec Ducha Świętego, dlatego, że moje życie wewnętrzne było w Trójcy Świętej. I jestem ufny wobec Matki Najświętszej, z którą się związałem w więzieniu w Stoczku i wszystko przez Jej dłonie składałem na chwałę Trójcy Świętej.

Kard. Franciszek Macharski podsumowując dorobek Prymasa Tysiąclecia podczas obrad Konferencji Episkopatu w czerwcu 1981 r. powiedział m.in., że „źródłem siły duchowej zmarłego Prymasa było zawierzenie Matce Najświętszej, czego nie ukrywał, we wszystkim bowiem postawił na Maryję”.

 

Natomiast 2 maja obchodziliśmy Święto Polskiej Flagi oraz Dzień Polonii i Polaków za Granicą.

To ważne, by umieć celebrować Biało-Czerwoną, by ją szanować i bronić. To dla niej bowiem umierały pokolenia, walczyły o wolność pod jej sztandarem, w niej Naród Polski widział jedność czystości, uczciwości oraz poświęcenia, miłości.

Ze czcią traktował ją i Prymas Tysiąclecia, gdyż znał jej rangę, jej historię i symbolikę. W jej barwach widział cały Naród i cały Kościół, które jak naczynia połączone, zawsze na siebie wspólnie oddziaływały.

Bo Naród i Kościół to ludzie.

Kardynał Wyszyński zawsze zabiegał o jedność i solidarność. Byśmy byli silni wspólnotą. W granicach naszej Ojczyzny, ale także poza nimi. Wszędzie tam, gdzie przebywają chwilowo lub na stałe Polki i Polacy. Jak wiele ich zostało zmuszonych do emigracji w czasie zaborów, potem w czasie wojen światowych czy wreszcie podczas mroku komunizmu i stanu wojennego.

Dlatego też zawsze bardzo chciał mieć możliwość spotykania się z Polonią świata, choć bardzo boleśnie odczuwał niemożność zrealizowania swoich pragnień, jak choćby nieobecność podczas obchodów 1000-lecia Chrztu Polski za Oceanem.
Kard. Wyszyński, bolejąc nad tym, że nie może zawsze w pełni przeżywać łączności z Polonią, wiedział, że istnieje dziejowa jedność Narodu i Kościoła, która nigdy, począwszy od 966 r., nie była rozerwana.

Ta jedność miała ogromne znaczenie w czasach zniewolenia komunistycznego po 1945 r. Ujawniła się ona w łączności Polaków w Ojczyźnie z tymi, którzy żyli rozproszeni po całym świecie. I choć na wszelkie możliwe sposoby starano się tę jedność rozerwać, stosując represje wobec tych Polaków w kraju, którzy mieli kogokolwiek z rodziny za granicą – nie udało się.

Bardzo bogate są tradycje tej jedności, dzięki której pielęgnowane były i są wartości narodowe, historyczne, społeczno-religijne i moralne.

Przyjmując w Warszawie przedstawicieli Polonii, kard. Wyszyński często powtarzał, że nie trzeba zbytnio obawiać się o powodzenie programów komunistycznych, lecz zachować pogodną ufność – a nawet poczucie humoru – albowiem dogmaty marksistowskie są nierealne. Większym niebezpieczeństwem jest praktyczny materializm obserwowany na Zachodzie.

Często mawiał: „Dopóki Polonia zagraniczna – zwłaszcza ta amerykańska, najliczniejsza – trwa, dopóty Polska się ostoi, dotąd będzie POLSKĄ!”.
Ksiądz Prymas zawsze doceniał i bardzo dziękował za pomoc materialną Rodaków za Oceanem. Jednak największe znaczenie miało dla niego pielęgnowanie polskości i religijność.

Ksiądz Prymas pragnął, by Polska, także Polonia z całego świata,

pozostała wierna Kościołowi, Papieżowi, Krzyżowi Chrystusowemu,

by była zjednoczona w wierze, spokojna i ufna w Bożą sprawiedliwość,

pracowita, ale i uświęcająca się,

tworząca więzi wspólnoty w prawdzie, którą mamy głosić wszędzie, gdzie imię Polski jest szkalowane.

Pragnął, aby Polonia – zawsze wierna Ojczyźnie, Kościołowi – broniła dobrego imienia Narodu polskiego, często ośmieszanego historią świadomie zniekształcaną.

Tuż przed śmiercią Ksiądz Prymas wypowiedział znamienne słowa:

 

„W Polsce rządzi tylko BÓG! Pamiętajcie: On jest mocny w Polsce, choć ludzie są słabi i się zmieniają”.

To ważne, by wiedzieć, że gdziekolwiek będziemy, naszym obowiązkiem jest kochać Polskę, pamiętać o niej, wspierać ją i bronić. A jeszcze bardziej uświadamiać ludzi całego świata jak wspaniałym krajem jest Polska. Dzięki także własnemu osobistemu świadectwu, uczciwą pracą, rzetelną nauką, serdecznością i solidarnością. A przede wszystkim wiarą w Boga, Opatrzność i miłość do Jego Matki, Maryi.

Łączyć nas będzie zawsze wspólna kultura, język i historia. Wady i zalety narodowe, obyczaje, niespełnione nadzieje, tragedie czy też zwycięstwa i sukcesy. Radości i troski. Byt rodziny i zgoda narodowa. Sprawy Kościoła i rządzących krajem, stanowiących prawo i kreujących politykę zagraniczną.

Każdy z nas przyczynia się do tego w jaki sposób będzie postrzegana Polska i my sami-Polacy.

 

 

Będąc przy sprawach międzynarodowych, 1 maja minęła kolejna rocznica przystąpienia do Unii Europejskiej.

W tym miejscu warto przytoczyć słowa kolejnego naszego wielkiego rodaka, swoistą markę i symbol Polski, świętego Jana Pawła II:

 

Nie będzie jedności Europy, dopóki nie będzie ona wspólnotą ducha.

Ten najgłębszy fundament jedności przyniosło Europie i przez wieki go umacniało chrześcijaństwo ze swoją Ewangelią, ze swoim rozumieniem człowieka i wkładem w rozwój dziejów ludów i narodów.

Nie jest to zawłaszczanie historii. Jest bowiem historia Europy jakby wielką rzeką, do której wpadają rozliczne dopływy i strumienie, a różnorodność tworzących ją tradycji i kultur jest jej wielkim bogactwem.

Zrąb tożsamości europejskiej jest zbudowany na chrześcijaństwie.

Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej! To jest wielki skrót, ale bardzo wiele się w tym skrócie mieści wielorakiej treści. Polska potrzebuje Europy.

 

Nie należy również zapominać, że Jan Paweł II był człowiekiem idei jagiellońskiej. Jego zdaniem Polska jest krajem stworzonym do unii, która może być jego drogą do wielkości. Podobnie jak Unia Lubelska czy może bardziej wcześniejsza Unia Krewska utorowała Królestwu Polskiemu drogę do potęgi, tak teraz ta może uczynić to samo.

Papież zwracał jednak uwagę, że ta nowa Unia nie może być pustą strukturą, lecz przepełnioną wartościami. Wtedy taka integracja ma sens i rolą naszego kraju, jako tego, które ma doświadczenie w tym temacie, jest to by tak się właśnie stało.

 

Czy rzeczywiście to my zmieniamy Unię, czy to ona nas? Czy umiemy przedstawić jej nową propozycję, przekonać do powrotu. Powrotu do korzeni. Do chrześcijaństwa. Tylko dzięki niemu Unia Europejska będzie mogła stać się silną wspólnotą na arenie świata.

Trawmy już kilkanaście lat. Ile wnieśliśmy do tej struktury, jak ją zmieniliśmy? I czy nasi sąsiedzi i inne państwa członkowskie są gotowe na rzetelną współpracę, na czerpanie z bogactwa doświadczenia i próby zrozumienia naszego narodowego głosu?

Nasze wejście do UE było niewątpliwie wielką szansą na lepsze jutro, ale to także dla niej samej, Polska stała się szansą na wzbogacenie i ulepszenie struktury. Docenienie jej walki z totalitaryzmami o wolność i praworządność. 

 

 

Módlmy się, aby Maryja, Królowa Polski dopomagała w kreowaniu naszej Ojczyzny bardziej Bożej, a więc bardziej ludzkiej. I nie tylko Polski, ale też Europy i całego świata.

Módlcie się za nami, Janie Pawle i Stefanie. A także pobożni założyciele Wspólnoty Europejskiej, pod sztandarem 12 gwiazd, którymi obleczona skroń Maryi.

+

 

Pamiętajmy też o pewnym novum.

 

Jak wiemy maj w Kościele Katolickim jest miesiącem szczególnie poświęconym Matce Bożej.

„Faktycznie to Ona jest najpiękniejszym kwiatem, jaki zakwitł ze stworzenia, „różą”, która ukazała się w pełni czasu, gdy Bóg, posyłając swego Syna, obdarzył świat nową wiosną. Jest też zarazem pokorną i dyskretną protagonistką pierwszych kroków chrześcijańskiej wspólnoty: Maryja jest jej duchowym sercem, albowiem sama Jej obecność pośród uczniów jest żywą pamięcią o Panu Jezusie i zadatkiem daru Jego Ducha”

– mówił w 2010 r. papież Benedykt XVI w katechezie wyjaśniającej liturgiczny kontekst dedykowania Maryi tego miesiąca.

Po raz pierwszy oficjalnie nabożeństwo majowe odprawiano w Polsce w kościele Świętego Krzyża w Warszawie w 1852 r. Po 30 latach trafiło ono już do wszystkich parafii i stało się bardzo popularne.

Konferencja Episkopatu Polski 28 sierpnia 2020 r. zatwierdziła polskie tłumaczenie trzech nowych wezwań Litanii loretańskiej.

Są to wezwania:

„Matko miłosierdzia”,

„Matko nadziei”,

„Pociecho migrantów”.

 

Nowe wezwania Litanii loretańskiej, wprowadzone w języku łacińskim przez Stolicę Apostolską 20 czerwca 2020 r., brzmią w języku polskim kolejno: „Matko miłosierdzia” (po „Matko Kościoła”), „Matko nadziei” (po „Matko łaski Bożej”), „Pociecho migrantów” (po „Ucieczko grzesznych”). Wezwanie „Matko miłosierdzia”, które w polskiej wersji Litanii już było w użyciu (po wezwaniu „Matko łaski Bożej”), będzie znajdować się w nowym miejscu.

W obecnym kształcie Litania loretańska ma 55 wezwań do Matki Bożej.

 

 

Niech ta majówkowa refleksja zakończy się wezwaniem Maryi jako Królowej!

 

Królowo Aniołów, módl się za nami.

Królowo Patriarchów, módl się za nami.

Królowo Proroków, módl się za nami.

Królowo Apostołów, módl się za nami.

Królowo Męczenników, módl się za nami.

Królowo Wyznawców, módl się za nami.

Królowo Dziewic, módl się za nami.

Królowo wszystkich Świętych, módl się za nami.

Królowo bez zmazy pierworodnej poczęta, módl się za nami.

Królowo wniebowzięta, módl się za nami.

Królowo różańca świętego, módl się za nami.

Królowo rodzin, módl się za nami.

Królowo pokoju, módl się za nami.

 

KRÓLOWO POLSKI,

Módl się za nami!

M.P.