Słowo Boże – XXVII Niedziela zwykła „A”

PIERWSZE CZYTANIE (Iz 5,1–7)

Pieśń o winnicy

Czytanie z Księgi proroka Izajasza.

Chcę zaśpiewać memu przyjacielowi
pieśń o jego miłości ku swojej winnicy.
Przyjaciel mój miał winnicę
na żyznym pagórku.
Otóż okopał ją i oczyścił z kamieni,
i zasadził w niej szlachetną winorośl;
pośrodku niej zbudował wieżę,
także i kadź w niej wykuł.
I spodziewał się, że wyda winogrona,
lecz ona cierpkie wydała jagody.
„Teraz więc, o mieszkańcy Jeruzalem
i mężowie z Judy,
rozsądźcie, proszę, między mną
a między winnicą moją.
Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej,
a nie uczyniłem w niej?
Czemu, gdy czekałem, by winogrona wydała,
ona cierpkie dała jagody?
Więc dobrze! Pokażę wam,
co uczynię winnicy mojej:
Rozbiorę jej żywopłot, by ją rozgrabiono;
rozwalę jej ogrodzenie, by ją stratowano.
Zamienię ją w pustynię,
nie będzie przycinana ni plewiona,
tak iż wzejdą osty i ciernie.
Chmurom zakażę spuszczać na nią deszcz”.
Otóż winnicą Pana Zastępów jest dom Izraela,
a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym.
Oczekiwał tam sprawiedliwości, a oto rozlew krwi,
i prawowierności, a oto krzyk grozy.

PSALM RESPONSORYJNY (Ps 80,9 i 12.13–14.15–16.19–20)

Refren:Winnicą Pana jest dom Izraela.

Przeniosłeś z Egiptu winorośl *
i zasadziłeś ją wygnawszy pogan.
Rozpostarła swe pędy aż do Morza, *
aż do Rzeki swe latorośle.

Dlaczego zburzyłeś jej ogrodzenie *
i każdy przechodzień zrywa jej grona?
Niszczy ją dzik leśny *
i obgryzają polne zwierzęta.

Powróć, Boże Zastępów, *
wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl
I chroń to, co zasadziła Twoja prawica, *
latorośl, którą umocniłeś dla siebie.

Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie, *
daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili.
Odnów nas, Panie, Boże Zastępów, +
i rozjaśnij nad nami swoje oblicze, *
a będziemy zbawieni.

DRUGIE CZYTANIE (Flp 4,6–9)

Czyńcie to, czego się nauczyliście, a Bóg pokoju będzie z wami

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Filipian.

Bracia:
O nic się zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem. A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.
W końcu, bracia, wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym, to miejcie na myśli.
Czyńcie to, czego się nauczyliście, co przejęliście, co usłyszęliście i co zobaczyliście u mnie, a Bóg pokoju będzie z wami.

EWANGELIA (Mt 21,33–43)

Przypowieść o dzierżawcach winnicy

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu:
„Posłuchajcie innej przypowieści. Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej prasę, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego kamieniami obrzucili. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili.
W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: »Uszanują mojego syna«.
Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: »To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo«. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami?”.
Rzekli Mu: „Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze”.
Jezus im rzekł: „Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: »Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił i jest cudem w naszych oczach«. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce”.
ROZWAŻANIE

FRATELLI TUTTI

Wszyscy Bracia!

Wszyscy Braćmi!

 

To nowa, III Encyklika papieża Franciszka, podpisana właśnie dziś, w Niedzielę świętego Franciszka. Encyklika o braterstwie i przyjaźni społecznej, której tytuł został zaczerpnięty z „Napomnień” Biedaczyny z Asyżu.

 

„Bardzo pragnę, abyśmy w tym czasie, w którym przyszło nam żyć, uznając godność każdej osoby ludzkiej, byli w stanie na nowo ożywić wśród wszystkich światowe pragnienie braterstwa” – podkreśla Ojciec Święty.

 

Dzisiejsza niedziela kończy „Czas dla Stworzenia”, rozpoczęty 1 września Dniem Modlitwy o Ochronę Stworzenia.

Tegoroczne modlitwy zbiegają się z Jubileuszem Ziemi obchodzonym z okazji 50-lecia ustanowienia Dnia Ziemi.

„W tym okresie chrześcijanie na całym świecie pogłębiają swoją wiarę w Boga Stwórcę i jednoczą się w sposób szczególny na modlitwie i w działaniach na rzecz ochrony wspólnego domu”.

 

 

Dlatego nie dziwi fakt, że w Pierwszym Czytaniu słyszymy Izajasza.

Słyszymy i sami chcemy zaśpiewać:

 

Chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy!

 

Przyjaciel mój miał winnicę na żyznym pagórku.

Otóż okopał ją i oczyścił z kamieni, i zasadził w niej szlachetną winorośl;

pośrodku niej zbudował wieżę, także i tłocznię w niej wykuł.

 

 

Zaśpiewajmy też Pieśń Słoneczną Franciszka z Asyżu

 

Najwyższy, wszechmocny i dobry Panie,
Twoje są uwielbienie, chwała, cześć i wszelkie błogosławieństwo.

Tylko Tobie, o Najwyższy, one przynależą,
I żaden śmiertelnik nie jest godzien wymieniać Twojego imienia.

Pochwalony bądź, mój Panie, ze wszystkimi Twymi stworzeniami,
nade wszystko z panem bratem Słońcem,
bo jest on lampą dnia i nim rozświetlasz naszą drogę.

Jakże on piękny, promieniejący i pełen blasku.
O Tobie, o Najwyższy, daje nam wyobrażenie.

Pochwalony bądź, mój Panie, przez siostrę Księżyc i gwiazdy:
stworzyłeś je na niebie, jasne, cenne i piękne.

Pochwalony bądź, mój Panie, przez brata Wiatr
i przez powietrze, słotę, spiekotę i każdą pogodę,
którymi wspierasz wszystkie Twe stworzenia.

Pochwalony bądź, mój Panie, przez siostrę Wodę,
która jest bardzo użyteczna, i pokorna, i czysta.

Pochwalony bądź, mój Panie, przez brata Ogień,
który rozświetla mroki nocy:
piękny on, radosny, nieprzejednany i silny.

Pochwalony bądź, mój Panie, przez matkę naszą Ziemię,
która nas żywi i utrzymuje,
wydając wszelki owoc, barwne kwiaty i zioła.

Pochwalony bądź, mój Panie, przez tych, którzy z miłości do Ciebie przebaczają,
znosząc chorobę i niepowodzenia.

Błogosławieni, którzy zniosą je w pokoju,
bo przez Ciebie, o Najwyższy, zostaną nagrodzeni.

Pochwalony bądź, mój Panie, przez siostrę naszą Śmierć cielesną,
przed którą nikt z żyjących ujść nie może:
biada umierającym w grzechu ciężkim;

Błogosławieni, których zastaniesz, pełniących Twą najświętszą wolę,
śmierć druga nie uczyni im żadnej szkody.

Chwalcie i błogosławcie mojego Pana i dzięki mu składajcie,
służcie mu w wielkiej pokorze.

 

 

Tak!

Służmy Panu w wielkiej POKORZE!

 

A więc, służmy sobie nawzajem, Bracia i Siostry.

Mamy wszystko.

Winnica przygotowana.

Oporządzona, winorośl zasadzona.

Słońce, deszcz, wiatr, ziemia stają się źródłami wzrostu, bujności, rozwoju.

Wszystko mamy.

Co nie oznacza, że wszystko od nas zależy.

Nie zapominajmy!

To nie my jesteśmy kreatorami świata. Jego demiurgami.

Nie stworzyliśmy ani słońca, ani gwiazd, ani nieba, ani Ziemi.

Nawet winorośli nie stworzyliśmy!

 

A zachowujemy się, zbyt często, zbyt pysznie. Całkowicie jak poganie.

 

I zawodzimy Stwórcę.

Zamiast Opiekunów pojawiają się ciemiężcy.

Nie czynimy sobie ziemi poddanej, na wzór Boga.

Nie dbamy, nie doceniamy.

Nie cieszymy się jak pięknie zakwitają kwiaty.

Nie jesteśmy skłonni do podziwu dla kształtów, kolorów liści, płatków.

Nie zadziwiamy się światem, w którym żyjemy. I który chce nam sprawiać radość.

Chce nas obdarowywać cudami, pięknem, miłością.

 

Miłość Stworzenia najbardziej ukochanego przez Boga, czytaj człowieka, często nie wygląda, jak powinna.

Miłość do natury, przyrody to szacunek dla jej praw.

Natury, której jako żywe stworzenia jesteśmy częścią.

Już dziś bardzo agresywnie promuje się nienaturalne relacje, które nie odczłowieczają, ale niweczą godność stworzenia. A bardziej godność ludzką.

Miłość do przyrody to nie tylko stanie z transparentem i nazywanie się ekologiem.

Miłość do stworzenia to dbanie o nie każdego dnia. To nie śmiecenie, to nie zanieczyszczanie środowiska, nie wylewanie nieczystości czy palenie szkodliwych materiałów, gdzie popadnie, w miejscach do tego nieprzeznaczonych.

Bycie ekologiem to także umiejętne wyrywanie chwastów, podcinanie, oporządzanie. Odcinanie zepsutych, zainfekowanych, chorych drzew, upraw. Leczenie tego, co można ocalić.

Miłość do przyrody to także mądre decyzje inwestycyjne, które muszą włączyć pewne wycinki, przekopki, zmianę siedliska. Ale z taką troską i rozwagą, aby jak najmniej zaburzyć ekosystem.

A tam, gdzie środowisko zostało w jakimś stopniu zniszczone, odbudować, nasadzić, utworzyć nową kolonię, miejsce do życia roślin i zwierząt.

Bo bez nich nie będziemy istnieć.

 

Miłość wymaga przede wszystkim sprawiedliwości, prawdy. Obiektywizmu, dobrej woli i dialogu. Namyślenia, nakładu pracy. Wykorzystania wiedzy, rozumu. Mądrości, która umie rozeznać rzeczywistość w świetle Stwórcy.

Miłość, która nie rządzi się prawem emocji, manipulacji, fałszu i ukrytych interesów.

Bracia i Siostry,

Każdy z nas, w głębi serca, wie jak zachowuje się w winnicy Pana.

Nie każdy pamięta, że należy do Niego.

Ale każdy powinien szczerze przemyśleć swoje zachowanie względem naszych mniejszych braci zwierząt, mniejszych sióstr roślin, a także Braci i Sióstr w człowieczeństwie.

  

Jak słyszymy u Izajasza.

Pan został zawiedziony.

 

I spodziewał się, że wyda winogrona, lecz ona cierpkie wydała jagody.

 

Bracia i Siostry,

Jakie owoce są naszym dziełem?

Cierpkie?

 

Chyba, zbyt często, właśnie takie. Zbyt często odczuwamy gorzki, kwaśny smak życia.

 

Chrystus dopełniając Izajasza tak tłumaczył swoim braciom w wierze:

 

Był pewien gospodarz, który założył winnicę.

Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznie, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał.

Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny.

Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili.

 

No tak.

Gdy to słyszymy, w myślach mówimy sobie:

Co za skandal? Jak tak można? Co za niewdzięcznicy?

Gardzimy rolnikami. Współczujemy sługom Pana.

 

Ale chwileczkę.

Czy i do nas nie mówi to Słowo?

Czy w naszej winnicy zawsze jest gościnnie, przyjemnie i prawdziwie?

 

Są pewne prawdy, które bolą. Które niszczą pewien układ. Byty, które stworzyliśmy na doczesności.

Winnica, choć założona przez Pana, została oddana robotnikom. Co prawda, w dzierżawę. Ale to już było dawno. W sumie nikt już nie pamięta. Nikt tego nie przekazuje kolejnym pokoleniom. Pan wyjechał, a my zadomowiliśmy się tak bardzo, że czujemy się nie jako dzierżawcy, ale gospodarze.

Mówimy: to jest nasza winnica. Nasza winorośl. Nasza praca. I nasze owoce.

To my stworzyliśmy w niej już własne systemy, prawa, obowiązki. Kultywujemy wszystko, co lubimy. A to co niewygodne, odkładamy na później.

I tak z dobrego korzenia, z dobrego źródła, mimo wszystko, nie wychodzą zbyt dobre owoce. A zarobione pieniądze dzielimy tylko między siebie. I to nierówno, a bardziej niesprawiedliwie. Zapominamy o długach, o nadgodzinach innych, o pomocy, o współpracy.

Szczep rozdziela się na inne, mniejsze, aż w końcu przestaje mieć znaczenie jednoczące. Co z naszym braterstwem?

 

Gdy nagle pojawiają się słudzy Pana, którzy według prawdy, przybyli po plony, coś zaczyna się psuć. Odzywają się te niewygody, które uwierają, które są odkładane na bok, na wieczne potem.

Są pewne prawdy, które bolą tak bardzo, które niszczą zamki doczesności, które przypominają, iż nie jesteśmy własnymi stwórcami. Że to nie my wymyśliliśmy ten cały misterny plan. Jesteśmy wykonawcami, ale plan i schemat kto inny stworzył i zatwierdził.

Było wielu Proroków, Patriarchów, Ojców Kościoła.

Był i największy, Jan Chrzciciel.

Wszyscy skończyli podobnie. Zostali odrzuceni. Pobici, zabici, uduszeni.

Prawda i plon czekały na pomstę.

 

Czemu, gdy czekałem, by winogrona wydała, ona cierpkie dała jagody? Więc dobrze!

Pokażę wam, co uczynię winnicy mojej: rozbiorę jej żywopłot, by ją rozgrabiono, rozwalę jej ogrodzenie, by ją stratowano. Zamienię ją w pustynię, nie będzie przycinana ni plewiona, tak iż wzejdą osty i ciernie. Chmurom zakażę spuszczać na nią deszcz.

 

Winnica Izrael przeszła wiele. Była wybraną, a stała się odrzuconą. Otrzymała wiele darów, ale nie umiała do końca oddać pokłon Panu.

 

Mimo to Gospodarz dał jeszcze jedną, największą, ostatnią szansę.

 

W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna.

Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili.

 

Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?”

Rzekli Mu:

„Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze”.

 

I tak też się stało.

To my, chrześcijanie, tworzymy Winnicę Pańską.

To my jesteśmy rolnikami, dzierżawcami.

To my oddajemy pokłon Panu.

 

Ale czy rzeczywiście tak jest?

Kościół ma już ponad dwa tysiące lat.

I łatwo może przejść w rutynę, ospałość.

Może być już zbyt dumny albo zbyt ślepy.

 

I w naszych czasach istnieją prorocy.

I dalej, niełatwo im się odnaleźć w świecie.

Zresztą, nie to jest ich misją.

 

Oni przybywają, zostają natchnieni, wyznaczeni, przynaglani Duchem, by przypominać o Prawdzie.

Która nie jest łatwa, ale prosta.

Która nie jest czczona, ale spychana na dalszy plan.

I dlatego, Ci słudzy Pana, są tak atakowani, wyszydzani.

Posądzani o najgorsze.

Są traktowani jadem nienawiści, obłudą manipulacji, złą wolą.

Są wyzywani i zwalczani przez ludzi tego świata.

Czy i my dołączamy do robotników, którzy wychodzą nie z pochodnią miłości, ale z pałkami?

Czy i my prowokujemy, stawiamy w złym świetle, przekręcamy fakty i zatracamy rzeczywistość?

Co wszystko prowadzi do zatracania przyrody, natury, całego dzieła stworzenia.

 

A Prorocy po prostu świadczą, że Gospodarzem jest Bóg, a winnica nie jest dobrem ostatecznym. A bardziej miejscem do pracy, rozwoju, owocowania. Trzeba żyć dobrze i miłować naprawdę, by zebrać plony i złożyć je przed Stwórcą.

I by móc świętować całą wieczność.

Już nie myśląc o pracy na roli, w duszy, słusznych wyborach.

Tylko po prostu oddać się Wiecznej Miłości w posiadłości niebiańskiej.

Która to właśnie jest naszym domem, zapłatą i nagrodą, która na nas czeka.

 

Czy naprawdę, za to, należy się śmierć sługom Pana?

 

Dlatego śpiewajmy z Psalmistą:

 

Powróć, Boże Zastępów,
wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl.
Chroń to, co zasadziła Twoja prawica,
latorośl, którą umocniłeś dla siebie.

Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie,
daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili.
Odnów nas, Panie, Boże Zastępów,
i rozjaśnij nad nami swoje oblicze,
a będziemy zbawieni.

 

Bóg może odpłacić się nam w jeden moment.

Wszystko może zostać zniszczone.

I my możemy ulec zagładzie.

Ale On jest nie tylko Sprawiedliwością.

Chrystus, zesłany i zrodzony Syn, Najwyższy Sługa Pana, udowodnił i cały czas to robi, z wysokości Krzyża, że Bóg jest Miłością.

Dlatego może tak bardzo tak wielu ten Znak uwiera?

Bo przypomina o Prawdzie…

 

Ale nie martwmy się.

Jest czas rozmyślań, podsumowań, własnej oceny.

Ale nie można tylko siedzieć i myśleć.

To winnica, trzeba działać, pracować.

By zebrać plon obfity.

We współpracy ze Stwórcą i całym stworzeniem.

Staniemy u progu wieczności z wielkim naręczem dobrych czynów.

 

Bo Bóg ma czas.

Przyjdzie moment na żniwo i podsumowanie plonów.

Zostawia to nam, naszej wolnej woli.

Czy będziemy pełni żalu, zawstydzeni?

Czy bardziej, dumni miłością pokorną?

 

Paweł dziś mówi nam:

 

O nic się już nie martwcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem.

A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.

Na koniec, bracia, wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym – to bierzcie pod rozwagę.

 

 

Bierzmy pod rozwagę i działajmy mądrze.

A do współpracy zaprośmy nasze pokorne sługi i sługi Pana,

Stróżów Aniołów!

 

 

Bracia i Siostry, rozpoczęliśmy Asyżem, więc i na nim skończymy.

 

Bowiem, pojawił się kilkadziesiąt lat temu sługa Pana, CARLO AGUSTI.

Żył, kochał. Miał pasje. Ubogacał winnicę. Ale wiedział i dał temu świadectwo, że to Bóg jest Gospodarzem. Panem, którego trzeba adorować i czcić, bo to On nas pierwszy Ukochał.

Życie Carlo nie było zbyt długie, ale dość intensywne i dobre, by mógł udać się z obfitym plonem słodkich winogron.

Dziś, raduje się w miłości, odpoczywając i kochając. Ale nie zapomina o przestrzeni ziemskiej. Jest wśród nas i daje dobre rady. Nakłońmy ucho ku jego myślom i podpowiedziom.

 

Niech Beatyfikacja tego 15-latka będzie świętem nie tylko Włochów, i nie tylko młodych.

CARLO, módl się za nami!

 

Beatyfikacja odbędzie się 10 października 2020r. w Asyżu. W Sanktuarium Ogołocenia, gdzie obecnie, wystawione jest ciało Sługi Bożego.

Ciało nietknięte rozkładem, oczywiście z pewną rekonstrukcją twarzy, nastolatka, już prawie błogosławionego, w dresach i adidasach. Ciało, które bije pokojem, ciepłem, spełnieniem, szczęśliwym zakończeniem. Już oczekującym na wzięcie do nieba. 

Ciało spoczywające w ultra zachwycającym pięknem grobowcu. Jakby odrywającym się od ziemi i unoszącym ku chwale niebiańskiej.

 

Oddajmy kawałek przestrzeni Mamie nastolatka:

 

Carlo zostanie ogłoszony błogosławionym, jednak świętość, to coś co dotyczy każdego z nas. Mój syn jest przykładem dla wszystkich, bo świętość nie jest zarezerwowana dla nielicznych.

Bóg stworzył każdego z nas w sposób wyjątkowy, niepowtarzalny. Mówiąc o tym Carlo przywoływał nasze niepowtarzalne linie papilarne i wskazywał na konieczność zachowania tej wyjątkowości, by nie stać marną fotokopią innych.

Jego beatyfikacja zawiera w sobie przesłanie eucharystyczne, które mówi, że Bóg jest obecny wśród nas. Stąd też trzeba nieustannie żyć tą Obecnością. Święty Franciszek, którego mój syn kochał i sam Carlo są dowodem owocności życia tych, którzy stawiają Boga w centrum swego życia.

Swym życiem dialoguje ze współczesnością, to czyni go niezwykle aktualnym i bliskim.

Przywołuje ulubione powiedzenia syna, że „szczęście to zapatrzenie się w Boga, a smutek i zgorzknienie to zapatrzenie się w samego siebie”.

 

 +

 

 

Drodzy:

Bracia i Siostry,

Czcigodni:

Jubilaci i Solenizanci,

Pogrążeni w smutku:

Żałobnicy,

Sympatycy i Goście naszej Parafii.

 

Pięknego Tygodnia.

 

Pamiętajmy o słowach “influensera Boga”, Carla Agustiego:

Wszyscy rodzą się jako oryginały, ale wielu umiera jako fotokopie.

 

Oryginały, które jak każde winogrono inne, znajdują swe życiodajne siły w Chlebie Żywym, Eucharystii i zmierzają z winnicy do posiadłości Pana. Dobrego Boga.

Zmierzajmy, pracując uczciwie i cierpliwie. Troszcząc się o stworzenie, naturę i siebie nawzajem. Kochając innych i uwielbiając Miłosiernego Gospodarza. A nadto, słuchając Jego sług.

Nie odrzucajmy proroków naszych czasów.

Jana Pawła II czy Benedykta XVI.

Ale słuchajmy, rozważajmy i nawracajmy się, bo żniwo wielkie, a pracowników mało.

Niech Maryja, Królowa Różańca Świętego, dopomaga i wspiera.

 

 

Z Panem Bogiem.

W sercu i na ustach. Przez czyn.

 

M.P.