Święci tygodnia

na obrazku św. Stanisław Kostka

 

W tym Tygodniu wspominamy

i bierzemy przykład z tych, którzy udowodnili,

iż każdy z nas wezwany jest do świętości:

 

13 września (niedziela)

Jan Chryzostom. Złotousty.

Święty. Syryjczyk. Biskup. Kapłan. Uczony. Pisarz. Mówca. Wielki Kaznodzieja. Reformator. Asceta. Człowiek pokoju i wielkiej wrażliwości serca. Doktor Kościoła.

Urodzony w Antiochii, ówczesnym jednym z największych miast świata. Pochodził z bogatej rodziny. W wieku dziecięcym został osierocony przez ojca, oficera cesarskiego. Dzięki matce otrzymał wszechstronne wykształcenie. I zamiłowanie do ciszy, kontemplacji i ascezy. Rozczytywał się w klasykach, uczył się ich na pamięć. Uczył się u wybitnych postaci. A przy tym lubił rozrywkę i młodzieńcze zabawy.

Nawrócił się i przyjął chrzest w wieku 20 lat. Następnie wstąpił do stanu duchownego. Jako lektor uczestniczył w służbie liturgicznej u boku biskupa Antiochii, Melecjusza.

Jednak po śmierci matki opuścił miasto i udał się na pustkowie, by tam prowadzić życie ascetyczne. W grocie spędził 4 lata. Zbyt surowy tryb tak dalece nadwyrężył zdrowie, że musiał pustynię opuścić.

Powrócił więc do Antiochii, gdzie ponownie pełnił obowiązki lektora, a potem diakona (381). Święcenia kapłańskie przyjął w roku 385, gdy miał już ok. 36 lat.
W roku 387 w Antiochii wybuchły rozruchy przeciwko cesarzowi, Teodozemu I Wielkiemu. Rozjuszony tłum zaczął rozbijać pomniki cesarza, co wywołało ze strony władz represje. Wtedy to Jan wygłosił słynne Mowy wielkopostne, w których zganił popędliwość ludu, a równocześnie wstawiał się za nim. Wpłynął także na biskupa Antiochii, Flawiana, by ten osobiście wstawił się za swoim ludem u cesarza. Cesarz ogłosił amnestię i zakazał swojemu namiestnikowi represji. To zjednało Janowi wielką wdzięczność ludu i przydomek Złotousty (Chryzostom). Na jego kazania przybywały tłumy.

W roku 397 zmarł patriarcha Konstantynopola. Urząd ten cesarz ofiarował Janowi. Konsekrowany na biskupa przez patriarchę Aleksandrii, Jan z całym zapałem wziął się do pracy dla dobra swojej owczarni. Udało mu się najpierw pojednać ze Stolicą Apostolską biskupa Antiochii, Flawiana. W ten sposób zakończyła się przykra schizma z Rzymem.

Na swoim dworze Jan zniósł wszelki przepych, jakim dotąd otaczali się jego poprzednicy. Zachęcał swoje duchowieństwo do podobnej reformy. Lud zjednał sobie wspaniałymi kazaniami, jakie regularnie głosił, i troską o potrzeby zwykłych ludzi. Piętnował nadużycia, nie szczędząc także dworu cesarskiego. Dla ubogich i bezdomnych wystawiał gospody i schroniska. Użyczył azylu nawet ministrowi cesarskiemu, kiedy ten popadł w niełaskę. Wysyłał misjonarzy na obszary objęte przez Arabów.
Tradycja przypisuje św. Janowi Chryzostomowi autorstwo jednej z form celebracji Boskiej Liturgii, nazywanej jego imieniem, która do dziś jest praktykowana w obrządku bizantyjskim. Jest to tzw. zwyczajna (czyli odprawiana przez większą część roku) liturgia prawosławna i grekokatolicka.

Z czasem pojawili się przeciwnicy radykalnego patriarchy.

Duchowni mieli mu za złe, że zbyt wiele od nich wymagał; klasztory – że wprowadzał w nich pierwotną karność, a zwalczał rozluźnienie obyczajów. Ponadto Jan naraził się na gwałtowne ataki ze strony św. Epifaniusza tym, że dał u siebie schronienie zwalczanym zwolennikom nauki Orygenesa. Zarzucano mu, że okazuje jawnie sympatię dla Orygenesa.

Najwięcej kłopotów wywołało jednak to, że Jan zaatakował w swoich kazaniach zbyt swobodne życie dworu cesarskiego, przede wszystkim cesarzowej Eudoksji. Z jej cesarzowej zwołano pod Chalcedonem synod, zwany później synodem „Pod Dębem” (nazwa wywodzi się od miejscowości Onercia – Dąb). Wrogowie Jana pod przewodnictwem patriarchy Aleksandrii, Teofila, posunęli się do tego, że usunęli Jana z urzędu patriarchy, a cesarzowa skazała go na banicję. Wywieziono go do Prenetos w Bitynii. Lud jednak tak gwałtownie wystąpił w obronie swego pasterza, że cesarzowa była zmuszona przywrócić biskupowi wolność.

Spokój trwał jednak krótko. Cesarzowa kazała wystawić sobie pomnik przed samą katedrą Mądrości Bożej, gdzie urządzano krzykliwe festyny i zabawy, nie licujące ze świętym miejscem. Jan potępił to w kazaniu z całą stanowczością. W odwecie cesarzowa zwołała do Konstantynopola synod swoich zwolenników, który ponownie deponował Jana. Na mocy orzeczeń tegoż synodu, w roku 404, cesarzowa skazała Jana na wygnanie.

Wśród szykan i niewygód prowadzono go do Cezarei Kapadockiej, stąd do Tauru, wreszcie do Pontu nad Morzem Czarnym. Zima była bardzo surowa, co wymagało od biskupa szczególnego hartu. On jednak nie załamał się.

Pisał listy do papieża oraz do wpływowych i wiernych sobie osób. Papież pięknym listem pochwalił bohaterstwo Chryzostoma i wysłał legatów w jego obronie do Konstantynopola. Dwór cesarski jednak ich nie przyjął.

Jan Złotousty zmarł w drodze, w mieście Comana, 14 września 407 r. Miał 58 lat. Jego ostatnie słowa to: Chwała Bogu za wszystko!

Już w roku 428 Kościół w Konstantynopolu obchodził doroczną pamiątkę św. Jana Chryzostoma.

W roku 438, na żądanie patriarchy stolicy cesarstwa – św. Proklusa, cesarz Teodozy II nakazał sprowadzić relikwie Chryzostoma. 27 stycznia 438 r. triumfalnie witał je Konstantynopol. Ciało złożono w kościele Dwunastu Apostołów.

W roku 1489 sułtan turecki Bajazed II podarował te relikwie królowi francuskiemu Karolowi VIII.

Od roku 1627 relikwie znajdują się w Rzymie, w bazylice św. Piotra, w kaplicy Najświętszego Sakramentu.

Ponadto relikwie św. Jana Chryzostoma znajdują się dzisiaj także na Górze Athos, w Brugii, Clairvaux, Dubrowniku, Kijowie, Maintz, Messynie, Moskwie, Paryżu i Wenecji.

W 2004 r. część relikwii została przekazana z Watykanu do Patriarchatu Konstantynopola. Są one wyeksponowane w katedrze św. Jerzego, siedzibie Patriarchy.

Jan pozostawił po sobie ogromną spuściznę literacką: kanon liturgii świętej (Boska Liturgia św. Jana Złotoustego), liczne pisma teologiczne (traktaty o naturze boskiej i ludzkiej Jezusa, o Eucharystii – jako identycznej ofierze z ofiarą na Krzyżu, o prymacie papieskim, O kapłaństwie, O wychowaniu syna oraz Przeciwko Żydom i poganom), kazania, które są w znacznej mierze komentarzem do Pisma świętego, mowy i szeroką korespondencję (w tym 17 listów do św. Olimpii, diakonisy). Nazywany Doktorem Eucharystii.

Jan Złotousty wyróżniał się przede wszystkim jako znakomity znawca pism św. Pawła Apostoła.

Całość dzieł Chryzostoma obejmuje kilka wielkich tomów.

Św. Jan Chryzostom należy do czterech wielkich doktorów Kościoła wschodniego (obok św. Bazylego, św. Grzegorza z Nazjanzu i św. Atanazego).

Na Wschodzie cieszy się tak wielkim kultem, że jego imię wspomina się w roku liturgicznym kilka razy.

Papież Pius V ogłosił go doktorem Kościoła (1568).

Jest patronem kaznodziejów i studiujących teologię oraz orędownikiem w sytuacjach bez wyjścia.

+

Święty Janie, wspieraj patriarchów w trudnym pasterzowaniu. Aby nigdy się nie ugięli w naporze światowości i mody. Wspaniałomyślnie głosili Słowo, które zdobywa serca wszystkich słuchających, ale też zagubionych i buntujących się. Tak, zostałeś uwielbiony i zhańbiony. Ale ostateczne otrzymałeś laur zwycięstwa. Wstawiaj się za nami, za całym Kościołem i rządzącymi państwami.

Franciszek Drzewiecki.

Błogosławiony Polak. Męczennik. Kapłan. Zakonnik. Prefekt. Duszpasterz. Rekolekcjonista.

Urodzony w bardzo religijnej rodzinie w Zdunach. Po ukończeniu szkoły podstawowej rozpoczął naukę w seminarium nauczycielskim w Łowiczu. Następnie uczęszczał do kolegium księży orionistów w Zduńskiej Woli. Potem studiował filozofię. Po ich ukończeniu został wysłany na studia do Włoch. W Wenecji i Tortonie zgłębiał teologię. 15 sierpnia 1934 r. złożył profesję wieczystą na ręce ks. Alojzego Orione. Dwa lata później został księdzem. I pozostał w Italii. Pracował w Genui.

W 1937r. powrócił do Polski. Został prefektem Krucjaty Eucharystycznej, uczył też religii w kolegium. Organizował adoracje, nauczał katechizmu, urządzał przedstawienia religijne.

W wakacje 1939 r. został wysłany do pracy w Małym Cottolengo i parafii Najświętszego Serca Jezusowego we Włocławku. Odznaczał się gorliwością i poświęceniem. 
Po wybuchu II wojny światowej pozostał w mieście i prowadził rekolekcje, organizował nabożeństwa, spowiadał. 7 listopada 1939 r. Niemcy przeprowadzili masowe aresztowania księży.

Ojciec Franciszek, a z nim ks. Henryk Demrych, zostali również aresztowani. W więzieniu znajdowało się już 43 innych księży i kleryków z ks. bp. Michałem Kozalem na czele.

16 stycznia 1940 r. zostali oni przewiezieni do miejsca odosobnienia w Lądzie. Przed wywiezieniem w głąb Niemiec do hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Dachau o. Franciszek nie skorzystał z możliwości zwolnienia, wyrażając wolę pracy wśród uwięzionych. 15 grudnia 1940 r. trafił do Dachau. Dostał się do pracy na plantacji ziół. Z powodu silnych odmrożeń kończyn, niedożywienia i ciężkiej pracy fizycznej jego organizm został doprowadzony do stanu głębokiego wycieńczenia.

Ten zły stan zdrowia był przyczyną wywiezienia go 10 sierpnia 1942 r. do zamku Hartheim, gdzie został zagazowany 13 września 1942 roku. Miał 34 lata.

Beatyfikowany przez Jana Pawła II w Warszawie 13 czerwca 1999 r. w grupie 108 polskich męczenników.

+

Księże Franciszku, módl się za nami. Za cały Kościół, w tym młodych księży i seminarzystów. Aby zawsze podążali za Chrystusem i tego uczyli wiernych. Naucz nas odwagi do obrony wartości najwyższych i konsekwentnych czynów.

Miej w opiece wszystkich zagrożonych “łaską” eutanazji, opuszczonych, niewygodnych dla otoczenia. Aby ludzie tworzyli świat wrażliwości, pomocy i trwania z potrzebującymi do końca. Z miłości.

Módlmy się o rychłą kanonizację błogosławionego.

 

 

 

14 września (poniedziałek)

Albert.

Święty Francuz. Męczennik. Biskup. Kapłan. Człowiek dyplomacji i pokoju. Organizator.

W wieku 31 lat został wybrany przeorem kanoników regularnych od św. Krzyża w Montara. Odtąd jego życie obfitowało w nominacje i urzędy. Został biskupem w Boddio, a następnie w Vercelii. Tą diecezją rządził gorliwie i mądrze przez 20 lat.
Równocześnie w tym samym czasie Albert spełniał ważne misje, zlecane mu przez Stolicę Apostolską.

Klemens III powierzył mu pośredniczenie między Rzymem a cesarzem Fryderykiem Barbarossą. Ten sam papież zlecił mu podobne zadanie z następcą Fryderyka, Henrykiem IV. Jako wysłannik Innocentego III załagodził zatarg i doprowadził do pokoju pomiędzy miastami Parmą i Piacenzą, a potem pomiędzy Mediolanem a Pavią.

W roku 1194 napisał konstytucje dla kanoników regularnych w Biella. Największe znaczenie dla diecezji Vercelli miał synod z roku 1191, na którym uchwalono ważne dekrety dotyczące karności kościelnej.

W 1204 r. wybrano Alberta patriarchą Jerozolimy. Innocenty III wybór ten zatwierdził (1205) i rozesłał listy do duchowieństwa Ziemi Świętej z zawiadomieniem o tej nominacji. Z tej okazji papież wymienił wiele zalet i cnót Alberta, które go predestynowały na tak zaszczytne i odpowiedzialne stanowisko. Jednocześnie biskup Albert pełnił urząd legata Stolicy Apostolskiej w Ziemi Świętej. Rezydował w Akce.
Podejmował działalność na rzecz pokoju, doprowadził do zgody między królami Cypru i Jerozolimy, między królem Armenii a książętami Trypolisu, między templariuszami a królami Cypru i Armenii. Starał się ulżyć doli jeńców.

Skodyfikował obyczaje mnichów z góry Karmel, dając podwaliny pod rozwój powstającego zakonu.

W czasie procesji z okazji święta Podwyższenia Krzyża świętego, 14 września 1214 r., został zasztyletowany przez mnicha, którego złożył z urzędu. Miał 65 lat.

Biskup Albert odbiera cześć w diecezji Vercelli, w zakonach kanoników regularnych i karmelitów.

+

Święty Albercie, człowieku dialogu, wstawiaj się za światem, w którym ludzie już nie umieją prowadzić dyskusji, zapomnieli czym są argumenty, fakty i Prawda. Natłok informacji, wszechobecny hałas i tłum nie umożliwiają zdrowej komunikacji. Tak trudno usłyszeć czyjś ból, wołanie o pomoc. Módl się o porządek i dyscyplinę dla naszych serc i głów, ciał i sumień. Byśmy budowali świat pokoju, gdzie każdy człowiek czuje się zauważony i potrzebny.

 

 

 

15 września (wtorek)

Antoni Schwartz.

Błogosławiony Austriak. Kapłan. Duszpasterz robotników. Założyciel. Budowniczy. Wydawca. Kierownik duchowy. Człowiek empatii.

Urodzony w wielodzietnej rodzinie. Tata był urzędnikiem gminnym i muzykiem. Chłopiec rozpoczął naukę w szkole parafialnej w Baden, a następnie w muzycznej. Jesienią 1865 r. zamieszkał u ciotki w Wiedniu, gdzie kontynuował naukę w gimnazjum.

W październiku 1869 r. wstąpił do nowicjatu pijarów. Poznał wówczas bliżej postać św. Józefa Kalasantego, założyciela Zakonu Szkół Chrześcijańskich. Stał się on modelem życia i działalności apostolskiej Antoniego.

Sytuacja polityczna spowodowała, że opuścił zakon pijarów i wstąpił do seminarium arcybiskupiego. Ukończył studia na Uniwersytecie Wiedeńskim, a 25 lipca 1875 r. przyjął święcenia kapłańskie. Wcześniej, w 1873 r. postanowił przyjąć jako drugie imię Maria.

Początkowo pracował jako wikariusz w Marchegg.

W 1879 r. został mianowany kierownikiem duchowym zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia w szpitalu w Sechshaus w Wiedniu. Zetknął się wówczas z problemami młodych robotników i rzemieślników, pacjentów szpitala. Postanowił założyć stowarzyszenie mające na celu kształcenie religijne czeladników, przygotowywanie ich do życia i popieranie ich słusznych żądań. Na czele stowarzyszenia stali ludzie świeccy, a ks. Schwartz był jego kierownikiem duchowym. Powstało ono oficjalnie w 1883 r. Antoni ze wszystkich sił walczył o odnowę wiary robotników.

W 1888 r. założył czasopismo katolickie dla rzemieślników i robotników, które początkowo sam redagował.

Rok później, w przeciągu ośmiu miesięcy pod jego kierunkiem został wybudowany pierwszy kościół dla robotników wiedeńskich pod wezwaniem św. Józefa Kalasantego. W tym kościele 24 listopada 1889 r. Antoni założył Zgromadzenie Chrześcijańskich Robotników św. Józefa Kalasantego.

W następnych latach powstały domy w Dolnej Austrii, w Steinermarku oraz w południowym Tyrolu i Budapeszcie.

Nowe zgromadzenie roztaczało opiekę religijną nad robotnikami, zwłaszcza młodymi. Jego członkowie organizowali spotkania niedzielne, oratoria, prelekcje o nauce społecznej i o tematyce religijnej w szkołach zawodowych i w fabrykach.

Ks. Schwartz przyczynił się także do powstania wielu stowarzyszeń mających na celu obronę praw robotników. On sam i jego współbracia sprzeciwiali się wyzyskowi robotników, walczyli o poprawę ich warunków socjalnych i bytowych, uczestniczyli w akcjach strajkowych.

Antoni Maria założył pierwsze biuro zatrudnienia dla czeladników, nawiązał kontakty z wieloma chrześcijańskimi przedsiębiorcami. Dzięki tej inicjatywie tysiące młodych ludzi znalazło pracę. Dla czeladników spoza Wiednia wybudował pensjonat.

Jan Paweł II mówił w homilii beatyfikacyjnej:

Opinie na temat wiedeńskiego «apostoła robotników» były podzielone. Wielu sądziło, że jego działalność idzie za daleko. Inni uważali go za godnego najwyższego uznania. Ks. Schwartz pozostał wierny samemu sobie i nie bał się podejmować nawet bardzo śmiałych działań. Ze swoimi petycjami o tworzenie ośrodków formacji zawodowej dla młodzieży oraz o poszanowanie niedzieli jako dnia wolnego od pracy dotarł nawet do parlamentu.

Pozostawił nam orędzie: ze wszystkich sił brońcie niedzieli! Pokażcie, że niedziela nie może być dniem roboczym, ponieważ jest świętowana jako dzień Pański! Wspierajcie przede wszystkim młodych pozbawionych pracy. Kto dzisiaj daje młodym możliwość zapracowania na chleb, przyczynia się do tego, że gdy jutro staną się dorośli, będą mogli przekazać swoim dzieciom sens życia. Dobrze wiem, że nie ma tu łatwych rozwiązań. Dlatego przypominam wam wezwanie, któremu bł. ks. Schwartz podporządkował wszelkie formy swojej działalności: «Musimy się więcej modlić!»

Zmarł 15 września 1929 r. Miał 77 lat.

Pochowano go najpierw na cmentarzu w Hietzing, a potem w kościele robotników przy domu macierzystym zgromadzenia.

Został beatyfikowany 21 czerwca 1998 r. w Wiedniu przez św. Jana Pawła II.

+

Błogosławiony Antoni, módl się za duszpasterzami robotników, ludzi ciężkiej pracy, każdej. I fizycznej, i umysłowej. Wstawiaj się za najbardziej pokrzywdzonymi, utrudzonymi i niedocenionymi grupami społecznymi. Aby ludzie Kościoła, a w szczególności duchowni, pierwsi umieli dostrzec potrzeby i niesprawiedliwości drugich. Dziękujemy za Twój trud i serce.

Módlmy się o rychłą kanonizację Antoniego Marii.

 

 

 

16 września (środa)

Korneliusz.

Święty. Męczennik. Papież. Kapłan. Apologeta. Człowiek roztropności.

Kapłan rzymski. Bliski współpracownik papieża Fabiana. Został wybrany głosem ludu na namiestnika Chrystusa ze względu na pokorę, łagodność i roztropność. Droga do Pasterzowania Kościołowi była jednak trudna i długa.

Wiadomym jest, iż po męczeńskiej śmierci Fabiana Kościołem zarządzali wspólnie duchowni, których rzecznikiem był prezbiter Nowacjan.

Gdy prześladowania ustały, lud wybrał Korneliusza, natomiast duchowni Nowacjana. Ten zaczął wysyłać listy do biskupów, w celu poparcia. Korzystając z chwilowego pokoju, jaki nastał dla Kościoła po śmierci Decjusza, papież Korneliusz zwołał do Rzymu synod, na którym Nowacjan został potępiony i wyłączony ze wspólnoty Kościoła.

Aktualne wówczas stało się pytanie, co należy uczynić z tymi, którzy za prześladowania Decjusza ze strachu wyparli się wiary, a teraz chcieli do niej powrócić (z łac. lapsi). Rygoryści byli za tym, by ich do Kościoła ponownie nie przyjmować; jednak dzięki papieżowi uchwalono, że ich powrót do Kościoła – po spełnieniu określonych warunków – będzie możliwy.

Korneliusz rządził Kościołem w latach 251-253.

Po raz pierwszy w historii Kościoła papież wymienił w swoich pismach wszystkie stopnie duchowieństwa rzymskiego.

Kościół w Rzymie liczył za jego panowania 46 kapłanów, 7 diakonów, 7 subdiakonów, 42 akolitów, 52 egzorcystów, a także kilkunastu lektorów i ostiariuszy. Cała gmina chrześcijańska w Rzymie liczyła wówczas, jak się przypuszcza, ok. 10 tysięcy wiernych.
 
Po krótkotrwałym pokoju w Rzymie wybuchła epidemia. Dla przebłagania bóstw urządzano publiczne procesje i modły, składano ofiary.

Chrześcijanie nie mogli w nich uczestniczyć. Rozjuszony tłum rzucał się na domy modlitwy chrześcijan i burzył je. Atakowano chrześcijan i zabijano ich, uważając, że to oni są sprawcami zarazy, bo swoim kultem wywołali gniew bogów.

W takiej właśnie sytuacji w 253 r. poniósł śmierć męczeńską Korneliusz. Według innej wersji Korneliusz został skazany przez cesarza Trebonaniusa Gallusa na wygnanie do Civitavecchia, a tam, źle traktowany – zmarł.

 Grób św. Korneliusza ozdobił pięknym wierszem w katakumbach papież św. Damazy (366-384). Relikwie św. Korneliusza rozdzielono z czasem po różnych kościołach Włoch, Francji i Niemiec.

 

Hieronim pisze, że już za jego czasów doroczną rocznicę św. Korneliusza liturgia rzymska łączyła ze wspomnieniem św. Cypriana. Dlatego ich wspomnienie przypada dzisiaj, chociaż śmierć zastała Korneliusza zapewne w lipcu 253 r.
 

Cyprian.

Święty. Thascius Caecilius. Męczennik. Biskup. Kapłan. Apologeta. Pisarz. Asceta. Człowiek wielkiego autorytetu.

Urodzony w rodzinie pogańskiej, w Kartaginie. Jego tata był senatorem jednym z najznakomitszych obywateli miasta. Początkowo jego życie było podobne do życia ówczesnej złotej młodzieży z arystokracji rzymskiej. Sam mówi, że „oddany był złym nałogom”, z których nawrócił go dopiero kapłan Cecyliusz. Miało to miejsce w 246 r. Wtedy też Cyprian przyjął chrzest. Przez wdzięczność dla mistrza i ojca duchowego przybrał jego imię. Rozpoczął wówczas w odosobnieniu pokutę za swe grzechy.

Przykładnym, prawdziwie chrześcijańskim życiem uzyskał takie poważanie, że w 247 roku został wyświęcony na prezbitera przy jednomyślnym poparciu wiernych z Kartaginy. Kiedy w roku 248 umarł Donatus, biskup Kartaginy, Cyprian, mimo ucieczki i stawianego oporu, został odszukany i konsekrowany na biskupa. Sprzeciw wyraziło jednak pięciu kapłanów, którzy zazdrościli Cyprianowi tak szybkiego awansu. Odtąd stali się jego śmiertelnymi wrogami.

Jako biskup Cyprian z całym zapałem zabrał się do naprawy obyczajów, do zwalczania błędów, do opieki nad powierzonymi sobie duszami, wreszcie także do misji, jaka go czekała wśród większości pogańskiej.

Te wszystkie zabiegi przerwało jednak jedno z najkrwawszych prześladowań, jakie rozpoczął cesarz Decjusz (249-251). Nowy władca obrał sobie za cel wzmocnienie państwa w oparciu o pogan. Sobie nakazywał oddawać cześć boską. 

Ponieważ chrześcijanie kultu takiego oddawać mu nie chcieli i nie mogli, w odwecie nakazał ich tępić jako wrogów cesarstwa. Żądał, aby torturami zmuszać opornych do wyrzeczenia się wiary. Szczególną nienawiść obrócił przeciwko hierarchii kościelnej. Lud zaczął się domagać w amfiteatrze, aby biskupa Cypriana oddać na pożarcie lwom. Cyprian, idąc za radą Ewangelii i znanymi mu przykładami roztropnych i świątobliwych pasterzy, ukrył się na czas prześladowania. Ze swego ukrycia przez kilka lat rządził Kościołem kartagińskim zarówno za pośrednictwem licznych listów pasterskich, jak i emisariuszy, których starannie wybierał spośród biskupów i prezbiterów.

Po śmierci Decjusza powrócił do Kartaginy. Tu spotkał się z nowym problemem: wielu chrześcijan wystraszonych torturami wyparło się wiary. Teraz chcieli powrócić do wspólnoty z Kościołem. Rygoryści byli zdania, że nie wolno ich przyjmować. Inni znowu z biskupów afrykańskich przyjmowali ich na łono Kościoła zbyt łatwo. Na synodzie, zwołanym do Kartaginy, Cyprian przeprowadził zasadę, że „upadłych” (łac. lapsi) należy przyjmować ponownie do ich gmin, ale pod warunkami, które gwarantowałyby, że nie powtórzą już tego występku. 

Podobne stanowisko zajął w Rzymie papież Korneliusz, ale przeciwko niemu stanęła opozycja z antypapieżem Nowacjanem na czele. Cyprian nie tylko poparł papieża, ale nawet napisał osobny traktat: “O jedności Kościoła”. W tej samej sprawie napisał potem także drugi traktat: “O upadłych”. 

Na oba dzieła i na dekrety synodu kartagińskiego rygoryści odpowiedzieli zarzutem, że takie postępowanie będzie tylko zachętą, by przy najbliższej okazji ponownie wyprzeć się wiary.

Niedługo potem północną Afrykę nawiedziła epidemia, która pochłonęła wiele ofiar. Podobnie jak w Rzymie, poganie urządzali procesje do świątyń swoich bóstw i składali ofiary. Chrześcijanie milczeli. Poganie uznali to za oznakę nienawiści do nich, a zarazę poczytali za gniew obrażonych bóstw. 

Cyprian napisał nowy traktat – “O nieśmiertelności” – w którym zbijał zarzuty stawiane przez pogan wyznawcom Chrystusa. Wykorzystał czas pokoju na to, by uzupełnić szeregi kleru swojej diecezji. Zwoływał synody dla przywrócenia karności i jedności w Kościele, organizował nowe gminy. Zyskał sobie w całej Afryce tak wielką powagę, że zwracano się do niego ze wszystkich stron po radę.

W roku 255 powstał nowy problem: czy należy chrzcić na nowo tych, którzy wyrzekli się błędów heretyckich i połączyli się z Kościołem. Rzym stanął na stanowisku, że chrzest, jeśli był udzielony ważnie, nie może być ponawiany. Inaczej twierdzili jednak biskupi afrykańscy. Na synodzie w Kartaginie uchwalili oni w 256 r., że heretyków powracających na łono Kościoła, a ochrzczonych w herezji, należy chrzcić na nowo. Uchwałę tę podpisało w okręgu kartagińskim 72 biskupów, a w okręgu Mauretanii – 87. Cyprian popierał tę decyzję i stosowne uchwały przesłał do Rzymu, do papieża św. Stefana.

Wybuchło w tym czasie kolejne prześladowanie zorganizowane przez cesarza Waleriana. Pod karą śmierci zakazał on zebrań liturgicznych. Wyłamujących się z tego zakazu karano konfiskatą majątku, banicją i śmiercią. 

Do dzisiaj zachował się dokładny opis przewodu sądowego i tekst wyroku śmierci na biskupa Cypriana. Po aresztowaniu został zesłany do miasteczka Kombis (257 r.). Przebywał tam prawie rok. Korzystając ze względnej wolności, w ukryciu nadal rządził swoją diecezją przez listy i swoich wysłanników. 

W lipcu 258 r. postawiono go przed sędzią, którym był ówczesny namiestnik cesarski (prokonsul), Galeriusz Maksym. Został skazany na śmierć przez ścięcie głowy. Wyrok wykonano w obecności zebranego ludu 14 września 258 r. 

W tym samym czasie w Rzymie odbywało się przeniesienie relikwii św. Korneliusza. 

Św. Cyprian z Kartaginy jest największą postacią wśród świętych Kościoła Afryki północnej, obejmującej wybrzeże Morza Śródziemnego od Cieśniny Gibraltarskiej do Libii i Egiptu (wyłącznie).

 

++

Święci: Korneliuszu i Cyprianie, dziękujemy za Waszą wiarę i walkę o nią. Początki zawsze są trudne, szczególnie, gdy trwają prześladowania, zamieszki i epidemie. Dziękujemy za Waszą troskę o lud, upadłych i jedność.

Dlatego módlcie się za cały Kościół, o jedność chrześcijan i moc do wyznawania wiary w Chrystusa. Miejcie w swojej opiece wszystkich prześladowanych, a także tych, co odeszli. Niech ludzie Kościoła będą dla nich drogą do powrotu z beznadziei.

 

 

Jan Chrzciciel i Hiacynt od Aniołów.

Błogosławieni Meksykanie. Indiańscy męczennicy. Fiscales.

Jan już w wieku 6 lat został akolitą i pomagał w zakrystii. Później pełnił funkcję sędziego, radcy, a w końcu burmistrza. Ożenił się z Josefą, z którą miał córkę.

Hiacynt pochodził z rodziny wodzów szczepowych. Także od dzieciństwa służył pomocą braciom. Ożenił się z Petroną, z którą miał dwóch synów.

Obaj wspomagali dominikańskich misjonarzy jako katechiści. Pełnili także funkcję tzw. Fiscales.

Krajowy Synod Meksykański, zwołany w 1585 r., zdecydował bowiem, by w każdej miejscowości zostali wyznaczeni ludzie świeccy cieszący się zaufaniem, o nienagannej moralności, których zadaniem byłoby strzec czystości wiary i zgodności zwyczajów z etyką chrześcijańską, a także zwalczać magię i czary.

Gdy 14 września 1700 r. mieszkańcy San Francisco Cajonos – którzy w większości byli chrześcijanami – zebrali się, aby uroczyście oddać cześć dawnym bożkom, Jan Chrzciciel i Hiacynt poinformowali o tym akcie bałwochwalstwa władze kościelne, po czym udali się na miejsce spotkania razem z zakonnikami i dowódcą miejscowego oddziału wojska.

Tubylcy, którym zarekwirowano ofiary zebrane podczas zgromadzenia, zbuntowali się i zażądali wydania obu fiscales, aby się na nich zemścić.

Jan Chrzciciel i Hiacynt od Aniołów, świadomi, że ich życiu zagraża wielkie niebezpieczeństwo, powierzyli się Bogu i Najświętszej Maryi Pannie, a także przyjęli sakrament pojednania i Eucharystię.

Kiedy wpadli w ręce oprawców, byli bici i znieważani, a po wtrąceniu do więzienia, groźbami i obietnicami starano się nakłonić ich do wyrzeczenia się wiary chrześcijańskiej i powrotu do kultu przodków.

16 września 1700 r. zostali zaprowadzeni na górzyste tereny Santo Domingo Xagacía i tam wrzuceni do przepaści. Mieli 40 lat.

Beatyfikowani przez św. Jana Pawła II dnia 1 sierpnia 2002 r. podczas jego wizyty w Meksyku.

++

Drodzy Janie i Hiacyncie, jesteście ludźmi-aniołami, którzy chrzczą swoim świadectwem. Uświadamiacie, co to znaczy wierzyć w Chrystusa. Co to znaczy kochać. Wy nie zgodziliście się na obrazę Boga. Dlatego obrażeni bałwochwalcy wrzucili Was w przepaść nienawiści.

Ale nie wiedzieli, że Miłość ma nieśmiertelne skrzydła, chroni o upadku, ratuje i zaprasza na górę. Niebiańską.

Módlmy się o rychłą kanonizację błogosławionych Indian.

 

17 września (czwartek)

Hildegarda z Bingen.

Święta Niemka. Zakonnica. Przeorysza. Dziewica. Założycielka. Naukowiec. Uzdrowicielka. Kobieta o wielu talentach. Mistyczka. Prorokini. Pisarka. Artystka. Autorytet wyprzedzający swoje czasy. Doktor Kościoła.

Urodzona w szlacheckiej rodzinie jako dziesiąte dziecko, co wiązało się z dziesięciną. I tak w wieku 8 lat dziewczynka została poświęcona Kościołowi. Zaopiekowała się nią przeorysza benedyktynek – Judyta. Przygotowując się do życia w zakonie, Hildegarda otrzymała klasyczne wykształcenie. Dzięki wrodzonym zdolnościom do nauki i umiejętności wykorzystywania zdobytej wiedzy zyskała uznanie. Gdy w 1136 r. Judyta umarła, Hildegarda zajęła jej miejsce.
Jako przeorysza cieszyła się wielką estymą. Podjęła liczne dzieła dla swojego zakonu. By mniszki nie dzieliły murów z zakonnikami, spowodowała przeniesienie konwentu do ufundowanego przez jej rodzinę klasztoru we wsi Rupertsberg. Po latach zbudowała dla nich jeszcze jeden klasztor w Eibingen. 

Już będąc przeoryszą Hildegarda ujawniła, że od trzeciego roku życia miewała wizje, podczas których rozmawiała z Bogiem. Nie ujawniała tego przez skromność, a może z obawy przed inkwizycją. Dopiero gdy mając 42 lata osiągnęła najwyższe dostępne kobiecie stanowiska w Kościele i uzyskała wpływy w najważniejszych biskupstwach i na dworze papieskim, bez obaw przyznała się do swoich doświadczeń. 

W czasie jednej z wizji usłyszała głos nakazujący jej spisywać swoje nadzwyczajne spotkania. W ten sposób zaczęło powstawać dzieło Sci vias – „Poznaj ścieżki Pana”.

Wiadomość o tych wizjach roznosiła się coraz dalej, aż przez opata Disibodenbergu i arcybiskupa Moguncji Henryka dotarła do papieża Eugeniusza III, który wysłał do klasztoru specjalną komisję, mającą wyjaśnić autentyczność cudów. Wybrane fragmenty wizji zostały przeczytane na synodzie w Trewirze. Hildegarda uzyskała błogosławieństwo i pozwolenie na rozpowszechnienie swoich idei i nakaz spisywania dalszych objawień dzięki wstawiennictwu wpływowego teologa i założyciela zakonu cystersów, św. Bernarda z Clairvaux.  

Treść przeżyć mistycznych spisała w trzech księgach: Scito vias Domini („Poznaj drogi Pana”), Liber vitae („Księga zasług życia”) i Liber divinorum operum („Księga dzieł Bożych”). 

Dzięki przychylności papieża mogła posunąć się do zawoalowanej krytyki rozwiązłości kleru i domagać się większego uznania dla roli kobiet. 

Właśnie w tym tonie jest jej sztuka moralna Ordo virtutum („O sztuce cnoty”), do której sama skomponowała muzykę.

Chociaż autentyczność jej objawień była przez niektórych kwestionowana (uważano, że były one wynikiem migren), to jednak szlacheckie pochodzenie i wysokie stanowisko w hierarchii kościelnej spowodowały, że listy i pisma Hildegardy znajdowały czytelników wśród władców kościelnych i świeckich. Dla wielu ludzi średniowiecza jej wypowiedzi były głosem, który pochodził od Boga.

Dzięki solidnemu wykształceniu i bogatemu doświadczeniu oraz wybitnym zdolnościom oratorskim Hildegarda zjednała sobie w końcu przychylność oponentów. Jej rozważania z zakresu teologii, filozofii i historii naturalnej były przyjmowane z zainteresowaniem w kręgach kościelnych i świeckich, przynosząc jej powszechny szacunek i uznanie. Wśród wiernych jej osoba stała się obiektem kultu. Historie o jej nadprzyrodzonych zdolnościach przenikały poza klasztorne mury i krążyły po średniowiecznej Europie. 

U szczytu popularności Hildegarda została okrzyknięta „Sybillą znad Renu” i była czczona jako chrześcijańska wyrocznia o atrybutach proroka, do której udawali się po radę i pociechę biskupi, papieże i władcy. W 1152 r. została zaproszona na specjalne spotkanie z cesarzem Fryderykiem I Barbarossą, którego wcześniej krytykowała.

Ważne w jej piśmiennictwie były również dzieła o medycynie, historii naturalnej i lecznictwie. Hildegarda była uważną obserwatorką natury i ludzi. Kierując się grecką filozofią czterech żywiołów, badała wzajemne oddziaływania pomiędzy światem żywym i martwym oraz ich wpływ na stan organizmu i duszy człowieka. Swoje wnioski przedstawiła w nieco panteistycznym traktacie o leczniczym i szkodliwym działaniu roślin i minerałów, które, jak sądziła, uczestniczyły w nieustannym procesie wymiany wewnętrznych zasobów energii. 

Publikacje z zakresu medycyny ludowej przyniosły jej miano pierwszej niewiasty pośród lekarzy i przyrodników Niemiec.

Ponadto w latach 1158-1170 głosiła kazania w środkowych i południowych Niemczech. Była zapraszana na wykłady i wizytacje w klasztorach. 

Ta światła kobieta uważała, że śpiew powinien być nieodłączną częścią liturgii, gdyż tak jak modlitwa, przybliża człowiekowi zbawienie. Wierzyła, że twórcze natchnienie pochodzi wprost od Boga, a dzieło artysty jest w rzeczywistości boskim przekazem. Sama skomponowała moralitet i liczne religijne, choć nieliturgiczne pieśni. W odróżnieniu od typowych wówczas śpiewów chorałowych, jej melodie były znacznie bardziej emocjonalne. Pod koniec XX w. jej muzyka zyskała dużą popularność.

Zmarła, dzień po swoich 81 urodzinach, 17 września 1179 r. w klasztorze w Rupertsbergu i została pochowana w kościele parafialnym w Einbingen, którego obecnie jest patronką.

Mimo iż rozpoczęty w 1227 roku proces kanonizacyjny został wstrzymany w niewyjaśnionych okolicznościach, Hildegarda z Bingen nad Renem została w XIV w. umieszczona w martyrologium jako święta. 

Do kalendarza liturgicznego obchód ku jej czci wpisano w 1971 roku. Jej biografia jest kompletna i dobrze udokumentowana, co jest rzadkie jak na tamte czasy. Zawdzięczamy to m.in. dwóm mnichom. 

Jeszcze za życia Hildegardy w latach 1174-1175 mnich Gottfried rozpoczął pracę nad systematyzacją jej dzieł, a w latach 1180-1190 mnich Theoderich ukończył jego prace.

Papież Benedykt XVI potwierdził 10 maja 2012 r., że Hildegarda z Bingen, ze względu na swoje zasługi dla Kościoła i ogromny wkład w rozwój myśli katolickiej, może odbierać cześć jako święta w całym Kościele. 

7 października 2012 r. papież ogłosił św. Hildegardę doktorem Kościoła powszechnego, wraz ze św. Janem z Avili.

Hildegarda jest patronką esperanto, językoznawców i naukowców.

+

Święta Hildegardo, Ty ukazujesz siłę kobiety. Choć jako dziewica, oddana wyłącznie Panu, nie zamykasz się w klasztorze. Świat o Tobie nie zapomina.

To Ty jemu przewodniczysz, Ty uzmysławiasz, uczysz, leczysz, ubogacasz. Swoim intelektem, mądrością i taktem zmieniasz umysły innych, pojmowanie świata.

Czuwaj nad dyplomatami, ludźmi wyprzedzającymi swoje czasy. Czuwaj nad kobietami, aby nie wyzwalały się z kobiecości, rozumu i serca.

Bądź nam matką, siostrą i przewodniczką, Hildegardo z Bingen!

 

 

Zygmunt Szczęsny Feliński.

Święty Polak. Arcybiskup. Metropolita warszawski.  Kapłan represjonowany. Zesłaniec. Oddany Matce Bożej. Założyciel. Reformator. Człowiek czynu. Człowiek miłosierdzia.

Urodzony na Wołyniu, wychowany w duchu religijno-patriotycznym. Od najmłodszych lat czcił Maryję. Ukończył studia w Moskwie i Paryżu. Następnie wstąpił do seminarium duchownego i w 1855r. został kapłanem. Święcenia otrzymał w Petersburgu.

Pozostał w seminarium na stanowisku ojca duchownego. Uważnie przyglądał się sytuacji w Rosji i losom Polaków, zwłaszcza opuszczonych dzieci i starców. Bolał nad zamknięciem nowicjatów zakonnych, co było jedną z form carskich represji wobec Kościoła katolickiego.

W 1857 r. założył Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, któremu zlecił opiekę nad dziećmi oraz ludźmi chorymi i starymi. Jednym z zadań zgromadzenia było organizowanie szkół dla wiejskich dzieci.

W 1862 r. bł. Pius IX mianował Zygmunta Szczęsnego arcybiskupem metropolitą warszawskim. 

Piastując ten urząd, przyczynił się do wyraźnego odrodzenia duchowego dawnej stolicy Polski. 

Zreformował seminarium i Akademię Duchowną w Warszawie, założył schronisko dla biednych dzieci i upowszechnił nabożeństwo majowe ku czci Najświętszej Maryi Panny. 

W 1864 r., po niespełna półtorarocznej posłudze arcybiskupiej, został przez władze carskie skazany na wygnanie w głąb Rosji za to, że w marcu 1863 r. napisał list do cara Aleksandra II w obronie Kościoła i narodu. Również na wygnaniu, w Jarosławiu nad Wołgą, dawał przykład głębokiej wiary. Po 20 latach zwolniono go, jednakże otrzymał zakaz powrotu na teren swojej archidiecezji. 

Zamieszkał w Dźwiniaczce (wówczas województwo tarnopolskie, obecnie Ukraina), gdzie mimo podeszłego wieku i wyczerpania wygnaniem podjął pracę wśród ludzi.

Zmarł w pałacu arcybiskupim w Krakowie 17 września 1895 r. Miał 73 lata. Jego pogrzeb na Wawelu stał się okazją do manifestacji patriotycznych.
 
Proces informacyjny przed beatyfikacją abp. Felińskiego otworzył kard. Stefan Wyszyński w 1965 r., zaś jego zamknięcia dokonał w 1984 r. kard. Józef Glemp.

Arcybiskup Zygmunt Szczęsny Feliński został beatyfikowany 18 sierpnia 2002 r. przez św. Jana Pawła II podczas odprawianej przez niego Mszy świętej na krakowskich Błoniach. Ojciec Święty powiedział wówczas o nim m.in.:
 
Błogosławiony Zygmunt Szczęsny Feliński, arcybiskup Warszawy w trudnym czasie niewoli narodowej, wytrwale wzywał do ofiarności na rzecz ubogich, do otwierania instytucji wychowawczych i zakładów dobroczynnych. Sam założył sierociniec i szkołę, i sprowadził do stolicy Siostry Matki Bożej Miłosierdzia. Po upadku powstania styczniowego, wiedziony miłosierdziem wobec braci, otwarcie wystąpił w obronie prześladowanych. Ceną za tę wierność miłości było zesłanie w głąb Rosji, które trwało dwadzieścia lat. Również tam pamiętał o ludziach biednych i zagubionych, okazując im wielką miłość, cierpliwość i wyrozumiałość. Napisano o nim, że „w czasie swego wygnania, w ucisku wszechstronnym, w ubóstwie modlitwy, trzymał się tylko ciągle u stóp krzyża i oddawał się miłosierdziu Bożemu”.
 
Kanonizacji Zygmunta Szczęsnego Felińskiego w październiku 2009 r. dokonał papież Benedykt XVI. Ciało Świętego spoczywa w archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie.

+

Święty Zygmuncie, Jego Ekscelencjo, fascynujący człowieku, kapłanie, biskupie. Powinieneś być wielkim przykładem dla hierarchów Kościoła, a także dla nas, świeckich. Abyśmy nie ulegali pokusie pochwał, wygody i bogactwa. Ale w miłosierdziu, służbie Bogu, bliźniemu i Ojczyźnie widzieli największy sens życia. Dobrego życia. Błogosław nam i wspieraj dobrą wolę, mądrość i pokorę u rządzących. 

 

 

 

18 września (piątek)

Stanisław Kostka.

Święty Polak. Kapłan. Zakonnik. Młodzieniec.

Urodzony w Rostkowie jako syn kasztelana zakroczymskiego. Krewni rodziny zajmowali eksponowane stanowiska. Miał pięcioro rodzeństwa. Od dzieciństwa był bardzo wrażliwym chłopcem.

Pierwsze nauki Stanisław pobierał w domu rodzinnym. W wieku 14 lat razem ze swoim bratem, Pawłem, został wysłany do szkół jezuickich w Wiedniu. Kostkowie przybyli do stolicy w dzień po śmierci cesarza Ferdynanda, to znaczy 24 lipca 1564 r. 

Wiedeńska szkoła jezuitów cieszyła się wówczas zasłużoną sławą. Codziennie odprawiano Mszę świętą. Przynajmniej raz w miesiącu studenci przystępowali do sakramentu pokuty i do Komunii. Modlono się przed lekcjami i po nich. Na pierwszym roku wykładano gramatykę, na drugim „nauki wyzwolone”, na trzecim – retorykę.

Początkowo Stanisławowi nauka nie szła zbyt dobrze. Nie otrzymał bowiem dostatecznego przygotowania w Rostkowie. Pod koniec trzeciego roku studiów należał już jednak do najlepszych uczniów. Władał płynnie językiem łacińskim i niemieckim, rozumiał również język grecki. 

Zachowały się zeszyty Stanisława z błędami poprawianymi ręką nauczyciela. Pozostały również notatki dotyczące problemów religijnych, jakie poruszano, aby chłopców przygotować także pod tym względem i umocnić ich w wierze katolickiej. 

Wolny czas Stanisław spędzał na lekturze i modlitwie. Ponieważ w ciągu dnia nie mógł poświęcić kontemplacji wiele czasu, oddawał się jej w nocy. Zadawał sobie także pokuty i biczował się. 

Taki tryb życia nie mógł się podobać kolegom, wychowawcy i bratu. Uważali to za rzecz niemoralną, a Stanisława za „dziwaka”. Usiłowali go przekonywać złośliwymi przycinkami „jezuity” i „mnicha”, a potem nawet biciem i znęcaniem skierować na drogę „normalnego” postępowania. Stanisław usiłował im dogodzić, dlatego nawet brał lekcje tańca. Nie potrafił się jednak w tym odnaleźć.

W grudniu 1565 r. ciężko zachorował. Według własnej relacji, był pewien śmierci, a nie mógł otrzymać Komunii świętej, gdyż właściciel domu nie chciał wpuścić kapłana katolickiego. Wówczas sama św. Barbara, patronka dobrej śmierci, do której się zwrócił, w towarzystwie dwóch aniołów nawiedziła jego pokój i przyniosła mu Wiatyk. W tej samej chorobie zjawiła mu się Najświętsza Maryja Panna z Dzieciątkiem, które złożyła mu na ręce. Od Niej też doznał cudu uzdrowienia i usłyszał polecenie, aby wstąpił do Towarzystwa Jezusowego.

Jezuici jednak nie mieli zwyczaju przyjmować kandydatów bez zezwolenia rodziców, a na to Stanisław nie mógł liczyć. Zdobył się więc na heroiczny czyn: zorganizował ucieczkę, do której się starannie przygotował.

Było to 10 sierpnia 1567 r. Legenda osnuła ucieczkę szeregiem niezwykłych wydarzeń. O jej prawdziwym przebiegu dowiadujemy się z listu samego Stanisława. Za poradą swojego spowiednika, o. Franciszka Antonio, który był wtajemniczony w jego plany, Stanisław udał się nie wprost do Rzymu, gdzie byłby łatwo pochwycony w drodze, ale do Augsburga, gdzie przebywał św. Piotr Kanizjusz, przełożony prowincji niemieckiej. Spowiednik Stanisława stwierdza, że w drodze otrzymał on również łaskę Komunii świętej z rąk anioła, kiedy wstąpił do protestanckiego kościoła w przekonaniu, że jest to kościół katolicki. 

W Augsburgu nie zastał Piotra Kanizjusza, dlatego podążył dalej do Dylingi. Trasa z Wiednia do Dylingi wynosi około 650 km. W Dylindze jezuici mieli swoje kolegium. Tam Stanisław został przyjęty na próbę.
Wyznaczono mu zajęcia służby u konwiktorów: sprzątanie ich pokoi i pomaganie w kuchni. Stanisław boleśnie przecierpiał tę decyzję. Ufając jednak Bogu, starał się wypełniać swoje obowiązki jak najlepiej. Po powrocie do Dylingi św. Piotr Kanizjusz bał się przyjąć Stanisława do swojej prowincji w obawie przed gniewem rodziców i ich zemstą na jezuitach w Wiedniu. Mając jednak od miejscowych przełożonych bardzo dobre rekomendacje, skierował go wraz z dwoma młodymi zakonnikami do Rzymu z listem polecającym do generała. Droga była długa i uciążliwa. Stanisław z towarzyszami odbywał ją przeważnie pieszo. Dotarli tam 28 października 1567 r.

Stanisław został przyjęty do nowicjatu, który znajdował się przy kościele św. Andrzeja. 

Było z nim wtedy około 40 nowicjuszów, w tym czterech Polaków. Rozkład zajęć nowicjatu był prosty: modlitwy, praca umysłowa i fizyczna, posługi w domu i w szpitalach, konferencje mistrza nowicjatu i przyjezdnych gości, dyskusje na tematy życia wewnętrznego i kościelnego. 

Stanisław rozpoczął nowicjat pełen szczęścia, że nareszcie spełniły się jego marzenia. Ojciec jednak postanowił za wszelką cenę go stamtąd wydostać. Wykorzystał w tym celu wszystkie możliwości. Do syna wysłał list, pełen wymówek i gróźb. Za poradą przełożonych Staś odpisał ojcu, że ten powinien raczej dziękować Bogu, że wybrał jego syna na swoją służbę. 

W lutym 1568 r. Stanisław przeniósł się z kolegium jezuitów, gdzie mieszkał przełożony generalny zakonu, do domu św. Andrzeja na Kwirynale, w którym pozostał do śmierci.

Swoim wzorowym życiem, duchową dojrzałością i rozmodleniem budował całe otoczenie. 

W pierwszych miesiącach 1568 r. Stanisław złożył śluby zakonne. Miał wtedy zaledwie 18 lat. 

W prostocie serca w uroczystość św. Wawrzyńca (10 sierpnia) napisał list do Matki Bożej i schował go na swojej piersi. Przyjmując tego dnia Komunię świętą, prosił św. Wawrzyńca, aby uprosił mu u Boga łaskę śmierci w święto Wniebowzięcia. Prośba została wysłuchana. 

Wieczorem tego samego dnia poczuł się bardzo źle. 13 sierpnia gorączka nagle wzrosła. Przeniesiono go do infirmerii. 14 sierpnia męczyły Stanisława mdłości. Wystąpił zimny pot i dreszcze, z ust popłynęła krew. Była późna noc, kiedy zaopatrzono go na drogę do wieczności. Prosił, aby go położono na ziemi. Prośbę jego spełniono. Przepraszał wszystkich. Kiedy mu dano do ręki różaniec, ucałował go i wyszeptał: „To jest własność Najświętszej Matki”.
Zapytany, czy nie ma jakiegoś niepokoju, odparł, że nie, bo ma ufność w miłosierdziu Bożym i zgadza się najzupełniej z wolą Bożą. 

Nagle w pewnej chwili, jak zeznał naoczny świadek, kiedy Stanisław modlił się, twarz jego zajaśniała tajemniczym blaskiem. Kiedy ktoś zbliżył się do niego, by zapytać, czy czegoś nie potrzebuje, odparł, że widzi Matkę Bożą z orszakiem świętych dziewic, które po niego przychodzą. 

Po północy 15 sierpnia 1568 r. przeszedł do wieczności. Kiedy podano mu obrazek Matki Bożej, a on nie zareagował na to uśmiechem, przekonano się, że cieszy się już oglądaniem Najświętszej Maryi Panny w niebie.
 
Jego kult zrodził się natychmiast i spontanicznie. Wieść o śmierci świętego Polaka rozeszła się szybko po Rzymie. Starsi ojcowie przychodzili do ciała i całowali je ze czcią. Wbrew zwyczajowi zakonu ustrojono je kwiatami. Z polecenia św. Franciszka Borgiasza, generała zakonu, ciało Stanisława złożono do drewnianej trumny, co również w owych czasach było wyjątkiem. Także na polecenie generała magister nowicjatu napisał o Stanisławie krótkie wspomnienie, które rozesłano po wszystkich domach Towarzystwa Jezusowego. Ojciec Warszewicki ułożył dłuższą biografię Stanisława. 

W dwa lata po śmierci współbracia udali się do przełożonego domu nowicjatu, aby pozwolił im zabrać ze sobą relikwię głowy Stanisława. Kiedy otwarto grób, znaleziono ciało nienaruszone.

Proces kanoniczny trwał jednak długo. W latach 1602-1604 Klemens VII zezwolił na kult. 

18 lutego 1605 r. Paweł V zezwolił na wniesienie obrazu Stanisława do kościoła św. Andrzeja w Rzymie oraz na zawieszenie przed nim lampy i wotów; w 1606 r. ten sam papież uroczyście zatwierdził tytuł błogosławionego. Uroczystości beatyfikacyjne odbyły się najpierw w Rzymie w domu św. Andrzeja, a potem w Polsce. Był to pierwszy błogosławiony Towarzystwa Jezusowego.

W roku 1674 Klemens X ogłosił bł. Stanisława jednym z głównych patronów Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litwy. 

Dekret kanonizacyjny wydał Klemens XI w 1714 r. Jednak z powodu śmierci papieża obrzędu uroczystej kanonizacji dokonał dopiero Benedykt XIV 31 grudnia 1726 r. Wraz z naszym Rodakiem chwały świętych dostąpił tego dnia również św. Alojzy Gonzaga (+ 1591). 

Jan XXIII uznał św. Stanisława szczególnym patronem młodzieży polskiej.

Relikwie Świętego spoczywają w kościele św. Andrzeja na Kwirynale w Rzymie. 

Św. Stanisław Kostka jest patronem Polski (od 1671 r.) i Litwy, archidiecezji łódzkiej i warszawskiej oraz diecezji płockiej, a także Gniezna, Lublina, Lwowa, Poznania i Warszawy; 

oręduje także za studentami i nowicjuszami jezuickimi, a także za polską młodzieżą.
 
Św. Stanisławowi Kostce przypisuje się zwycięstwo Polski odniesione nad Turkami pod Chocimiem w 1621 r. W tym dniu o. Oborski, jezuita, widział św. Stanisława na obłokach, jak błagał Matkę Bożą o pomoc. Król Jan Kazimierz przypisywał orędownictwu Świętego zwycięstwo odniesione pod Beresteczkiem (1651).

+

Stasiu Kostka, kochany nasz święty. Kojarzymy Cię jako rozanielonego młodziutkiego świadka Chrystusa. Ale Ty swoim życiem pokazałeś czym jest powołanie i jak wielką trzeba mieć w sobie odwagę i determinację, by je obronić. Przed bliskimi, ich marzeniami, przed przeciwnościami losu.

Żyłeś krótko, ale to wystarczyło, by otrzymać laur nieśmiertelności. Matka Boża króluje razem z Tobą. Prosimy opiekuj się małymi i dużymi Młodymi oraz ich wychowawcami, aby wszyscy kroczyli do szczęśliwej wieczności.

Naucz rodziców pokory i prawdziwej miłości, iż najlepsze co mogą dać swoim dzieciom to nie majątek ani nawet wykształcenie. Ale wiarę w Boga. Jeżeli tego nie dopilnują, jeżeli tego pozbawią swoich potomków, to na nic ta cała pomyślność, światowość, zabawa i sukcesy. Bez pożytku dla nich samych i dla innych. Z pożytkiem tylko dla złego.

Dlatego orędują, wzmacniają, upraszaj, nawracaj, uzmysławiaj, kochaj.

Stasiu, czuwaj nad nami!

 

 

 

19 września (sobota)

Józef z Kupertynu. Deza.

Święty Włoch. Kapłan. Zakonnik. Mistyk.

Urodzony w Copertino. W dzieciństwie pracował na roli i oddawał się autorefleksji. Do życia zakonnego wedle mu współczesnych się nie nadawał: dyskwalifikował go brak elementarnego wykształcenia i brak uzdolnień, a także niemrawy, żeby nie powiedzieć głupkowaty wyraz twarzy.

Mimo to po kilku nieudanych próbach został wreszcie przyjęty do franciszkanów konwentualnych w Grotelli (1625). Tam pod kierunkiem wuja, zakonnika, przygotowywał się do święceń. Ledwo udało mu się zdać egzamin; w 1628 r. został dopuszczony do święceń i rozpoczął posługiwanie kapłańskie.

Wtedy to ujawniły się publicznie jego lewitacje, którym towarzyszyły inne dary mistyczne i które zaczęły ściągać do niego rzesze pobożnych i ciekawskich.

W czasie, gdy odwiedzał sąsiednie klasztory, zjawiskami zaniepokoiło się wielu duchownych. Zaalarmowano więc inkwizycję neapolitańską, która przeprowadziła badania. Józefa uznano niewinnym, ale zażądano jego przeniesienia.

Dlatego też w latach 1639-1653 Józef przebywał w Asyżu, dokąd tak bardzo pragnął się dostać, chociaż nie spodziewał się, że trafi tam wskutek decyzji Św. Oficjum. Przeniesiono go następnie do kapucynów eremitów w Pietrarubbii, Fossombrone.

Wreszcie w 1657 r. pozwolono mu wrócić do franciszkanów konwentualnych w Osimie (niedaleko Ankony). Tam też zmarł 18 września 1663 r. Miał 60 lat.

Mimo swego odosobnienia spełniał wiele dzieł apostolskich.

Swoje nawrócenie przypisywał mu Jan Fryderyk Saski, książę Brunszwiku i Lüneburga. Maria Sabaudzka, która była jego „św. Klarą”, utrzymywała z nim ciągłą korespondencję. Dla wielu Józef był żywym odzwierciedleniem św. Franciszka z Asyżu.

Teologowie widzieli w nim klasyczny przykład mistyka obdarzonego darem lewitacji, którą stwierdzono u niego co najmniej sto razy.

Beatyfikował go papież Benedykt XIV (1753), kanonizował zaś Klemens XIII (1767).

Józef z Kupertynu uchodzi m.in. – nie bez dozy humoru – za patrona przystępujących do egzaminów. Ale też lotników, astronautów, podróżujących drogą powietrzną, pilotów wojsk NATO.

+

Święty Józefie, niewygodny dla duchowieństwa sługo Pana. Świat wzgardził Tobą. Ale Pan obdarzył niezwykłą miłością, taką co prowadzi do ekstaz i uniesień nad ziemię. I za to zostałeś ukarany. Mali ludzie nie zaakceptowali Twojego posłannictwa. Ty jednak pokazałeś i dalej to robisz, że wszędzie, gdziekolwiek Cię poślę, masz dać świadectwo Prawdzie.

Bądź naszym Orędownikiem i Przykładem. Miej w opiece wszystkich zdobywających wiedzę, aby nie poddawali się trudnościom i przykrościom. A tym, co wzbijają się w niebo, patronuj z lotną serdecznością.

 

 

Gerhard Hirschfelder.

Błogosławiony Niemiec. Męczennik. Kapłan. Duszpasterz młodych. Organizator i założyciel. Człowiek wielkiej wiary i odwagi.

Urodzony w Kłodzku jako nieślubne dziecko Marii Hirschfelder. Dwa dni później został ochrzczony. W rodzinnym mieście uczęszczał do szkół, zdał maturę w 1926r. Natomiast na studia teologiczne wybrał się do Wrocławia. Początki nie były łatwe, ze względu na pochodzenie młodzieńca. W końcu został diakonem, a w 1932r. kapłanem.

Przez siedem lat pracował jako wikariusz parafii w Czermnej. Zajmował się tam duszpasterstwem dzieci i młodzieży.

Z powodu bezkompromisowej postawy moralnej stał się niewygodnym dla władz narodowosocjalistycznych. Jego nauki cieszyły się dużym zainteresowaniem wśród młodych ludzi. Próbowano go zastraszać: jego kazania były ostentacyjnie notowane, wzywano go na przesłuchania, został także pobity przez bojówkarzy. W kazaniach otwarcie występował przeciw socjalistom, bronił zasad wiary chrześcijańskiej i Krzyża przed bezczeszczeniem. Rozwijał katolickie organizacje młodzieżowe, które miały zapobiec szerzeniu się ideologii narodowosocjalistycznej.

Po kilku latach został przeniesiony do Bystrzycy Kłodzkiej, co miało zapewnić mu większe bezpieczeństwo wobec nasilających się szykan. Mimo to 1 sierpnia 1941 r. został aresztowany przez gestapo.

Bezpośrednią przyczyną aresztowania stały się wypowiedziane przez niego podczas kazania słowa, wkrótce po prowokacyjnym zbezczeszczeniu przez faszyzującą młodzież barokowej kapliczki wraz z krzyżem, stojącej przy drodze do wsi Wyszki: „Werder Jugend den Glauben an Christus aus dem Herzen reißt, ist ein Verbrecher!” („Kto wyrywa młodzieży z serc wiarę w Chrystusa, jest zbrodniarzem!”).

Po czteromiesięcznym pobycie w więzieniu w Kłodzku, w połowie grudnia 1941 r. został bez wyroku sądowego wywieziony – najpierw do Wiednia, a potem do obozu koncentracyjnego KL Dachau. Otrzymał tam numer 28972 i został osadzony razem z polskimi księżmi.

Zmarł na zapalenie płuc 1 sierpnia 1942 r. w obozowym lazarecie, z powodu skrajnego wyczerpania i niedożywienia. Miał 35 lat.

Urna z jego prochami znajduje się na cmentarzu w Czermnej.

Jego beatyfikacji – na polecenie Benedykta XVI – dokonał 19 września 2010 r. w katedrze w Münster kard. Joachim Meisner, który urodził się we Wrocławiu. Nabożeństwo koncelebrowali trzej kapłani urodzeni w powiecie kłodzkim: abp Erwin Josef Ender z Rzymu, bp Joachim Reinelt i ks. prałat Franz Jung z Münster oraz abp Dominik Duka OP prymas Czech i metropolita praski, bp Ignacy Dec ze Świdnicy i bp Felix Genn, ordynariusz diecezji Münster.

Bp Ignacy Dec podkreślił, że ks. Hirschfelder jest nowym pomostem między Czechami, Polakami i Niemcami.

Jest pierwszym błogosławionym pochodzącym z terenu obecnej diecezji świdnickiej.

+

Błogosławiony Gerardzie, dziękujemy za Twoją wiarę i miłość do końca. Za mądrość i odwagę. Za wspaniałe wychowanie młodych, prawdę w świadectwie i obronę tego, co wartością najwyższą.

Módl się za nami, za wszystkimi nauczycielami, katechetami, wychowawcami! Za kapłanów, wikarych i proboszczów, duszpasterzy wszelakich grup, a szczególnie gromadzących młodych. Aby w dobie dzisiejszej laicyzacji nie wyrwano z serc wiary w Chrystusa.

Zróbmy wszystko, cokolwiek On powie. Zróbmy jak Ty, nawet jeżeli będzie nas to kosztowało życie. Bo żyjemy i umieramy dla Pana, który jest nieśmiertelny. I darzy nas Swoją wiecznością.

 

 

+

 

 

Święty Stanisławie, Patronie nasz,

Z Gersonowskiego obrazu,

Spoglądnij na nas życzliwie.

Wskrześ naszego ducha.

 

 

A na koniec, jak zwykle,

polecajmy się naszej Patronce, NMP,

Królowej Wszystkich Świętych:

 

Spoglądnij na nas przez obraz on,

Pomocy Nieustającej.

 

Obraz poświęcony przez samego Piusa X.

 

M.P.