Święci tygodnia

na obrazku św. Alfons Maria Liguori

W tym Tygodniu wspominamy:

 

26 lipca (niedziela)

 Anna i Joachim.

Święci małżonkowie. Rodzice Maryi, Matki Boga. Dziadkowie Jezusa.

Anna “łaska” pochodziła z rodziny kapłańskiej z Betlejem. Wraz z ukochanym mężem tworzyli wspaniałą rodziną, w której jednak brakowało dziecka. Jako ludzi pobożni z głęboką wiarą prosili o potomka. Kiedy wydawało się to już niemożliwe, ze względu na podeszły wiek obojga, małżonkowie doczekali się córki. Jak przyrzekli przed narodzinami, ofiarowali Miriam Bogu. A Ten, wybrał ją na Matkę Swego Syna. Tak, iż Anna i Joachim stali się dziadkami każdego człowieka. Warto było czekać i mieć nadzieję!

Joachim “przygotowanie Panu” zaś miał pochodzić ze znakomitej zamożnej rodziny z Galilei. Wraz z żoną składał hojne ofiary na świątynię. Gdy był w podeszłym wieku udał się na pustkowie i pościł 40 dni, błagając o Boże Miłosierdzie. Wtedy to zjawił mu się anioł, który oznajmił radosną wieść.

Oboje patronują małżeństwom, szczególnie tym, którzy oczekują lub starają się o potomka. Orędują także za tymi, którzy poszukują dobrej żony lub dobrego męża.

Zaś święta Anna patronuje kobietom rodzącym, matkom i wdowom, ubogim robotnicom, górnikom kopalni złota, młynarzom i żeglarzom. A także studentom i ludziom nauki.

Kult świętych Joachima i Anny był w całym Kościele – a więc także na Wschodzie – bardzo dawny i żywy. W miarę jak rozrastał się kult Matki Chrystusa, wzrastała także publiczna cześć Jej rodziców. Już w IV/V w. istniał w Jerozolimie kościółek przy dawnej sadzawce Betesda w pobliżu świątyni pod wezwaniem św. Joachima i św. Anny. Tu nawet miał być według podania ich grób. Inni miejsce grobu sytuowali przy wejściu na Górę Oliwną. Cesarz Justynian wystawił w Konstantynopolu około roku 550 bazylikę ku czci św. Anny. 

 
Szczególną czcią była zawsze otaczana św. Anna. Jej kult był i jest do dnia dzisiejszego bardzo żywy. Na Zachodzie pierwszy kościół i klasztor św. Anny stanął w roku 701 we Floriac koło Rouen. Dowodem popularności świętej jest także to, że jej imię było i dotąd jest często nadawane dziewczynkom. Bardzo liczne są też kościoły i sanktuaria pod jej wezwaniem. Ku czci św. Anny powstało 5 zakonów żeńskich. 
 
Polska chlubi się wieloma sanktuariami św. Anny, m.in. w Lubartowie.

Największej jednak czci doznaje św. Anna w Przyrowie koło Częstochowy i na Górze Św. Anny koło Opola. Sanktuarium opolskie należy do najsłynniejszych w świecie – tak dalece, że figura św. Anny doczekała się uroczystej koronacji papieskimi koronami 14 września 1910 r. Sanktuarium to nawiedził św. Jan Paweł II 21 czerwca 1983 roku podczas swej drugiej pielgrzymki do Polski. Cudowna figura św. Anny wykonana jest z drzewa bukowego i liczy 66 cm wysokości. Przedstawia ona św. Annę piastującą dwoje dzieci: Maryję, której była matką, i Pana Jezusa, dla którego była babką (św. Anna Samotrzecia). Wszystkie trzy figury są koronowane. 

Zachęcam także do odwiedzenia świętej Babci w jej pięknym domu, Kolegiacie Uniwersyteckiej w Krakowie.

+

Święci: Anno i Joachimie, prawdziwie kochający się małżonkowie, prawdziwi ludzie wiary i nadziei, użyczcie nam tych darów, którymi i Wy zostaliście obdarowani. Orędujcie za nami wszystkimi. W końcu jesteście Dziadkami Jezusa, a tym samym i naszymi!

 

 

 

27 lipca (poniedziałek)

Maria Klemensa od Jezusa Ukrzyżowanego.

Helena Staszewska. Błogosławiona. Polka. Męczennica. Zakonnica. Matka przełożona.

Urodziła się w wielodzietnej rodzinie. Po ukończeniu szkół elementarnych rozpoczęła pracę w Sulejówku. Podczas I wojny światowej zmarli jej rodzice, a ona sama musiała zająć się wychowaniem rodzeństwa. Podjęła pracę nauczycielki. Następnie, mając 31 lat, wstąpiła do Urszulanek Unii Rzymskiej w Krakowie. Wraz z nią jej dwie siostry. Po złożeniu ślubów pracowała w szkole urszulanek. Prowadziła też Krucjatę i założyła Sodalicję Mariańską pod Krakowem. Organizowała comiesięczne spotkania, na których czytano prasę katolicką, uczyła dziewczęta sztuki wypowiadania się. Doprowadziła też do uruchomienia ochronki, do której zapisało się ok. 50 dzieci.

W zakonie pełniła wiele różnych funkcji, od tych najbardziej podstawowych, fizycznych do przełożonej. II wojna światowa zastała ją w klasztorze w Rokicinach Podhalańskich, z których początkowo musiała uciekać, ale po kilku tygodniach powróciła.

Siostry zaangażowały się w pomoc potrzebującym, których było coraz więcej. W lipcu 1940 r. w klasztorze po raz pierwszy pojawiło się gestapo, aby zastraszyć i zniechęcić siostry.
Od 1941 r. siostry zaczęły przyjmować w klasztorze zagrożone gruźlicą dzieci warszawskie. Były wśród nich również dzieci żydowskie, ukrywane przez urszulanki. Przez dom zakonny przewijało się też wielu uciekinierów i tułaczy, Polaków i Żydów. Nikomu nie odmawiano pomocy.

26 stycznia 1943 r. Niemcy weszli do klasztoru i aresztowali przełożoną, matkę Marię Klemensę. Pozwolono jej tylko uklęknąć w kaplicy i zmówić „Pod Twoją obronę”.

Przez miesiąc przetrzymywano ją w miejscowym areszcie, po czym 26 lutego 1943 r. przewieziono ją do osławionego więzienia na Montelupich w Krakowie. Po kilku dniach znalazła się w transporcie do Auschwitz; tam otrzymała numer 38102.
Od początku pobytu w obozie chorowała i cierpiała. Z trudem trzymała się na nogach. Niebawem słaby organizm zaatakował panoszący się w tym obozie koncentracyjnym tyfus.

Siostra Maria Klemensa zmarła w 1943r. mając 53 lata.

Została beatyfikowana w 1999r. w Warszawie przez Jana Pawła II w gronie 108 męczenników Kościoła II wojny światowej.

+

Błogosławiona Mario Klemenso, módl się za nami, abyśmy umieli ukochać Jezusa Ukrzyżowanego, tak jak Ty to uczyniłaś i zaświadczyłaś śmiercią męczeńską. Naucz nas miłosierdzia, abyśmy nie bali się być dobrymi ludźmi, którzy pomagają sobie nawzajem.

Módlmy się gorąco o rychłą kanonizację błogosławionej.

 

 

Maria Magdalena Martinengo.

Małgorzata. Błogosławiona. Włoszka. Zakonnica. Matka przełożona. Ascetka. Wizjonerka.

Urodzona w szlacheckiej rodzinie. Szybko straciła mamę. Jej wychowaniem zajęła się macocha i niania. Została posłana do katolickich szkół. Była bardzo inteligentną dziewczynką, bystrą, oczytaną. Już w młodości pokochała Jezusa i pragnęła wstąpić do zakonu. Jednak czas mijał, a bliscy namawiali ją do założenia rodziny. Wygodne życie wciągało ją coraz bardziej. I coraz liczniejsze pokusy, natręctwa i oschłość. A przy tym ciągła wiara i jakiś szept, który nawoływał do porzucenia tego świata. W końcu, po owym spotkaniu, postanowiła wstąpić do kapucynek. Jej ojciec nie był zadowolony. W czasie wolnym zabrał ją do Wenecji, by jeszcze raz spróbować przekonać córkę do zmiany decyzji. I już prawie by się tak stało, gdyż Małgorzata miała wyjść za mąż. Jednak znów zwyciężyło inne powołanie. Złożyła śluby, przyjęła habit i imię Marii Magdaleny. Do zakonu wstąpiła z myślą przewodnią: Chcę zostać świętą! W ciągu wielu lat pełniła przeróżne funkcje, od tych najbardziej wymagających sił fizycznych do roli matki przełożonej. A przy tym spędzała wiele czasu na modlitwie, kontemplacji i adoracji Jezusa. Dodatkowo miała wizje i przepowiadała przyszłe rzeczy. Ulegała ekstazom. Za jej przyczyną działy się cuda. Nawrócenia. Kobieta ukochana przez swego Oblubieńca, który zapewniał, że kocha Ją dużo bardziej niż ona Jego. Maria Magdalena, na wzór patronki, pozostała wierna do końca. W cierpieniu, w radości, troskach i sukcesach. To On zwyciężył w jej życiu i sercu.

Jezus odkrył przed nią piętnaście ukrytych mąk, przez jakie przechodził w ciemnicy lochu w noc przed swoją śmiercią: „Te moje ukryte cierpienia ofiaruj Ojcu Niebieskiemu za grzechy ukryte, które bardzo ranią Serce Moje, szczególnie, gdy dusze ukrywają je przy spowiedzi. Córko moja, pragnę, abyś te Moje piętnaście ukrytych tortur dała wszystkim poznać, aby każdą z nich uczczono”.

Maria Magdalena była spalana ogniem Miłości. Prowadziła niezwykle pokutnicze życie, pełne niezwykłej ascezy i postów. Zadawała sobie wiele cierpienia, praktyk dyscyplinujących ciało.

Błogosławiona zmarła mając 50 lat, w 1737r, cytując Psalm: Przyjdź, przyjdź, Panie!

+

Błogosławiona Mario Magdaleno, módl się za nami do swego Ukochanego. Niech posyła nam dary i łaski. Módl się także za nas, abyśmy nie marnowali tych posyłek miłości. A bardziej umieli być wdzięczni i pełni entuzjazmu w działaniu. Abyśmy odpowiedzieli na Jego wołanie.

Zanośmy gorące modlitwy o rychłą kanonizację tej niezwykłej kobiety.

 

 

 

28 lipca (wtorek)

Szarbel.

Józef Makhluf. Święty. Libańczyk. Kapłan. Zakonnik. Eremita. Człowiek niezwykły w tajemnicy.

Był synem ubogiego wieśniaka. Uczył się w prowizorycznej szkole, pod drzewami. Po osiągnięciu dojrzałości wstąpił do maronickich antonianów. Przebywał w różnych miejscowościach. W klasztorze św. Marona złożył śluby przyjmując imię męczennika z Edessy. Wkrótce też został kapłanem. Po szesnastu latach, za przyzwoleniem przełożonych, udał się do górskiej samotni. Spędził w niej 23 lata, które wypełnił pracą, umartwieniami i kontemplacją Najświętszego Sakramentu.

Zmarł w Wigilię Bożego Narodzenia w 1898r. mając 70 lat.

Od samego początku darzono go niezwykłą czcią, za orędownictwo i cuda. Do jego grobu pielgrzymowali nie tylko chrześcijanie, ale i muzułmanie.

Szarbel jest fascynującym świętym.

Po jego pogrzebie miało miejsce niezwykłe zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się jasna poświata, utrzymująca się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przychodzić co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji pochówku, okazało się, że ciało ojca Szarbela jest w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę ciała osoby żyjącej oraz wydzielało ciecz określaną przez świadków jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu zwłoki zostały złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia, z ciała zmarłego dalej sączyła się substancja, która została uznana za relikwię.

Szybko zaczął rozwijać się kult zakonnika. Do klasztoru w miejscowości Annaja zaczęły przybywać tłumy pielgrzymów z Bliskiego Wschodu. Miały też miejsce liczne uzdrowienia związane z niezwykłą cieczą sącząca się z ciała zmarłego.

W 1926 roku Kościół maronicki rozpoczął starania w Rzymie o uznanie Szarbela Makhloufa błogosławionym Kościoła katolickiego. W 1927 roku mumia zakonnika została drobiazgowo zbadana przez komisję kościelną, na której czele stali dwaj lekarze z Francuskiego Instytutu Medycyny w Bejrucie. Następnie złożono ją do nowej metalowej trumny, którą zamurowano w grobowcu w niszy kaplicy.

W 1950 roku miało miejsce kolejne niezwykłe zjawisko związane z ojcem Szarbelem Makhloufem. Pielgrzymi odkryli bowiem, że z kamiennego grobowca znowu zaczęła sączyć się lepka ciecz, z którą spotkali się świadkowie ekshumacji zwłok sprzed kilkudziesięciu lat. 22 kwietnia 1950 roku komisja kościelna otworzyła trumnę i odkryła, że ciało ojca Szarbela jest w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę ciała osoby żyjącej. Znaleziono także dobrze zachowany humerał, na którym odciśnięta była twarz zmarłego.

Na stronach internetowych Tradycji Katolickiej znajduje się informacja, że ojciec Joseph Mahfouz (postulator), potwierdził, że w 1965 r. ciało ojca Szarbela nadal było nienaruszone. W 1976 roku postulator ponownie był świadkiem otwarcia grobu; tym razem ciało było całkowicie rozłożone; pozostał tylko szkielet.

Szarbela beatyfikował, w 1965r., w ostatnich dniach Soboru Watykańskiego II Paweł VI. Mówił wtedy:

„Eremita z gór Libanu zaliczony zostaje do grona błogosławionych. To pierwszy wyznawca pochodzący ze Wschodu, którego umieszczamy wśród błogosławionych według reguł obowiązujących aktualnie w Kościele katolickim. Symbol jedności Wschodu i Zachodu!

Znak zjednoczenia, jakie istnieje między chrześcijanami całego świata!

Jego przykład i wstawiennictwo są dzisiaj bardziej konieczne, niż były kiedykolwiek. (…) Właśnie ten błogosławiony zakonnik z Annaya powinien służyć nam za wzór, ukazując nam absolutną konieczność modlitwy, praktykowania cnót ukrytych i umartwiania siebie. Kościół bowiem wykorzystuje również dla celów apostolskich ośrodki życia kontemplacyjnego, gdzie wznoszą się do Boga, z zapałem, który nigdy nie stygnie, uwielbienie i modlitwa”.

 Ten sam papież kanonizował Szarbela w 1977 r.

Warto zwrócić uwagę na pewną zależność rozkładu ciała od daty wyniesienia na ołtarze…

A także przeczytać historię zdjęcia ze świętym😊, dzięki któremu znamy jego wizerunek!

+

Święty Szarbelu, człowieku niezwykłego oddania się kontemplacji Boga. Człowieku cudów. Święta tajemnico Libanu. Módl się za Wschodem i Zachodem. Wypraszaj łaskę zgody i pokoju. Ucz nas prawdziwego zachwytu Bogiem.

 

 

29 lipca (środa)

Marta z Betanii.

Święta. Uczennica i przyjaciółka Jezusa. Posługująca miłością.

Siostra Marii i Łazarza, z którymi stanowiła wielkich przyjaciół Jezusa. Wiele razy gościła Go w swoim domu. Jedno ze spotkań uwiecznił święty Łukasz, który zobrazował zabieganą, pełną troski i pracy Martę oraz jej przeciwieństwo Marię, zasłuchaną wpatrzoną w Chrystusa. Obie symbolizowały życie: działania, aktywnej modlitwy oraz kontemplacji, niczym w całkowitym zastygnięciu. Marta wspominana jest także przy dramacie i cudzie wskrzeszenia jej brata. Niewątpliwie, święta jest postacią, która kocha Jezusa i wierzy, że On jest prawdziwym Mesjaszem. Staje się niejako Jego kolejną uczennicą, zawsze dbając o posiłki i podjęcie uczniów Mistrza.

Na Wschodzie cześć św. Marty datuje się od wieku V, na Zachodzie – od wieku VIII. Już w wieku VI istniała w Betanii bazylika na miejscu, gdzie miał stać dom Łazarza i jego sióstr. 

Św. Marta jest patronką gospodyń domowych, hotelarzy, kucharek, sprzątaczek i właścicieli zajazdów. Wszystkich zapracowanych.

Legenda prowansalska głosi, że po wniebowstąpieniu Jezusa Żydzi wprowadzili Łazarza, Marię i Martę na statek bez steru i tak puścili ich na Morze Śródziemne. Dzięki Opatrzności wszyscy wylądowali szczęśliwie u wybrzeży Francji, niedaleko Marsylii. Łazarz miał zostać pierwszym biskupem tego miasta, Marta założyła w pobliżu żeński klasztor, a Maria pokutowała w niedalekiej pustelni.

+

Święta Marto, patronko ludzi pracy, ludzi zakochanych w Jezusie, pełnych wrażliwości, oddania i troski, módl się za nami. Niech Twój święty dynamizm stanie się i naszym udziałem. Byśmy jak Ty doświadczali Chrystusowych cudów, szczególnie wtedy, gdy łza już zastygła i wszystko mówi, że to już koniec.

 

30 lipca (czwartek)

Piotr Chryzolog. Złotousty.

Święty. Włoch. Biskup. Kapłan. Wybitny kaznodzieja. Ojciec i Doktor Kościoła.

Wychowany przez biskupa Korneliusza, dzięki któremu przyjął święcenia kapłańskie. I stał się wikariuszem generalnym. Następnie Piotr został metropolitą Rawenny, stolicy Cesarstwa Zachodniego. Stał się doradcą cesarzowej i jej synów. Jego kazania ściągały cały dwór. Przyjmował duchownych dygnitarzy, którzy prosili o pośrednictwo z cesarzem. A przy tym budowniczy kościołów i gorliwy duszpasterz. Oczywiście wybitny kaznodzieja. Dzięki łatwości wymowy i zdolności tłumaczenia został mu nadany przydomek. Wersja grecka to Chryzolog dla Kościoła Wschodniego, obok Jana Chryzostoma, a łacińska: Złotousty, dla Kościoła Zachodniego.

Odważnie i skutecznie walczył z herezjami.

Jego liczba zachowanych kazań imponuje (200). Z tego względu został także mianowany doktorem Kościoła.

Święty zmarł w 450r. mając 70 lat.

Patronuje swojej rodzinnej miejscowości Imoli.

+

Święty Piotrze, uzdalniaj nas do celnych wypowiedzi, które będą służyły chwale Boga. Miej w swojej opiece wszystkich kapłanów, kaznodziejów, ludzi głoszących Słowo Boże. Sprzyjaj tym, którzy nie mają patronów w swoich rodzinach i dzięki tylko własnej pracy muszą zdobywać szczyt. Bądź dla nich wsparciem i nauczycielem.  

 

 

31 lipca (piątek)

Ignacy z Loyoli.

Inigo Lopez. Święty. Hiszpan. Kapłan. Założyciel nowej rodziny zakonnej. Myśliciel i przewodnik duchowy. Teolog.

Urodzony w rycerskim rodzie, wychowywany na zamku. Pochodził z wielodzietnej rodziny. W młodości uzyskał gruntowne wykształcenie i staranne wychowanie. Był paziem królewskim, oficerem. W dodatku ekstrawaganckim. Nosił długie włosy i kolorowe ubrania. Najchętniej pojawiał się w pancerzu rycerza i z rozkoszą odbywał ćwiczenia rycerskie. Podczas wojny francusko-hiszpańskiej doznał poważnego urazu nogi. Powrócił do domu na rekonwalescencję. Z powodu nadmiaru czasu zapragnął czytać powieści rycerskie. Jednak na zamku ich nie było. Otrzymał zatem Złotą legendę, bł. Jakuba de Voragine. A także Życie Jezusa Ludolfa de Saksa. Treści te zmieniły jego postrzeganie świata.

Gdy wyzdrowiał, udał się do sanktuarium maryjnego. Żebrakowi oddał swój kosztowny strój rycerski. Przez cudownym obrazem złożył broń. Następnie udał się do Manrezy, gdzie czynił pokuty w dominikańskiej celi. Jednak i to było dla nie niego zbyt wiele. Dlatego zamieszkał w jednej z grot. Czynił surowe praktyki pokutne, biczując się i specjalnie zaniedbując ciało. Chciał zdławić w sobie próżność i pychę. Codziennie uczęszczał na Mszę do dominikanów. Modlił się i rozważał Mękę Pana. Przy tym ogromnie cierpiał przez dręczącego go szatana. W tych zmaganiach powstał szkic Ćwiczeń duchownych, które ostateczną formę otrzymały w 1540r.

W końcu zapragnął nawiedzenia Ziemi Świętej i męczeństwa z rąk muzułmanów. Wędrował przez Rzym i Wenecję. Żył z użebranych pieniędzy i posług. I tak dotarł do celu. Chciał zostać tu na zawsze. Jednak namówiony przez legata papieskiego wrócił do kraju rodzinnego. W drodze powrotnej był dwukrotnie więziony za rzekome szpiegostwo. Dotarłszy do Barcelony zaczął uczyć się łaciny. Zasiadał w ławie szkolnej z dziećmi. 34-letni uczeń. Następnie w Alkala podjął studia filozoficzne. W wolnym czasie nauczał prawd wiary. Mieszkał w szpitalu i pełnił posługę wśród najbardziej potrzebujących.

Jego drastyczna przemiana, wyrzeczenie się blichtru tego świata, sprzyjało licznym fałszywym oskarżeniom, o przynależenie do sekty. Studiował też w Salamance.

Następnie wyruszył do Paryża. Dalej żył jako żebrak i studiował na Sorbonie. Na miejscowym uniwersytecie zaprzyjaźnił się z Piotrem Faberem i Franciszkiem Ksawerym. Wkrótce poznał i innych. Wszyscy 15 sierpnia 1534r. w kapliczce na zboczu wzgórza, podczas Mszy, złożyli śluby czystości, ubóstwa i wierności Kościołowi. W ten sposób powstało Towarzystwo Jezusowe, jezuici.

Nowi bracia udali się do Wenecji, by udać się do Ziemi Świętej i tam nawracać niewiernych. Jednak ta myśl nie doszła do skutku. Natomiast wszyscy udali się do Rzymu. Do papieża. Dzięki jego zachęcie bracia zakonni zostali kapłanami. Oddali się posłudze w szpitalach i szkołach. Ignacemu papież nakazał nakreślić szkic konstytucji zakonu. A wreszcie całą. Po wielu przeszkodach Rzym zatwierdził ją w 1540r.

Liczba członków nowego zakonu ciągle rosła. Generałem zakonu został oczywiście Ignacy. W tym samym roku papież oddał jezuitom do dyspozycji kościół w Rzymie pw. Matki Bożej della Strada (Patronki w drodze). W roku 1542 jezuici założyli w Coimbrze (Portugalia) słynne kolegium, które miało się stać zawiązką uniwersytetu. Do zakonu wstąpił sam wicekról Katalonii, św. Franciszek Borgiasz, dzięki któremu Ignacy założył Papieski Uniwersytet Gregoriański.

Przez 16 lat życia święty siedział przy biurku i rzadko opuszczał dom generalny. Był zawsze do dyspozycji synów duchowych.

Ciężko doświadczany przez choroby, wyniszczające siły, 30 lipca 1556 roku zapowiedział swoją śmierć i poprosił o udzielenie mu odpustu papieskiego. Współbracia zdziwili się. Kiedy zaś przypuszczali, że mu jest lepiej, po wieczerzy odeszli od jego łoża. Gdy jednak powrócili dnia następnego, Ignacy był już w agonii i zmarł na ich rękach 31 lipca 1556 r. Miał 65 lat.

Pozostawił po sobie 7 tysięcy listów, zawierających nieraz cenne pouczenia duchowe, “Opowiadanie pielgrzyma” oraz “Dziennik duchowy” – świadectwo mistyki ignacjańskiej.

W ewolucji chrześcijańskiej duchowości szczególne znaczenie mają Konstytucje zakonu, w których zniósł obowiązek wspólnego odmawiania oficjum, przestrzegania reguły klasztornej, nakazując w zamian praktykowanie codziennej modlitwy myślnej, a liturgię wskazując jako źródło życia duchowego. Szczególnie obfity owoc wydają do dziś “Ćwiczenia duchowne” – pierwowzór rekolekcji.

W swoim nauczaniu Ignacy przypominał, że człowiek musi dokonać pewnego wysiłku, aby współpracować z Bogiem.

Św. Ignacy jest patronem trzech diecezji w kraju Basków; zakonu jezuitów; dzieci, matek oczekujących dziecka, kuszonych, skrupulantów, żołnierzy oraz uczestników rekolekcji – zarówno rekolektantów, jak i rekolekcjonistów. Jego relikwie spoczywają w rzymskim kościele Il Gesu.
 
Zakon jezuitów odegrał szczególną rolę także w Polsce.

Wydał między innymi takie postaci, jak: św. Stanisław Kostka i św. Andrzej Bobola – patroni Polski, św. Melchior Grodziecki oraz Jakub Wujek (tłumacz pierwszej drukowanej „Biblii” w Polsce), Piotr Skarga Pawęski (wybitny kaznodzieja), Maciej Sarbiewski (poeta zwany polskim Horacym), Franciszek Bohomolec (ojciec komedii polskiej), Adam Naruszewicz (biskup, historyk, poeta), Franciszek Kniaźnin (poeta), Jan Woronicz (arcybiskup, prymas Królestwa Polskiego, poeta), Grzegorz Piramowicz (sekretarz Komisji Edukacji Narodowej) i bł. Jan Beyzym (apostoł trędowatych na Madagaskarze).

+

Święty Ignacy, dzięki łasce przeobraziłeś się z ćwiczeń rycerskich do ćwiczeń duchowych. I zacząłeś naprawdę żyć: ADMG:
Ad maiorem Dei gloriam – „Na większą chwałę Boga”.

Wymódl i nam taką łaskę.

Miej w swojej opiece cały swój zakon, a przede wszystkim pewnego jezuitę, który przewodzi Kościołowi Katolickiemu. Franciszka.

Oręduj za ludźmi rekolekcji, aby nasze życie mogło być dla kogoś otwartą księgą Pisma.

 

 

+

 

Na koniec polecajmy się naszej Patronce, NMP,

Królowej Wszystkich Świętych:

 

Spoglądnij na nas przez obraz on,
Pomocy Nieustającej.