Święci tygodnia

na obrazku św. Maria Magdalena

 

W tym Tygodniu wspominamy:

 

20 lipca (poniedziałek)

Czesław.

Błogosławiony. Polak. Kapłan. Zakonnik. Prowincjał. Bohater Wrocławia.

Krewny św. Jacka i bliski współpracownik bp Iwona Odrowąża. Świetnie wykształcony, na zagranicznych uniwersytetach. Miał zajmować stanowisko kustosza kolegiaty sandomierskiej, co świadczy o rycerskim pochodzeniu Czesława. Jako kapłan wstąpił do dominikanów. Habit otrzymał z rąk samego św. Dominika. W 1222r. Przybył do Krakowa wraz ze św. Jackiem i innymi współbraćmi. Tu przyjął ich uroczyście biskup Iwo w otoczeniu kleru i ludu. Zakonnicy oddali się pracy duszpasterskiej i kaznodziejskiej. 5 lat później bpPragi zaprosił dominikanów do Czech. Wysłano tam właśnie m.in. Czesława, który stał się tym samym założycielem dominikanów na ziemi czeskiej. Po tym wydarzeniu błogosławiony udał się do Wrocławia, gdzie tak samo został przyjęty z entuzjazmem. Bracia otrzymali jako parafię kościół św. Wojciecha. Czesław pełnił funkcję przeora klasztoru aż do momentu zostania prowincjałem zakonu. Jako zwierzchnik brał udział w kapitule generalnej w Bolonii i w kanonizacji św. Dominika w Rzymie. Po złożeniu urzędu pozostał nadal przeorem w klasztorze wrocławskim, aż do swojej śmierci.

Jan Długosz przytacza barwną legendę, jak Czesław swoją modlitwą uratował Wrocław od najazdu Tatarów i całkowitego zniszczenia w roku 1241.

Kiedy miasto zostało zajęte przez najeźdźców, część wrocławian postanowiła bronić się poza murami obronnego grodu. Czesław był duszą całej obrony, podobnie jak bł. Sadok w Sandomierzu, a później ks. Augustyn Kordecki podczas oblężenia Jasnej Góry.

Podanie głosi, że Czesław modlił się o ocalenie miasta wychodząc często na jego wały i zachęcając dzielnych obrońców do oporu. Gdy Wrocław wyszedł obronną ręką z tej wojennej zawieruchy, mieszkańcy przypisywali uratowanie miasta modlitwom i wstawiennictwu Czesława, którego wiara złamała siły nieprzyjacielskie.

Bohater zmarł w 1242r. mając 62 lata. Żegnany jako święty.

Nad jego grobem w kościele dominikanów we Wrocławiu wystawiono niebawem ołtarz.

W 1713r. Został beatyfikowany.

Ciało bł. Czesława spoczywa w dominikańskim kościele św. Wojciecha w osobnej kaplicy. Kiedy w czasie zdobywania Wrocławia w roku 1945 cały kościół legł w gruzach, zachowała się jedynie kaplica z relikwiami bł. Czesława. Jest on patronem Wrocławia.

Często przedstawiany z kulą ognistą nad głową, która miała ukazać się podczas oblężenia Tatarów i która też spowodowała ich odwrót.

+

Błogosławiony Czesławie, módl się za Wrocław i za całą Polskę. Miej w swej opiece także Czechy. Chroń nas od nieprzyjaciół i wszelkiego niebezpieczeństwa, a w czasie zagrożenia wspieraj i dodawaj odwagi. Jak przed wiekami.

Módlmy się o rychłą kanonizację dla Czesława.

 

 

 

21 lipca (wtorek)

Małgorzata.

Święta. Męczennica. Dziewica. Oblubienica Oblubieńca.

Pochodziła z Antiochii Pizydyjskiej.

Jako dziewczynka została oddana w opiekę piastunce-chrześcijance. Choć jej ojciec był pogańskim kapłanem. Dzięki wpływowi zastępczyni matki, która zmarła przedwcześnie, mała Małgosia poznała Jezusa i przyjęła chrzest. W tym też czasie wybuchło prześladowanie chrześcijan. Małgorzata wyrosła na piękną kobietę, w dodatku bogatą. Zakochał się w niej namiestnik rzymski, która pragnął jej za żonę. Ta jednak stanowczo odmówiła, gdyż ma już swojego Oblubieńca. Ten, urażony po odrzuceniu, kazał ją aresztować i groźbami próbował skłonić do zmiany decyzji. Kiedy te zawiodły, nakazał zastosować wobec niej wyszukane tortury: szarpano jej ciało hakami i palono ją ogniem. Następnie wrzucono do więzienia, grożąc jej jeszcze większymi mękami. Wtedy też miał się jej pojawić szatan w postaci smoka i ją zaatakować. Odpędziła go jednak znakiem krzyża świętego. Kiedy nadal obstawała przy wyznawaniu wiary, została ścięta. Był rok 304.

Bohaterska śmierć dziewicy nadała rozgłos jej imieniu.

Należała do bardzo znanych i popularnych świętych w średniowieczu. Jej kult rozpowszechnili zapewne krzyżowcy.

Na Zachodzie należała do grona Czternastu Wspomożycieli, do których pomocy uciekał się lud w szczególnych potrzebach. Podobnie jak ku czci św. Barbary i św. Katarzyny, tak i ku czci św. Małgorzaty wystawiono na Zachodzie wiele kościołów.

Ku czci św. Małgorzaty, męczennicy, wystawiono w Polsce ponad 70 kościołów. Jej ołtarzy i obrazów jest znacznie więcej.

Z dniem św. Małgorzaty łączy się też szereg przysłów, jak np. „Św. Małgorzata zapowiada środek lata”. Znany jest kwiat o nazwie „margeryta”. Także pierwsze gruszki lud zwykł nazywać „małgorzatkami”.

+

Święta Małgorzata, nieustraszona oblubienico Chrystusa wskazuj drogę w czasach zamętu, także w czasach względnego spokoju. Bowiem walka z szatanem toczy się codziennie. Do końca.

 

 

 

22 lipca (środa)

Maria Magdalena.

Święta. Apostołka Apostołów. Patronka nawróconych.

Pochodziła z Magdali, “wieży ryb”, nad Jeziorem Galilejskim.

To z niej Jezus miał wyrzucić siedem demonów, a bardziej uchronić od ukamienowania.

Kobieta gwałtownie zmieniła swoje życie i przeszłą dogłębną przemianę serca. Odtąd staje się wierną uczennicą Jezusa i wraz z innymi niewiastami troszczy się o wszystkich wędrujących za Chrystusem.

Święta była do końca ze swoim Mistrzem. Wraz z Nim trwała w Jego Męce, będąc na Golgocie wraz z Maryją, Marią i Janem.

To ona także wędrowała do Jego grobu, by namaścić Jego obumarłe Ciało.

Jednak zdarzył się cud, bo grób był pusty.

Kiedy Magdalena ujrzała kamień od grobu odwalony, przerażona, że Żydzi zbezcześcili ciało ukochanego Zbawiciela, wyrzucając je z grobu w niewiadome miejsce, pobiegła do Apostołów i powiadomiła ich o tym. Potem sama wróciła do grobu Pana Jezusa.

Zmartwychwstały Jezus ukazał jej się jako ogrodnik. I to słynne: RABBUNI!

Ona pierwsza powiedziała Apostołom, że Chrystus żyje.

Dlatego też jest nazywana apostola Apostolorum – apostołką Apostołów, a Kościół przez długie stulecia recytował w jej święto uroczyste wyznanie wiary.

Wschód i Zachód, oddając hołd Magdalenie, obchodzą jej pamiątkę tego samego dnia – 22 lipca.

Kult św. Marii Magdaleny jest powszechny w Kościele od samego początku. Ma swoje sanktuaria, do których od wieków licznie podążają pielgrzymi. W Efezie pokazywano jej grób i bazylikę wystawioną nad nim ku jej czci. Kiedy zaś Turcy zawładnęli miastem, jej relikwie miały zostać przeniesione z Efezu do Konstantynopola. Kiedy krzyżowcy opanowali Konstantynopol, mieli przenieść relikwie Marii Magdaleny do Francji, do Vezelay, gdzie do dnia dzisiejszego doznają czci.

We Francji jest jeszcze jedno sanktuarium św. Marii Magdaleny, w La Saint Baume, gdzie według legendy miała mieszkać przez 30 lat w jaskini jako pustelnica i pokutnica, kiedy ją w dziurawej łódce na pełne morze wywieźli Żydzi.

Maria Magdalena jest patronką zakonów kobiecych; Prowansji, Sycylii, Neapolu; dzieci, które mają trudności z chodzeniem, fryzjerów, kobiet, osób kuszonych, ogrodników, studentów i więźniów.

+

Święta Mario Magdaleno, módl się za nami wszystkimi, bo wszyscy jesteśmy grzesznikami. I wszyscy tak samo potrzebujemy nawrócenia. Pozwól nam doznać tej bliskości Jezusa, która sprawiła, że za jednym spojrzeniem, gestem i słowem zmieniłaś swoje życie dogłębnie i trwale. Jesteś Apostołką Apostołów, kobietą wierną Miłości aż po krzyż. Która dostaje w darze, jako pierwsza, spotkanie z Tym, który definitywnie pokonał śmierć. Twój Nauczyciel bardzo Cię kochał, a Ty Jego. Czysto, w zaufaniu i jedności serc. Ta niesamowita relacja przetrwała tyle wieków i nawet w XXI wieku jest dalej fascynująca.

Ty pokazujesz, że oprócz uciech tego świata, jest coś znacznie piękniejszego i ważniejszego. Czaszka, krzyż i lampa, które tak blisko leżą koło Ciebie świadczą, że wszystko jest tak bardzo przemijalne. Bo to przemijanie ma sens. By móc doświadczyć, docenić i zrozumieć wieczność w przyszłości. Ty spotkałaś się z Wiecznością pewnego razu, już tu na ziemi. Oręduj za nami, byśmy wszyscy spotkali się w jednym nieprzemijalnym Ogrodzie Życia  

 

 

23 lipca (czwartek)

Brygida Szwedzka.

Święta. Szwedka. Żona i matka. Zakonnica. Patronka Europy.

Pochodziła ze znamienitej rodziny, spokrewnionej z dynastą królewską. Bardzo religijnej, gdzie ojciec codziennie przystępował do spowiedzi i Eucharystii. Pielgrzymował też do grobu św. Jakuba.

Brygida od dzieciństwa cieszyła się niezwykłą przyjaźnią z Panem Jezusem. W wieku 7 lat ujrzała Matkę Bożą, która złożyła koronę na głowie dziewczynki. 3 lata później ukazał się jej Jezus na krzyżu. Na widok męki Pana Jezusa Brygida miała zawołać: „O, mój kochany Panie! Kto Ci to zrobił? Nie chcę niczego, jak tylko miłować Ciebie!”.

Jako 12-lastak straciła matkę. Ojciec wziął do siebie na zamek dwójkę rodzeństwa, a Brygidę oddał na wychowanie do wujenki. Surowy tryb życia na zamku bardzo odpowiadał dziewczynie.

Niestety, wbrew swej woli, została wydana za syna gubernatora. Po ślubie przeniosła się na zamek męża. Chociaż utratę dziewictwa opłakiwała rzewnymi łzami, umiała w swoim małżeństwie dostrzec wolę Bożą i starała się być dla męża najlepszą żoną. Trafiła też na dobrego człowieka. Dlatego żyli szczęśliwie razem 28 lat.

Pałac Brygidy należał do najświetniejszych w kraju. Było w nim zawsze rojno od gości. Brygida dbała o to, by wszyscy wchodzący w jej progi czuli się dobrze. Kierowała domem i gospodarstwem wzorowo, dbała o służbę, z którą codziennie odmawiała pacierze. Nie pozwalała, wszakże na żadne pohulanki i zbyt swobodne zachowania.

Szczególnie jednak była oddana mężowi, okazując mu przywiązanie i wprost matczyną opiekę. Dała mu 4 synów i 4 córki, w tym św. Katarzynę Szwedzką. Na wychowawców dla swoich dzieci dobierała pedagogów o odpowiednim wykształceniu i głębokiej wierze. Każde dziecko miało inny charakter. Trzeba było ze strony matki wiele subtelności, by uszanować ich osobowość, a nie dopuścić do wypaczenia ich charakterów, bowiem mąż był często poza domem, zajęty sprawami publicznymi.

Przy wielu obowiązkach żony i matki, pani pałacu, nie zaniedbała spraw duszy. Jej kierownikiem duchowym był uczony wiceprzeor cystersów. Na jej prośbę jeden z kanoników katedry, Maciej, przetłumaczył Pismo święte na język szwedzki, by Brygida mogła w nim się rozczytywać. Na jej życzenie kanonik ten ułożył również komentarze do Pisma świętego.

W pewnym momencie Brygida została powołana na dwór króla Magnusa II w charakterze ochmistrzyni. Korzystając z osobistego majątku, jak też z majątku króla, nad którym otrzymała zaszczytny zarząd, hojnie wspierała kościoły, klasztory i ubogich.

Niestety po kilku latach utraciła małego syna. W celu wymodlenia błogosławieństwa dla rodziny udała się na szlak pielgrzymi, także do Compostelli. I to z mężem, który po powrocie wstąpił do cystersów. Kiedy zmarł w 1344r. Brygida mogła oddać się wyłącznie służbie Bożej, pełnieniu dobrych uczynków i modlitwie. Mnożyła akty umartwienia i pokuty.

Naglona objawieniami, pisała listy do możnych tego świata, napominając ich w imię Pana Boga. Królowi szwedzkiemu i zakonowi krzyżackiemu przepowiedziała kary Boże, które też niebawem na nich spadły. Papieża Innocentego VI wezwała, aby powrócił do Rzymu. To samo wezwanie skierowała w imieniu Chrystusa do jego następcy, bł. Urbana V, który też faktycznie do Rzymu powrócił. Kiedy zaś papież, zniechęcony zamieszkami w Rzymie, powrócił do Awinionu, przepowiedziała mu rychłą śmierć, co się niebawem sprawdziło. Niemniej żarliwie zabiegała o powrót do Rzymu papieża Grzegorza XI.

Była hojną dla fundacji kościelnych i charytatywnych. Dom jej stał zawsze otworem dla potrzebujących.
Z poparciem króla, który na ten cel ofiarował posiadłość w Vadstena, i za zezwoleniem Stolicy Świętej, Brygida założyła nową rodzinę zakonną pod wezwaniem Najświętszego Zbawiciela, zwaną często „brygidkami”.

Jej córka, św. Katarzyna Szwedzka, została jego pierwszą opatką.

W roku 1349 Brygida udała się przez Pomorze, Niemcy, Austrię i Szwajcarię do Rzymu, by uzyskać odpust z okazji roku jubileuszowego 1350. Chodziło jej również o zatwierdzenie reguł swojego zakonu. W Rzymie założyła klasztor swojego zakonu.
Korzystając ze swojej obecności w Italii, Brygida przewędrowała wraz z córką cały kraj, nawiedzając pieszo ważniejsze ówczesne sanktuaria: św. Franciszka w Asyżu, św. Antoniego w Padwie, św. Dominika Guzmana w Bolonii, św. Tomasza z Akwinu w Ortonie, św. Bartłomieja w Benevento, św. Macieja w Salerno, św. Andrzeja Apostoła w Amalfi, św. Mikołaja w Bari oraz św. Michała Archanioła na Monte Gargano. Do Rzymu powróciła dopiero w 1363 roku. W 1372 roku udała się z pielgrzymką do Ziemi Świętej. Miała wówczas 70 lat.

Po powrocie do Rzymu, zmęczona podróżą, zmarła w 1373 r., w dniu, który przepowiedziała.

W jej pogrzebie wzięły udział tłumy wiernych. Był to prawdziwy hołd, jaki złożył jej Rzym.

Kroniki głoszą, że z okazji pogrzebu św. Brygidy wielu chorych zostało uzdrowionych.

Jej ciało poprzez Korsykę, Styrię, Morawy i Polskę sprowadzono do Szwecji, gdzie złożono w klasztorze w Vadstena, który założyła.
Dzięki staraniom córki, św. Katarzyny, została kanonizowana już w 1391 r.

W 1489 roku złożono relikwie matki i córki, to jest św. Brygidy Szwedzkiej i św. Katarzyny Szwedzkiej, w jednej urnie. Kiedy Szwecja przeszła na protestantyzm (1595), relikwie te zaginęły bezpowrotnie.

Święta jest autorką “Objawień”, które poznała cała Europa.

W księdze tej św. Brygida spisała przepowiednie dotyczące Kościoła, papieży żyjących w jej czasach, losów państw i ówczesnych panujących oraz odnośnie do przyszłości wielu innych osób. Była przekonana, że pisze to, co jej dyktował Chrystus. Nawoływała do poprawy obyczajów, groziła karami Bożymi.

Dzieło to miało wśród teologów sporo przeciwników. Mimo aprobaty papieży, dzieła św. Brygidy były przedmiotem ataków i dyskusji nawet na soborach. Brygida, jakby w przeczuciu, ile kłopotu narobi ta księga, dała ją najpierw do przejrzenia teologom.

Ostatecznej aprobaty pismom św. Brygidy udzielił Kościół w akcie jej kanonizacji.

1 października 1999 r. św. Jan Paweł II listem motu proprio ogłosił św. Brygidę współpatronką Europy (razem ze św. Katarzyną ze Sieny i św. Teresą Benedyktą od Krzyża).

Patronuje Szwecji, pielgrzymom oraz dobrej śmierci.

+

Święta Brygido, módl się za nasz drogi Kontynent. Za wszystkich Europejczyków, którzy naprawdę bardzo potrzebują Twego wsparcia i napomnienia. Byśmy nie zatracili całego dziedzictwa cywilizacji chrześcijańskiej.

24 lipca (piątek)

Kinga. Kunegunda.

Święta. Węgierka. Księżna polska. Żona. Dziewica. Zakonnica. Kobieta dzieł chrześcijańskich. Patronka górników solnych.

Córka króla węgierskiego, siostra m.in. bł. Jolenty i św. Małgorzaty Węgierskiej. Dzieciństwo spędziła na dworze w Ostrzychomiu. Otrzymała dobre wykształcenie i religijne wychowanie. Jeszcze jako małoletnia spotkała się z Bolesławem Wstydliwym, za którego po kilku latach wyszła za mąż. Po przybyciu do Polski zatrzymała się w Sandomierzu. Były to czasy najazdów Tatarów i ich barbarzyńskich mordów. Na wiadomość o zdobyciu Lublina i Zawichostu Bolesław z Kingą i Grzymisławą opuścili Sandomierz i udali się do Krakowa. Po klęsce wojsk polskich pod Chmielnikiem koło Szydłowa uciekli na Węgry. Ale i tu nie znaleźli spokoju, dlatego wyruszyli na Morawy i zatrzymali się u cystersów.

Po bitwie pod Legnicą w 1241 r. Tatarzy wycofali się z Polski. Po bohaterskiej śmierci Henryka Pobożnego rozgorzała walka o jego dziedzictwo śląskie i krakowskie. Dopiero po pokonaniu Konrada Mazowieckiego młodzi książęta mogli wrócić do Krakowa.

Ponieważ zamek w Krakowie, jak też w Sandomierzu, Tatarzy zupełnie zniszczyli, tak że się nie nadawał do zamieszkania, Bolesław i Kinga pozostali w Nowym Korczynie. Tu właśnie Kinga nakłoniła swego przyszłego męża do zachowania dozgonnej czystości, którą ślubowali oboje na ręce biskupa krakowskiego Prandoty. Dlatego historia nadała Bolesławowi przydomek „Wstydliwy”. W tej formie czystości małżeńskiej Kinga spędziła z Bolesławem 40 lat. Wtedy także zapewne Kinga wstąpiła do III Zakonu św. Franciszka. Zaślubiny odbyły się na zamku krakowskim około roku 1247, bowiem wtedy Bolesław był władcą księstwa krakowsko-sandomierskiego. W posagu od ojca Kinga otrzymała 40 000 grzywien srebra, co Szajnocha przeliczył na około 3,5 miliona złotych. Była to ogromna suma.
Kinga w tym czasie zapewne kilka razy odwiedzała rodzinne Węgry. Sprowadziła stamtąd do Polski górników, którzy dokonali pierwszego odkrycia złoży soli w Bochni (1251). Stąd powstała piękna legenda o cudownym odkryciu soli. Aby dopomóc w odbudowaniu zniszczonego przez Tatarów kraju, Kinga ofiarowała Bolesławowi część swojego posagu; Bolesław za to przywilejem oddał jej w wieczyste posiadanie ziemię sądecką.

Kinga pomagała Bolesławowi w rządach nad obu księstwami (krakowskim i sandomierskim). Wskazuje na to spora liczba wystawionych przez obu małżonków dokumentów. Hojnie wspierała katedrę krakowską, klasztory benedyktyńskie, cysterskie i franciszkańskie. Ufundowała kościoły w Nowym Korczynie i w Bochni, a zapewne również w Jazowsku i w Łącku.

Do Krakowa sprowadziła z Pragi Kanoników Regularnych od Pokuty i wystawiła im kościół św. Marka. Do Krzyżanowic nad Nidą sprowadzono norbertanki, gdzie im wystawiono kościół i klasztor. W Łukowie książę Bolesław osadził templariuszy. Swojej siostrze, bł. Salomei, Bolesław pozwolił i dopomógł wznieść w Zawichoście kościół, klasztor i szpital. Kinga w sposób istotny przyczyniła się do przeprowadzenia kanonizacji św. Stanisława ze Szczepanowa. To ona miała wysłać do Rzymu poselstwo w tej sprawie i pokryć koszty związane z tą misją.

W 1279r. zmarł książę Bolesław.

 Długosz wspomina, że biskup krakowski Paweł i niektórzy z panów zaofiarowali Kindze rządy.

Kiedy jednak Kinga poczuła się wolna, postanowiła zrezygnować z władzy i oddać się wyłącznie sprawie zbawienia własnej duszy. Wybrała zakon klarysek. Znała go dobrze od ciotki, Bł. Salomei.

Sprawa założenia przez księżną klasztoru klarysek w Starym Sączu komplikowała się, bo nowy władca Krakowa, Leszek Czarny, nie chciał zgodzić się na tę fundację i odkładał decyzję w obawie, aby nie utracić ziemi sądeckiej, którą Kinga chciała ofiarować klasztorowi na jego utrzymanie. Po czterech latach, ostatecznie doszło do zgody.

Święta wstąpiła do tego klasztoru już wcześniej, zaraz po śmierci męża. Prawdopodobnie nie zajmowała w klasztorze żadnych urzędów. Jej staraniem była budowa i troska o jego byt materialny. Welon zakonny otrzymała z rąk biskupa Pawła. Jednak śluby zakonne złożyła dopiero, jak to wynika ze szczęśliwie zachowanego dokumentu, w 1289 roku. Spędziła w Starym Sączu 12 lat, poddając się we wszystkim surowej regule.

Zmarła w 1292 r. przeżywszy 58 lat.

Kult świątobliwej księżnej trwał od wieków. Sam fakt porzucenia świata i jej wstąpienia do najsurowszego zakonu żeńskiego był dowodem heroicznej świętości Kingi. Pamięć dzieł miłosierdzia chrześcijańskiego, jak również instytucji pobożnych, których była fundatorką, były bodźcem do oddawania jej kultu.

Była powszechnie czczona przez okoliczny lud jako jego szczególna patronka. Do jej grobu napływali nieustannie pielgrzymi. Liczne łaski, otrzymane za jej wstawiennictwem, rozsławiały jej imię.

Otrzymała tytuł patronki Polski i Litwy (31 sierpnia 1715 r.). Jest także patronką diecezji tarnowskiej.

Kanonizacji Kingi dokonał św. Jan Paweł II w Starym Sączu dnia 16 czerwca 1999 r., podczas swojej przedostatniej pielgrzymki do Polski. Mówił wtedy między innymi:

„Mury starosądeckiego klasztoru, któremu początek dała św. Kinga i w którym dokonała swego życia, zdają się dziś dawać świadectwo o tym, jak bardzo ceniła czystość i dziewictwo, słusznie upatrując w tym stanie niezwykły dar, dzięki któremu człowiek w sposób szczególny doświadcza własnej wolności. Tę zaś wewnętrzną wolność może uczynić miejscem spotkania z Chrystusem i z człowiekiem na drogach świętości. U stóp tego klasztoru, wraz ze św. Kingą proszę szczególnie was, ludzie młodzi: brońcie tej swojej wewnętrznej wolności! Niech fałszywy wstyd nie odwodzi was od pielęgnowania czystości! A młodzieńcy i dziewczęta, których Chrystus wzywa do zachowania dziewictwa na całe życie, niech wiedzą, że jest to uprzywilejowany stan, przez który najwyraźniej przejawia się działanie mocy Ducha Świętego”.

+

Święta Kingo, módl się o czystość obyczajów i każdego serca ludzkiego. Miej w opiece klaryski, Stary Sącz i cała Polskę. Wspieraj rządzących, aby kierowali się prawem Dekalogu i nauki Jezusa, Twojego Mistrza. Niech kultura chrześcijańska na nowo zakwitnie w naszej ojczyźnie i w całej Europie.

 

 

Krystyna z Bolseny.

Święta. Fenicjanka. Męczennica. Dziewica.

Córka namiestnika miasta, który to sam przesłuchiwał chrześcijan, kazał ich dręczyć i skazywał na śmierć.

Dziewczynka podziwiała odwagę i męstwo tych ludzi. W końcu postanowiła bliżej poznać naukę Jezusa.

W porozumieniu z dwoma niewiastami, które były już chrześcijankami, ale ukrywały się, dowiedziała się o głównych prawdach wiary katolickiej. To one umożliwiły Krystynie – bez wiedzy ojca – przyjęcie chrztu.
Początkowo ukrywała ten fakt; jednak na widok męczenników, zaczęła wyznawać publicznie wiarę, w nadziei męczeństwa. 

Na oczach ojca miała potłuc złote i srebrne posążki bóstw rzymskich. Ojciec wpadł w szał i kazał dziesięcioletnią córkę wysmagać rózgami. Kiedy ta jednak nadal głośno wyznawała swoją wiarę w Chrystusa, ojciec kazał ją rozdzierać żelaznymi hakami, a potem obracać na kole, polewać jej ciało wrzącym olejem, palić na wolnym ogniu, a wreszcie z kamieniem u szyi zatopić. 

Wedle innych przekazów, Krystyna, przywiązana do słupa, skonała pod strzałami, którymi ją przeszyto.

Śmierć Krystyny musiała być wyjątkowo okrutna, skoro tradycja – tak na Wschodzie, jak i na Zachodzie – oddawała jej kult przez wszystkie wieki, mimo że tyle innych niewiast poniosło także śmierć męczeńską za Chrystusa.

Obecnie centrum kultu św. Krystyny z Tyru znajduje się nad jeziorem Bolsena, od którego nazwę przyjęła także miejscowość. Jest tam kościół poświęcony św. Krystynie. Wspaniały ołtarz jest dziełem słynnego rzeźbiarza Jana della Robia. Przedstawia on sceny z życia Męczennicy.

Co roku 24 lipca urządza się tu uroczyste nabożeństwo i wystawia obrazy, przedstawiające jej życie.

Ikonografia nie przedstawia Krystyny jako dziewczynki, ale w postaci dorosłej, by podkreślić, że ukochaniem Pana Jezusa i okazanym męstwem przerosła wielu dorosłych.

+

Święta Krystyno, módl się szczególnie za prześladowanych chrześcijan, męczenników naszych czasów. Wypraszaj nam łaskę odważnego wyznawania Chrystusa, życia według Jego nauki i przemiany świata w Królestwo Boże, już tu na ziemi. Miej w opiece młodych, aby nie tracili wiary w starciu z ideologiami świata.

 

 

 

25 lipca (sobota)

Jakub Starszy.

Niech Jahwe chroni. Święty. Apostoł. Męczennik.

Został powołany wraz z bratem Janem jako jeden z pierwszych uczniów, przez Jezusa. Synowie Zebedeusza i Salome, jednej z najwierniejszych towarzyszek Chrystusa. Rybacy, którzy mieszkali nad jeziorem Tyberiadzkim. Wspólnicy Szymona Piotra.

Jakub został zapewne powołany do grona uczniów Chrystusa już nad rzeką Jordan. Tam bowiem spotykamy jego brata, Jana. Po raz drugi jednak Pan Jezus wezwał go w czasie połowu ryb.

Jakub należał do uprzywilejowanych uczniów Pana Jezusa, którzy byli świadkami wskrzeszenia córki Jaira , przemienienia na górze Tabor oraz modlitwy w Ogrójcu.

Żywe usposobienie Jakuba i Jana sprawiło, że Jezus nazwał ich „synami gromu”. Chcieli bowiem, aby piorun spadł na pewne miasto w Samarii, które nie chciało przyjąć Pana Jezusa z Jego uczniami.

Jakub był wśród uczniów, którzy pytali Pana Jezusa na osobności, kiedy będzie koniec świata.

Wreszcie był on świadkiem drugiego, także cudownego połowu ryb, kiedy Chrystus ustanowił Piotra głową i pasterzem swojej owczarni.

Ewangelie wspominają o Jakubie Starszym na 18 miejscach, co łącznie obejmuje 31 wierszy. W porównaniu do innych Apostołów – jest to bardzo dużo.
Dzieje Apostolskie wspominają o św. Jakubie dwa razy: kiedy wymieniają go na liście Apostołów oraz przy wzmiance o jego męczeńskiej śmierci. Z tej okazji św. Łukasz tak pisze: „W tym samym czasie Herod zaczął prześladować niektórych członków Kościoła. Ściął mieczem Jakuba, brata Jana…”.

Jakuba stracono w 44 r. bez procesu – zapewne po to, aby nie przypominać ludowi procesu Chrystusa i nie narazić się na jakieś nieprzewidziane reakcje. Było to więc posunięcie taktyczne. Dlatego także zapewne nie kamieniowano św. Jakuba, ale ścięto go w więzieniu.

Euzebiusz z Cezarei, pierwszy historyk Kościoła, pisze, że św. Jakub ucałował swojego kata, czym tak dalece go wzruszył, że sam kat także wyznał Chrystusa i za to sam natychmiast poniósł śmierć męczeńską. Jakub był pierwszym wśród Apostołów, a drugim po św. Szczepanie, męczennikiem Kościoła (zgodnie z przepowiednią Chrystusa).
W średniowieczu powstała legenda, że św. Jakub udał się zaraz po Zesłaniu Ducha Świętego do Hiszpanii. Następnie, po niewielkich osiągnięciach misyjnych na tamtejszych terenach, wrócił do Judei i w Kościele czasów apostolskich odgrywał rolę pierwszoplanową. Był pierwszym biskupem Jerozolimy.

Według tradycji, w VII wieku relikwie św. Jakuba miały został sprowadzone z Jerozolimy do Compostelli w Hiszpanii.

Nazwa Compostella ma się wywodzić od łacińskich słów “Campus stellae” (Pole gwiazdy), bowiem relikwie Świętego, przywiezione najpierw do miasta Iria, zaginęły – dopiero w IX w. miał je odnaleźć biskup, prowadzony cudowną gwiazdą.

Legenda mówi, że ciało Jakuba dotarło w cudowny sposób do Hiszpanii, w łodzi bez wioseł. Położone na kamieniu roztopiło się, tworząc sarkofag. Następnie dzikie, ale zachowujące się łagodnie byki zaciągnęły sarkofag do zamku pewnej pogańskiej królowej, która widząc ten cud, nawróciła się na chrześcijaństwo i pochowała ciało św. Jakuba Starszego w swoim zamku. Św. Jakub miał wskazać we śnie Karolowi Wielkiemu drogę do swojego grobu. Według legendy, św. Jakub Starszy w bitwie pod Clavijo (844 r.) pojawił się na białym koniu i zmusił Maurów do ucieczki. Stąd przedstawiany jest jako walczący z Maurami, ale też jako apostoł i pielgrzym.

Dlatego pielgrzymi zmierzający do Santiago de Compostela przebywają drogę z laską pielgrzymią z zawieszoną muszlą, a czasami także z krzyżem, zwanym krzyżem św. Jakuba, i wstęgą wskazującą na prowincję, skąd pochodzą.

Hiszpańska nazwa Santiago znaczy zaś po polsku „święty Jakub”.

Te dwie nazwy łączy się w jedno, stąd nazwa miasta brzmi dziś Santiago de Compostella. Do dziś znajduje się tam grób św. Jakuba.

W wiekach średnich po Ziemi Świętej i Rzymie było to trzecie sanktuarium chrześcijaństwa.

W katedrze genueńskiej oglądać można artystyczny relikwiarz ręki św. Jakuba, wystawiany na pokaz podczas rzadkich okazji.

Święty jest patronem Hiszpanii i Portugalii; ponadto m. in. zakonów rycerskich walczących z islamem, czapników, hospicjów, szpitali, kapeluszników, pielgrzymów, sierot.

+

Święty Jakubie, módl się za nami wszystkimi. Uzdalniaj nas w naszych słabościach i dodawaj cierpliwości. Ucz nas pokory i wierności. Wspieraj wszystkich wędrowców świata, w szczególności tych, którzy zmierzają na spotkanie z Tobą.

 

 

Krzysztof.

Niosący Chrystusa. Święty. Męczennik. Człowiek nawrócenia.

Pochodził z Małej Azji, z prowincji rzymskiej. Tam miał też ponieść śmierć męczeńską w 250r. Jest jednym z Czternastu Wspomożycieli, czyli szczególnych patronów.

Według podania jego pierwotne imię to Reprobus, co znaczy odrażający, gdyż miał mieć głowę bardziej zwierzęcą niż ludzką. Wyróżniał się za to niezwykłą siłą.

Postanowił oddać się w służbę władcy tego świata. Szatana. Pewnego dnia przekonał się, iż ten boi się imienia Jezus. Zaciekawiło go to bardzo. I postanowił poznać bliżej Chrystusa. Po zapoznaniu się z Jego nauką, przyjął chrzest. I stał się chrześcijaninem. Podobno, po nawróceniu, otrzymał w darze ludzką twarz. Ku pokucie i zadośćuczynieniu postanowił zamieszkać nad Jordanem i pomagać w przeprawie pielgrzymom, zmierzającym do Ziemi Świętej.

Pewnej nocy usłyszał głos Dziecka, które prosiło go o przeniesienie na drugi brzeg. Kiedy je wziął na ramiona, poczuł ogromny ciężar, który go przytłaczał – zdawało mu się, że zapadnie się w ziemię. Zawołał: „Kto jesteś, Dziecię?”  

Otrzymał odpowiedź: „Jam jest Jezus, twój Zbawiciel. Dźwigając Mnie, dźwigasz cały świat”.  

Pan Jezus miał mu wtedy przepowiedzieć rychłą śmierć męczeńską. 

Św. Krzysztof jest patronem Ameryki i Wilna;

siedzib ludzkich i grodów oraz chrześcijańskiej młodzieży, kierowców, farbiarzy, flisaków, introligatorów, modniarek, marynarzy, pielgrzymów, podróżnych, przewoźników, tragarzy, turystów, żeglarzy i aptekarzy.

Orędownik w śmiertelnych niebezpieczeństwach.

W dzień jego dorocznej pamiątki poświęca się wszelkiego rodzaju pojazdy mechaniczne.

 

+

Na koniec polecajmy się naszej Patronce, NMP,

Królowej Wszystkich Świętych:

 

Spoglądnij na nas przez obraz on,
Pomocy Nieustającej.

M.P.