PIERWSZE CZYTANIE (Dz 2,42-47)
Życie pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej
Czytanie z Dziejów Apostolskich.
Bracia trwali w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie.
Bojaźń ogarniała każdego, gdyż Apostołowie czynili wiele znaków i cudów. Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby.
Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca. Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im tych, którzy dostępowali zbawienia.
PSALM RESPONSORYJNY (Ps 118, 1 i 4. 13-14. 22-24)
Refren: Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny.
Dziękujcie Panu, bo jest dobry, *
bo Jego łaska trwa na wieki.
Niech bojący się Pana głoszą: *
„Jego łaska na wieki”.
Uderzono mnie i pchnięto, bym upadł, *
lecz Pan mnie podtrzymał.
Pan moją mocą i pieśnią, *
On stał się moim Zbawcą.
Kamień odrzucony przez budujących *
stał się kamieniem węgielnym.
Oto dzień, który Pan uczynił, *
radujmy się w nim i weselmy.
DRUGIE CZYTANIE (1 P 1,3-9)
Radość płynąca z wiary
Czytanie z Pierwszego Listu świętego Piotra Apostoła.
Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa. On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei: do dziedzictwa niezniszczalnego i niepokalanego, i niewiędnącego, które jest zachowane dla was w niebie. Wy bowiem jesteście przez wiarę strzeżeni mocą Bożą do zbawienia, gotowego na to, aby się objawić w czasie ostatecznym.
Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku przez różnorodne doświadczenia. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa. Wy, choć nie widzieliście Go, miłujecie Go. Teraz wierzycie w Niego, chociaż nie widzieliście. Natomiast wierząc, ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary: zbawienie dusz.
EWANGELIA (J 20,19-31)
Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli
Słowa Ewangelii według świętego Jana.
Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam, gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: ”Pokój wam!”. A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: ”Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: ”Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”.
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: ”Widzieliśmy Pana!”.
Ale on rzekł do nich: ”Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”.
A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: ”Pokój wam!”. Następnie rzekł do Tomasza: ”Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”.
Tomasz Mu odpowiedział: ”Pan mój i Bóg mój!”.
Powiedział mu Jezus: ”Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.
I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.
ROZWAŻANIE
NON ABBIATE PAURA!
Nie bój się! Nie lękaj.
Nie lękajcie się, Ja jestem z wami.
Nie lękajcie się, Ja jestem z wami.
Nie lękajcie się, Bóg jest miłością
Nie lękajcie się, trwajcie mocni w wierze.
Słychać w oddali…
Słychać, gdzieś w zakamarkach duszy. Na dnie serca.
A jednak lęk spowija.
Siedzimy zamknięci.
Jak Apostołowie. W wieczerniku.
Drzwi zaryglowane.
Byle tylko nikt nas nie zobaczył.
Byle tylko nikt nie wtargnął.
Siedzimy cicho, prawie po ciemku, niewidoczni.
Bez ruchu. W obawie.
Przed złością Żydów, ich oskarżeniami.
Przed możliwym skazaniem, a być może więzieniem.
Martwimy się wściekłością innych, ich buntem i złością.
Nie wiemy co dalej.
Zadajemy pytania.
Po co to wszystko? Co ma to oznaczać?
Co z nami? Jak będzie wyglądało dalej nasze życie?
Czy misja już ukończona?
Wracamy do domu? Na tarczy? Bez celu?
Bez Pana?
Zostawił nas samych.
Bez wskazówek. Bez konkretów. Bez wsparcia.
Zdani tylko na samych siebie.
Dołącza do nich Faustyna i mówi:
Płynie łódź życia mojego
Wśród mroków i nocy cieni,
I nie widzę wybrzeża żadnego,
Jestem na głębi morskiej przestrzeni.
Najmniejsza burza zatopić mnie może,
Pogrążając mą łódź w wód odmęcie,
I gdybyś Ty sam nade mną nie czuwał, Boże,
W każdej chwili życia mego, w każdym momencie.
Wśród wycia, huku fal
Płynę spokojnie z ufnością
I patrzę, jak dziecię, bez lęku w dal,
Boś Ty mi, Jezu, światłością.
Wokoło groza i przerażenie,
Lecz głębszy spokój mej duszy niż głębina morza,
Bo kto jest z Tobą, Panie, ten nie zginie –
Tak mnie upewnia Twa miłość Boża.
Choć niebezpieczeństw pełno wokoło,
Nie lękam się ich, bo patrzę w niebo gwiaździste.
I płynę odważnie, wesoło,
Jak przystoi na serce czyste.
Lecz ponad wszystko dlatego jedynie,
Źeś Ty sternikiem moim, o Boże,
Tak spokojnie łódź życia mojego płynie –
Wyznaje to w największej pokorze.
Uczniowie słuchają niepewnie.
Ktoś ty?
Co mówisz?
Widać, że nie tylko my żyjemy w świecie lęku, niepokoju.
Rozumie nas.
A my odnajdujemy się w jej słowach.
Ale ona sama nie jest lękiem.
Ona się nie lęka.
Ona wierzy w Boga.
On ją prowadzi. Ona daje się prowadzić.
Dlaczego my o tym zapomnieliśmy?
Dlaczego zwątpiliśmy?
Dlaczego nie słuchaliśmy w całości słów Jezusa?
On mówił o cierpieniu, o śmierci.
Ale też o zmartwychwstaniu, o życiu po śmierci.
To na nim trzeba skupić uwagę.
Do tego celu mamy biec.
On na pewno jest z nami.
On na pewno nas nie zostawił!
On przecież ŻYJE!
I na nic nam Sanhedryn, bo to nie my Go ukradliśmy.
I oni to wiedzą.
Czyż oni, mimowolnie, szybciej dopuścili myśl o Jego powstaniu niż my?
Mu najbliżsi.
Gdzież Jego Matka, gdzie nasza Matka?
I nagle stajesz przed nami.
Jesteś!
Przychodzisz Panie mimo drzwi zamkniętych.
Jezu Zmartwychwstały ze śladami męki.
Ty jesteś z nami, poślij do nas Ducha.
Panie nasz i Boże, uzdrów nasze życie.
W Ewangelii słyszymy:
Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!”
A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane„.
Jezus Zmartwychwstały mówi tylko tyle. I aż tyle:
POKÓJ WAM!
W każdej naszej boleści, słabości, problemie.
W każdym naszym utrapieniu, w każdej ciemności.
On przychodzi, mimo tak często drzwi zamkniętych i mówi: Pokój Ci!
On przychodzi do Ciebie w każdym Sakramencie.
Szczególnie w Spowiedzi Świętej i Eucharystii.
I mówi: Pokój Ci!
Myślałeś, że to koniec. Myślałeś, że nastała śmierć.
Myślałeś, że już po tobie.
Myślałeś, że jesteś potępiony.
Myślałeś, że to jest nie do wybaczenia.
Myślałeś, że jesteś najgorszy, że nosisz w sobie tylko zło.
Myślałeś, że nie zasługujesz na zmiłowanie, przebaczenie.
Czego może pragnąć bardziej udręczony duch, umęczone serce?
Pokoju!
Który przynosi ulgę.
Wlewa nadzieję.
Daje pokrzepienie.
Uzdrawia, podźwiga.
Obdarza miłością.
Spokojem, wytchnieniem. Przemyśleniem.
I odwagą.
Nie lękam się już!
Wyznaję w pokorze….
Ty jesteś Skałą Zbawienia,
Jedyną naszą ostoją.
Przychodzimy do Ciebie po światło,
Ulecz nasze serca, zmartwychwstać daj.
Pomóż nam wytrwać przy Tobie,
Być wiernym w wierze przez życia czas.
Tylko w Tobie cała nasza nadzieja.
Miłosierdziem swoim uzdrawiaj nas.
Przekażcie światu mój Ogień
Pokoju i Miłosierdzia.
Nieście wszystkim orędzie nadziei.
Moje światło niech świeci wśród was.
Jak pisał abp Sheen:
POKÓJ to owoc sprawiedliwości.
Tylko wówczas, gdy niesprawiedliwość grzechu przeciwko Bogu została odkupiona, mogło nastąpić potwierdzenie prawdziwego pokoju.
Pokój to spokój ładu, a nie sam spokój; albowiem rabusie mogą być spokojni, gdy maja swe łupy.
Pokój także zakłada ład, podporządkowanie ciała duszy, zmysłów rozumowi i stworzenia Stwórcy.
Izajasz powiedział, że nie ma pokoju dla nikczemnych, gdyż są oni w nieprzyjaźni z sobą, z sobą nawzajem i z Bogiem.
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus.
Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana!”
Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę„.
No tak.
Zawsze w życiu znajdzie się jakiś niedowiarek.
Jakiś sceptyk.
Szukający dowodów, potwierdzenia czyichś słów.
Nie chcąc wyjść na niemądrego, ufamy bardziej niepewności.
A Faustyna mówi Ci:
Drodzy Uczniowie, nic tak nie rani Serca Jezusa, jak nieufność!!!
Sam to mi mówił wiele razy.
Bez zaufania nic nie można uczynić.
Nie można pójść dalej.
Nie można iść wyprostowanym.
Być silniejszym niż własny lęk.
Niektórzy tak czekają. Na zbawienie. Całe życie.
Bóg wyciąga do nich rękę. Ale oni nie widzą, nie czują Jego dotyku.
Lub nie chcą.
I czekają dalej, te ewangeliczne osiem dni.
Chcą uwierzyć wtedy, gdy zobaczą, gdy dotkną.
Ale czyż na tym polega wiara?
Wiara to przestrzeń do zaufania.
Do zdobycia wiedzy, analizy tekstów.
I decyzji.
Czy mówisz: Jezu, wierzę Ci. W ciebie. Ufam Tobie. Wiem, że nie zawiodę się. I nie zawstydzę, dzięki Tobie.
Czy wołasz: nie wierzę! Nie ufam. Bóg nie istnieje.
I życia.
W taki sposób jaki określa Ewangelia, Bóg Żywy.
Albo jakby Bóg nie istniał…
Cóż to za wiara po. Niebo już nie oczkuje wiary. Wtedy na nią za późno. Kiedy już widzisz.
Jak dobrze to ujął ks. Twardowski:
Wierzyć to znaczy ufać kiedy cudów nie ma.
I to jest prawda.
A po ośmiu dniach…
kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: „Pokój wam!”
Następnie rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym„.
Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: „Pan mój i Bóg mój!”
Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli„.
Nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!
Jezus nie skreśla Tomasza.
Przecież to także dzięki jego niepewności i sceptycyzmowi, a potem, wyznaniu Pan mój i Bóg mój, jest NAM łatwiej wierzyć. Uwierzyć.
Na dodatek Jan kończy tymi słowami:
I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.
WIARA, KTÓRA DAJE ŻYCIE.
Rany, które dają życie.
Rany, które są znakiem miłości.
Boga do człowieka.
Rany, które są znakiem nienawiści.
Człowieka do Boga.
Blizny, które pozostaną jako pieczęcie Zbawienia.
Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.
Apostołowie widzieli Chrystusa Zmartwychwstałego. Dotykali Go, rozmawiali, jedli z Nim. Było im zdecydowanie łatwiej, choć i tak widzimy, że trudno.
Musieli zmienić optykę myślenia. Z typowo ludzkiej, przyziemnej, światowej.
To było trudne. Na początku dziwili się bardzo, niedowierzali. Choć nie powinni. W końcu byli Jego uczniami i mieli słuchać Mistrza. Nie mieli też podstaw, by Mu nie wierzyć. A jednak lęk po spotkaniu się z wyrokiem śmierci i ukrzyżowaniem Nauczyciela obciążyły niesamowicie ich serca i umysły. Bardziej niż ten grobowy głaz u zmarłego Chrystusa.
I nagle, gdy dzieją się rzeczy, owszem niepowtarzalne, jedyne i nadzwyczajne, ale zapowiadane, człowieka obejmuje jedynie lęk.
I nie pozwala radować się z pokonania śmierci.
Nie pozwala żyć rzeczywistością Zmartwychwstania, która odtąd jest perspektywą każdego ucznia Zwycięzcy śmierci, piekła i szatana.
Dlatego, chyba nie w tym rzecz, żeby zobaczyć.
Wielu jest takich, że nawet gdyby ujrzeli, nie uwierzyliby. I koniec.
Ważna jest natomiast zdolność otwarcia się na Bożą perspektywą. Na Jego działanie. Na zdobycie się, by zaufać Mu.
To jest istota naszego istnienia.
Błogosławieni, czyli po prostu szczęśliwi.
Zdecydowana większość nie spotka twarzą w twarz Jezusa. Nie ujrzy Go tak jak Tomasz.
Te osiem dni mogą znaczyć całe nasze życie.
Ale to nie oznacza, że mamy nie wierzyć.
Oni, ci co widzieli, zostawili w końcu świadectwa.
Byśmy i my mogli uwierzyć.
Być wierzącym człowiekiem.
Być człowiekiem zmartwychwstania, który wie, że Krzyż jest bramą niebiańską, nie piekielną.
Być człowiekiem, który utrudzony, czasem z ranami i bliznami, obudzi się ponownie, i będzie wiedział, że wyjdzie mu na spotkanie ten sam Jezus i powie tak samo: Pokój ci. Dobrze się spisałeś. Dałeś radę. Czekamy tu na ciebie. Wreszcie do nas dotarłeś. Możemy wspólnie cieszyć się i miłować. Widzisz?
Dlatego warto dodać tu myśl abp Sheen’a:
Tak oto będzie rozpoznawany: jako Ukrzyżowany, choć teraz w chwale, Książę i Pan.
Nie chodziło o to, że okrutne rany miały przypominać o okrucieństwie ludzi, ale że poprzez ból i smutek dokonało się Odkupienie. Gdyby blizny zostały usunięte, ludzie mogliby zapomnieć, że złożono ofiarę i że On był zarówno Kapłanem, jak i Ofiarą.
Te ślady gwoździ, ten przebity bok – to były niewątpliwe blizny po bitwie z grzechem i złem. Tak jak wielu żołnierzy postrzega otrzymane w bitwie rany nie jako oszpecenie, ale jako zaszczytne trofeum, tak On niósł swoje rany, by dowieść, że miłość jest mocniejsza od śmierci.
Aby nie było wątpliwości co do celu Jego przyjścia, jakim było ofiarowanie, dał im nie tylko pamiątkę swojej śmierci w noc Ostatniej Wieczerzy, prosząc ich, by ją zachowywali tak długo, jak długo trwa czas, ale również jako Osoba, niósł pamiątkę swojego Odkupienia.
A Faustyna to podsumuje:
Gdy ból zawładnie całą mą duszą
I horyzont się ściemni jak noc,
A serce rozdarte męki katuszą,
Jezu ukrzyżowany, Tyś moja moc.
Gdy dusza bólem zmroczona,
Wytęża siły i walczy bez wytchnienia,
A serce w udręczeniu gorzkim kona,
Jezu ukrzyżowany, nadziejo mego zbawienia.
I tak dzień po dniu upływa,
A dusza kąpie się w goryczy morza,
I serce się we łzach rozpływa,
Jezu ukrzyżowany, Ty mi świecisz jak zorza.
A gdy kielich goryczy już się przelewa
I wszystko wobec niej jest sprzysiężone,
A dusza ogrójcowe chwile przeżywa,
Jezu ukrzyżowany, w Tobie mam obronę.
Gdy dusza w poczuciu swej niewinności
Przyjmuje od Boga te dopuszczenia,
Wtenczas serce jest zdolne odpłacać się miłością za przykrości,
Jezu ukrzyżowany, mą słabość we wszechmoc zmieniaj.
Natomiast Edward Shillito, poeta i duchowny, uzupełni swoimi słowami:
Jeśli nigdy Cię nie szukałem, teraz Cię wołam;
Twe oczy w ciemności płoną, jak niebo gwiazdami,
Muszę ujrzeć cierniowe rany Twego czoła,
Muszę Cię mieć, o Jezu z bliznami.
Niebiosa nas przerażają, nazbyt cicho wokół.
W całym wszechświecie miejsca dla siebie nie mamy,
Twoje rany nas bolą; gdzież jest duszy spokój?
Jezu, przez Twoje blizny łaski się domagamy.
Kiedy Ty się zbliżasz mimo drzwi zamkniętych,
Bez obaw, dziś już wiemy czym są rany,
Pokaż nam tylko swoje dłonie i bok święty,
Pokaż nam swoje blizny. Hasło znamy.
Inni bogowie byli silni, a Twoja siła była uboga;
Oni jechali, a Ty potknąłeś się w drodze na tron;
Lecz do naszych ran mogą przemówić tylko rany Boga,
A żaden bóg nie ma ran, jedynie Tylko On.
Tak. W Jego Ranach nasze ukojenie.
Ukojenie ciała jak i duszy.
To z Jego boku wypływa krew z wodą.
Które wymalowane zostaną na tym Obrazie, który dziś szczególnie czcimy.
Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa. On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei:
do dziedzictwa
niezniszczalnego
i niepokalanego,
i niewiędnącego,
które jest zachowane dla was w niebie.
Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń.
Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go;
wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie,
a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary – zbawienie dusz.
Piotr naprawdę wie, co mówi.
Poprze go Faustyna, która jeszcze nie tak dawno widziała go zatroskanego w Wieczerniku, przestraszonego i zrezygnowanego.
A teraz cieszy się z jego silnej wiary i prawdy, którą głosi.
Sama poprze Piotra swoim uwielbieniem Chrystusa Miłosiernego:
Miłosierdzie Pańskie wyśpiewywać na wieki
Będę przed wszystkim ludem,
Bo ono jest największym przymiotem Boga,
A dla nas nieustannym cudem.
Wytryskujesz z Troistości Bożej
Lecz z jednego miłosnego łona,
Miłosierdzie Pańskie okaże się w duszy
W całej pełni, gdy spadnie zasłoną.
Z źródła miłosierdzia Twego, o Panie,
Płynie wszelkie szczęście i życie,
A więc wszystkie stworzenia i twory
Wyśpiewujcie pieśń miłosierdzia w zachwycie.
Wnętrzności miłosierdzia Bożego otwarte dla nas,
Przez żywot Jezusa na Krzyżu rozpięty,
Nie powinieneś wątpić, ani rozpaczać grzeszniku,
Ale ufać miłosierdziu, bo i ty możesz zostać święty.
Dwa zdroje wytrysły w kształcie promieni
Z Serca Jezusowego,
Nie dla Aniołów, ani Cherubów, Serafinów,
Ale dla zbawienia człowieka grzesznego.
Drodzy,
Dziś II Niedziela Wielkanocna.
Czyli Święto Bożego Miłosierdzia.
To odpust w łagiewnickiej Bazylice w Krakowie.
A także w naszej parafialnej kaplicy w Ponikwach.
Modlimy się o łaskę, abyśmy pojęli,
jak wielki jest chrzest, przez który zostaliśmy oczyszczeni,
jak potężny jest Duch, przez którego zostaliśmy odrodzeni,
i jak cenna jest Krew, przez którą zostaliśmy odkupieni
Kochana Faustyno,
Jak długo musiałaś czekać aż wypełni się Twoje posłannictwo?
Jesteśmy Ci wdzięczni za podjęcie się tego wyzwania.
Za Twoją miłość do Jezusa Miłosiernego.
Za Twoje cierpienie.
Za Twoje życie i śmierć, i życie wieczne.
Święta Orędowniczko,
Wstawiaj się za nami i za całym światem.
Dzięki Ci Jezu, za Siostrę Faustynę i za wszystkich wrażliwych na Twój Głos, orędowników Bożego Miłosierdzia.
Ks. Andrasza, Ks. Sopoćkę.
I wreszcie Karola Wojtyłę, a potem Jana Pawła II.
Przez którego to wypełniła się Twoja prośba.
Który to ustanowił w 2000r. Twoje wymarzone Święto.
Który sam mówił:
Przestań się lękać! Zaufaj Bogu, który bogaty jest w miłosierdzie. Jest z tobą Chrystus, niezawodny Dawca nadziei.
Żeby człowiek wiedział, tuż po Odkupieniu, że czeka go nie tylko Twoja Sprawiedliwość. Ale przede wszystkim Miłosierdzie!
Jezu, Ty tam mówiłeś Faustynie:
»Pragnę, aby święto Miłosierdzia było ucieczką dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia mojego; która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii św., dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar; w dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski; niech się nie lęka zbliżyć do mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jak szkarłat (…). Święto Miłosierdzia wyszło z wnętrzności moich, pragnę, aby uroczyście obchodzone było w pierwszą niedzielę po Wielkanocy.
Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do źródła miłosierdzia mojego«
Dlatego wołamy do Twojego i naszego Boga, Ojca:
Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata.
Dla Jego bolesnej męki, miej miłosierdzie dla nas i całego świata.
O krwi i wodo która wytrysnęłaś z Najświętszego Serca Jezusowego, jako zdrój Miłosierdzia dla nas, Ufam Tobie.
JEZU, UFAM TOBIE!
Drodzy,
Praktykujmy GODZINĘ MIŁOSIERDZIA!
Jezus tak mówił:
Przypominam ci, córko Moja, że ile razy usłyszysz, jak zegar bije trzecią godzinę, zanurzaj się cała w miłosierdziu Moim, uwielbiając i wysławiając je; wzywaj Jego wszechmocy dla świata całego, a szczególnie dla biednych grzeszników, bo w tej chwili zostało na oścież otwarte dla wszelkiej duszy. W godzinie tej uprosisz wszystko dla siebie i dla innych; w tej godzinie stała się łaska dla świata całego – miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość.
Gdziekolwiek jesteśmy.
Jeżeli blisko kościoła, wstąpmy, by być przed Najświętszym Sakramentem.
Nieważne. Czy w pracy, w szkole, na uczelni, czy w domu.
Podczas podróży czy wypoczynku.
Godzina 15:00.
Zanurzmy się w Miłosierdziu Bożym.
Rozmyślając przez chwilę o Męce Pana Jezusa czy nawet odprawiając Drogę Krzyżową.
Nasze myśli skierujmy bezpośrednio do Jezusa!
Bądźmy tak jak Święta Faustyna.
BĄDŹMY APOSTOŁAMI MIŁOSIERDZIA!
UFAĆ W DOBROĆ BOGA.
MIŁOWAĆ BLIŹNIEGO W CZYNIE.
ŻYĆ ŁASKĄ UŚWIĘCAJĄCĄ.
Dziękujemy Ci, Boże, za wszystkich ludzi Miłosierdzia.
Za Twoje Miłosierdzie.
Zawierzamy Ci losy naszych serc i rodzin. Losy naszej Parafii, Kościoła.
Losy naszej Ojczyzny i całego świata.
Szczególnie teraz, w dobie pandemii wirusowej.
To w Tobie mamy znaleźć ukojenie i nie lękać się.
Mimo wszystko.
Boś Ty ponad wszystkim i wszystkimi.
Matko Miłosierdzia, wypraszaj nam zmiłowanie Twojego Syna.
Polecamy Twojej opiece, Maryjo, ludzi i całe dzieło CARITAS, które obchodzi w tym dniu patronalne święto.
+
Kochani!
Bracia i Siostry,
Czcigodni Jubilaci i Solenizanci.
Pogrążeni w smutku Żałobnicy.
Sympatycy i Goście naszej Parafii.
Chrystus Zmartwychwstał!
Nie bez powodu Karol Wojtyła zaczął swój pontyfikat od tych słów:
Non abbiate paura. Nie lękajcie się. Otwórzcie drzwi Chrystusowi!
Pamiętajmy. On i tak przychodzi, MIMO, drzwi zamkniętych.
Ale słyszeliśmy: Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.
Misericordias Domini In aeternum cantabo.
Twe miłosierdzie, Panie mój, po wiek wieków sławić chcę.
W sposób szczególny, w ten Tydzień Miłosierdzia 2020!
Z Panem Bogiem.
W sercu i na ustach. Przez czyn.
M.P.





