Słowo Boże – III Niedziela Zwykła „A”

PIERWSZE CZYTANIE (Iz 8,23b-9,3)

Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką

Czytanie z Księgi proroka Izajasza.

W dawniejszych czasach upokorzył Pan krainę Zabulona i krainę Neftalego, za to w przyszłości chwałą okryje drogę do morza wiodącą przez Jordan, krainę pogańską.
Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków zabłysło światło. Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś wesele. Rozradowali się przed Tobą, jak się radują we żniwa, jak się weselą przy podziale łupu.
Bo złamałeś jego ciężkie jarzmo i drążek na jego ramieniu, pręt jego ciemiężcy Jak w dniu porażki Madianitów.

PSALM RESPONSORYJNY (Ps 27,1.4.13-14)

Refren:Pan moim światłem i zbawieniem moim.

Pan moim światłem i zbawieniem moim, *
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia, *
przed kim miałbym czuć trwogę?

O jedno tylko proszę Pana, o to zabiegam *
żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu
przez wszystkie dni życia, abym kosztował słodyczy Pana, *
stale się radował Jego świątynią.

Wierzę, że będę oglądał dobra Pana *
w krainie żyjących.
Oczekuj Pana, bądź mężny, *
nabierz odwagi i oczekuj Pana.

DRUGIE CZYTANIE (1 Kor 1,10-13.17)

Jedność chrześcijan

Czytanie z Pierwszego listu świętego Pawła Apostoła do Koryntian.

Upominam was, bracia, w imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli.
Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe, że zdarzają się między wami spory. Myślę o tym, co każdy z was mówi: „Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa”.
Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni?
Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża.

EWANGELIA DŁUŻSZA (Mt 4,12-23)

Na Jezusie spełnia się zapowiedź Izajasza

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.

Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza:
„Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego. Droga morska, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło”.
Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie”.
Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim.
A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.
I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.

ROZWAŻANIE

TAM JEST ŚWIATŁO

 

Jeszcze nie tak dawno wołali pasterze.

Jeszcze nie tak dawno ujrzeli je królowie-magowie.

Jeszcze więcej chcielibyśmy przykładów, przekonań, utwierdzeń.

Jeszcze wciąż za mało.

By powiedzieć:

Pan moim światłem i zbawieniem moim,
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia,
przed kim miałbym czuć trwogę?

 

Dzisiejszy Psalm jest bardzo znany. Pamiętamy go doskonale. Śpiewamy. Można powiedzieć, że żyje wśród wierzących.

Ale dlaczego tylko w kościele, podczas Mszy, w czasie nabożeństw? Dlaczego tak krótko?

Dlaczego nie widzimy tego Światła i my, nie mówiąc już o zbawieniu?

Dlaczego inni nie widzą w nas, w naszych wyborach i postępowaniu, dlaczego tracą wiarę patrząc na nas i wolą zostać w ciemności?

Światło i zbawienie, z jednego źródła wypływa.

Gdzie jest Pan?

 

W naszym skromnym, ale też zuchwałym życiu.

Bo skromni jesteśmy w dobrych uczynkach, a tak zuchwali w złu.

Trudno się przebić przez krzyk tego świata swoją stałą melodią życia.

Ale właśnie chodzi o tę stałość, trwałość.

Wielu żyjących na uboczu wiary, wielu, obserwuje, widzi i ocenia, i czuje, czy ktoś jest naprawdę wierzącym, przez to także może odkrywa Tego, w Którego się wierzy.

I o tym pomyślał Bóg.

Może robić wszystko sam. Może stwarzać świat. Może tworzyć człowieka. Może też wybawiać od zła i grzechu. Może sam prowadzić walkę o stworzenie.

Może naprawdę wszystko.

Ale Jego Miłość jest twórcza, inspirująca. Dzieli się z oblubienicą, pragnie razem z nią stwarzać świat, razem z nią walczyć ze złem, zaprasza do współudziału w dziele zbawienia. Tą Oblubienicą jest Kościół, czyli my. Ale tak naprawdę, wierzę głęboko, że Jego Miłość nie ma granic i rozlewa się także na tych, poza Kościołem.

Udowodnił to przecież wczoraj.

W Święto Nawrócenia Św. Pawła.

To proste wyrazy. Pamiątka wydarzenia.

Ale jeszcze nie tak dawno patrzył się na śmierć Szczepana.

I był bardziej dumny ze zgładzenia innowiercy niż zawstydzony.

Był rzeczywiście zdeterminowany w niszczeniu chrześcijan.

Był podziwianym żołnierzem, znaczącym w świecie. Cieszącym się szacunkiem faryzeuszy, świetnie wykształconym.

I wszystko było zaplanowane. Jechał do Damaszku, by doprowadzić do porządku wierzących w Chrystusa.

I wreszcie spadł z konia, upadły jego zamiary. Nienawiść, która go tak bardzo oślepiała, teraz faktycznie zabrała mu wzrok. Bo zobaczył tę samą Światłość, co Szczepan. Męczennik.

I to dzięki Bogu, największy przeciwnik, prześladowca mający krew na rękach, stał się największym orędownikiem, sługą i podzielił los Diakona. Z własnego wyboru. Tak, tak Pawle, z wyboru Chrystusa.

Jest tak wielu i dziś, którzy wołają, Szawle, dlaczego mnie prześladujesz?

Jest też niemniej tych, którzy składają swe szaty u stóp tego samego Szawła.

Ale nagle, o dziwo!, o zgrozo!, Szawła nie ma. Już go więcej nie spotkamy. Paweł się narodził. Z Ducha jak i z ciała.

Jak widać, Bóg kocha, Bóg czuwa. Bóg interweniuje. Wedle własnego upodobania. Ale także na prośby ludu Swego.
Tak. On wysłuchuje naszych błagań, modlitw o przemianę siebie samego i drugiego, który sprawia mi przykrość i ból, rani i prześladuje. Który mnie nienawidzi.

Dlatego nie zaprzestańmy w modlitwach za naszych prześladowców, przeciwników. I nie traćmy wiary, że można się zmienić. Dla Boga bowiem, nie ma nic niemożliwego. Potrzeba jedynie tego ziarnka gorczycy. Ciągle, nie od czasu do czasu. Mamy nie ustawać.

Przejrzeć może naprawdę każdy. Największy zbrodniarz, cynik, wątpiący i ochrzczony.

 

Bo Światło już jest. O tam!

Szczęśliwi Ci, którzy Je dojrzeli i ujrzeli. Ci, co pokłon oddali i chwałę. I wielbią nieprzerwanie.

Ale dla Tego, zrodzonego pod Prawem, to za mało. On nie potrzebuje pochwał, by żyć, by być i mieć poczucie własnej wartości. On wie, że jest Bogiem.

Ale ma inną propozycję.

Mówi:

Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi.

 

Bóg zaprasza człowieka do stwarzania świata, do dokonywania naprawy, do pokonywania zła dobrem. Zaprasza do wzięcia udziału w zbawieniu stworzenia przez samo stworzenie.

Pamiętajmy, że to jest zaproszenie. Kogoś większego od nas. Stwórca i stworzenie to harmonia. Taki to o to plan.

Gdy rzeczywiście dochodzi do tej pozytywnej odpowiedzi dzieją się rzeczywiste cuda.

 

Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim.

A idąc stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.

 

Obyśmy jak Jakub i Jan, Szymon i Andrzej odpowiedzieli tak. I to SZYBKO, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie.

Natychmiast. Zostawili rodziny, słyszymy, że zostawili ojca. Zostawili pracę, całe życie. Poszli za Kimś większym od nich, od każdego człowieka.

Nie zostawili swojego domu dla jakichś chwilowych zachcianek, pożądania, egoizmu. To istotne.

O jedno proszę. Abyśmy zabiegali dokładnie o to, co śpiewane jest w Psalmie:

O jedno tylko Pana proszę i o to zabiegam,
żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu
po wszystkie dni mego życia,
abym kosztował słodyczy Pana,
stale się radował Jego świątynią.

Żebyśmy mogli zawsze przebywać w Jego domu.

 

I jeszcze chwilę o Ewangelii, która doskonale obrazuje wypełnienie się proroctw z przeszłości:

przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego.

Galilea pogan!

Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło.

Ciemność, choć dzień. Mrok, mimo jasności.

Niby życie toczyło się normalnie.

Może wielu słyszało o słowach Izajasza, może niektórzy czekali sami na jakiś znak. Takie gdybanie.

Ale gdy przyszedł ten, który jest Światłością świata, ciemność i mrok zostały pokonane. Pasterze, by poświadczyli.

Ale gdy Światłość dorosła i zaczęła nauczać, ciemność i mrok nie znikały ot tak. Na pstryknięcie. Światłość rozpraszała mroki lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.

Światło zabłysło. Ale dlaczego nie zaświeciło na zawsze?

 

Może dlatego, że nie pozwalamy Mu na to.

Nie świecimy tak jak On. Nie bierzemy z Niego części wiązki. Nie pokonujemy mroku i ciemności, które są w nas i w naszym życiu, a więc i na świecie.

A Jezus przyszedł i powołał, i dalej to robi, by nie wołać tylko: Tam jest światło. TAM.

Ale TU. We mnie. I w Tobie. Świecimy. Dzięki Światłości.

Tak, Bóg pragnie, byśmy świecili przykładem, dobrem, miłością, Jego obecnością. Dlatego zaprasza nas do stwarzania świata, chociażby przez ten tydzień.

Jeżeli nie przyjmujemy Jego, jeżeli nie żyjemy Jego Miłością, to dalej trwamy w mroku i pogrążamy się coraz bardziej.

Ale nie ma rzeczy niemożliwych. I ludzi straconych. Jak już wyżej wspominałam.

Panie.

Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś wesele. Rozradowali się przed Tobą, jak się radują w żniwa, jak się weselą przy podziale łupu.

Pomnożył i zwiększył wszystko, co dobre, co wywołuje radość i wesele.

A jednak Paweł ostrzega:

Upominam was, bracia, w imię Pana naszego, Jezusa Chrystusa, abyście żyli w zgodzie i by nie było wśród was rozłamów; abyście byli jednego ducha i jednej myśli.

 

Tak owszem, zgoda zawsze stoi w opozycji do rozłamu. Ale na czym się opiera? Na jednym duchu i jednej myśli.

Jest nas tak WIELU. A wraz z każdym duch i myśl. Czy damy radę zebrać je w jedno?

Patrząc na skalę światową jest całkiem dobrze. Jakoś potrafimy. Chrześcijaństwo jest największe.

Ale wiemy, że każda owca jest najważniejszą owcą dla Pasterza, a wielu z nas jest poza łodzią Jezusa. Co z nimi mamy zrobić?

Jak mamy ich przekonać?

Same słowa nie wystarczą. Potrzeba zmiany myślenia, wyjścia poza sferę dobrze znaną i wygodną, by poszukać głębiej, szerzej, wyżej. By dojść do Źródła.

Nie ułatwiamy tego poszukiwania swoim zachowaniem. Wspólnota chrześcijańska jest podzielona. I Paweł z ambony wygarnąłby nam to. W samym Kościele rzymskokatolickim, ile sporów. A w naszym Kościele, we wspólnocie, ile podziałów?

Czyż Chrystus jest podzielony?

Jak ludzie spoza Kościoła lub wątpiący mają Go odnaleźć, skoro zbyt często jesteśmy Jego karykaturą, gdy tworzymy o Nim nieprzychylne historie albo powołujemy się na Niego, byle komuś wbić szpilę.

Chrystus to jedność. To Prawda. To Miłość.

Gubimy Go za często. Zatracamy się w rzeczach typowo ludzkich, światowych.

Ale pamiętajmy, mamy obowiązek świecić.

Świecić Chrystusem!

 

Wierzę, że będę oglądał dobra Pana
w krainie żyjących.

Oczekuj Pana, bądź mężny,
nabierz odwagi i oczekuj Pana.

 

Uwierz. Oczekuj. Bądź mężny. Nabierz odwagi. I ŚWIEĆ.

 

Bo TU JEST ŚWIATŁO>

 

Jest wszędzie tam, gdzie miłość i zgoda, gdzie Chrystus.

Jeżeli przyjmujesz Jego naukę oraz przyjmujesz Jego Wieczne Ciało to też się tak zachowuj!

I nie martw się. On czuwa.

Sam Paweł mówił:

Rzekł do mnie: Ja jestem Jezus Nazarejczyk, którego ty prześladujesz.

 

Gdybyśmy szli pewną bardzo modną obecnie logiką, to Szaweł mógł odpowiedzieć, że on nie prześladuje Jezusa, po drugie on nikogo nie prześladuje, tylko ściga innowierców, którzy są zagrożeniem dla Żydów.

Na szczęście logika ta nie objęła Pawła.

Nie dyskutował.

On wiedział, że został przejrzany dogłębnie. Że ten Ktoś poznał go lepiej niż on sam. Wypełnił jego pustkę, przestrzeń dla Boga. Obdarzył go swoim wybraniem i miłością.

Nie mógł dyskutować.

To Bóg sam do niego przemówił.

Bóg, Jezus Nazarejczyk.

I przyjął chrzest. I stał się Apostołem Narodów, Pogan. I oddał za Niego życie, bo to życie nie było już jego. By zdobyć życie na zawsze.

 

A Jezus wybierając Szawła, wstawił się za swoim wiernym ludem. Nie mógł patrzeć na ucisk i cierpienie. Modlitwa męczenników została wysłuchana.

Jeżeli cię prześladują, w jakikolwiek sposób, w imię Chrystusa, Jego samego prześladują.

To ważne, by pamiętać o tym, gdy nastają spory i burze. Gdy rodzą się pytania.

Ja Jestem. To Jego Imię. Doświadczył tego i Szczepan, i Szaweł. I Szymon Piotr, i Jan.

Ja też. I Ty zapewne też, tylko przypatrz się dokładniej albo spójrz z dystansu.

 

Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei.

Musiało się tak skończyć.

Jan uwięziony.

Ktoś posłyszał i ogłosił tę informację.

I dzięki temu Jezus się dowiedział.

Nastroje niebezpieczne.

Usunął się do Galilei.

Do krainy niewiernych. Do największego zaścianka.

Ale nie do Nazaretu.

 

Jedno długie zdanie, a mówi o tylu sprawach, decyzjach, zachowaniach, emocjach.

I może ten ktoś kto rozgłosił uwięzienie Jana myślał, że jego życie to takie szare i nic nieznaczące. A z Bożej perspektywy? Wypełnił plan, dzięki czemu historia zbawienia mogła być kontynuowana.

To tylko przykład, ale pochylmy się nad własnym życiem, i wiedzmy, że wszystko się wyjaśni. Tam, na górze!

Teraz róbmy swoje. Czyli Jego.

 

+

 

Róbmy to dobrze. Jak wspominani w tym Tygodniu bohaterowie wiary:

 

Tomasz z Akwinu. Święty Włoch. Kapłan, dominikanin. Jeden z największych myślicieli świata. Filozof i teolog. Doktor Kościoła. Asceta, człowiek-kontemplacja. Urodzony w bogatej szanowanej rodzinie. Jego stryj-opat klasztoru na Monte Cassino. Zaplanowano dla niego najwyższe funkcje kościelne. Świetnie wykształcony. Zdecydowanie przeciwstawił się rodzicom i nie ugiął się, wstępując do zakonu kaznodziejskiego. Zdobywał wiedzę przede wszystkim w Paryżu, ale też na innych uniwersytetach. Autor wielkich dzieł, niesamowity umysł i człowiek pełen wiary.

Tomasz uważał, że wiara i wiedza stanowią dwie różne dziedziny poznania, które w poszukiwaniach prawdy o świecie uzupełniają się wzajemnie. Dziedzina wiedzy, w przekonaniu Tomasza, była rozległa: rozum poznaje nie tylko rzeczy materialne, ale również Boga, jego istnienie, jego własności, jego działanie. Istnieją jednak prawdy dla rozumu niedostępne, jak Trójca Święta, grzech pierworodny, wcielenie, stworzenie świata w czasie; są to prawdy wiary, które jedynie objawienie może ludziom udostępnić. Niektóre prawdy przekraczają rozum, ale żadna mu się nie sprzeciwia. Nie może być sprzeczności między objawieniem a rozumem; podwójnej prawdy o tej samej rzeczy, jednej objawionej, a drugiej wyprowadzonej przez rozum (jak uczyli awerroiści) być nie może, bo wszelka prawda, zarówno objawiona, jak i naturalna, pochodzi z jednego źródła: od Boga. Prawda, jaką Bóg zsyła na drodze łaski, uzupełnia, ale nie zmienia tej, którą udostępnia na drodze przyrodzonej.

Co do poznania istoty Bożej, najpierw należy przyjąć, że Bóg jest. Człowiekowi rozumnemu rzuca się to w oczy.

Utworzenie kobiety z żebra mężczyzny było uzasadnione. Pierwsze, by dać do zrozumienia, że między mężczyzną i kobietą winna istnieć więź wspólnotowa. Bowiem ani kobieta nie powinna „przewodzić nad mężem”; i dlatego nie jest uczyniona z głowy, ani też mężczyzna nie powinien jej lekceważyć jakby jakąś podległą niewolnicę: i dlatego nie jest uczyniona ze stóp. Drugie, ze względu na symbolikę: bo z boku Chrystusa umierającego na krzyżu wypłynęły sakramenty, tj. krew i woda którymi Kościół jest ustanowiony.

Lepiej jest iść słuszną drogą potykając się niż wielkimi krokami błądzić po bezdrożach. Kto kuleje na słusznej drodze, idzie wprawdzie powoli, ale zbliża się do celu. Ktokolwiek zaś błądzi po bezdrożach, im szybciej podąża, tym bardziej oddala się od celu.

 

Bronisław Markiewicz. Błogosławiony Polak. Kapłan i salezjanin. Założyciel michalitów.

Urodzony w wielodzietnej rodzinie. Jako mały chłopiec zostaje sierotą, którego wychowuje starszy brat. Zdobywa należytą wiedzę. W końcu zostaje kapłanem. I wikarym. A jednocześnie studiuje dalej historię, filozofię i pedagogikę. Zostaje mianowany na proboszcza. W jednej parafii zakłada przemysł tkacki. Zostaje wykładowcą w przemyskim seminarium. I wyjeżdża do Włoch, w których to spotyka Jana Bosko! I dzięki niemu wstępuje do salezjanów. Tam wypełnia gorliwie swe obowiązki, ale też zachorowuje na gruźlicę. Na szczęście powraca do zdrowia. I do Polski, w której to obejmuje parafię w Miejscu Piastowym, w której to zakłada oratoria, oddaje się pracy z młodzieżą, głównie z ubogimi i sierotami. Otwiera Instytut Wychowawczy, który troszczy się o materialną i zawodową przyszłość podopiecznych. Prowadzi działalność wydawniczą. Tworzy miesięcznik Powściągliwość i Praca oraz wiele innych publikacji i dramat Bój bezkrwawy, w którym to przepowiedział papieża-Polaka! W końcu występuje z prośbą do władz kościelnych o założenie Zgromadzenia Świętego Michała Archanioła, opartego na duchowości i statutach św. Jana Bosko. Niestety nie jest mu dane dożyć momentu zatwierdzenia michalitów i michalitek, które stają częścią Rodziny Salezjańskiej. Czego nie ujrzał na ziemi, zobaczył na pewno dokładnie z nieba. Znanym michalitą był tragicznie zmarły bp Jan Chrapek.

Zawsze będę miał oczy skierowane na Jezusa: tam moje bogactwo, moja rozkosz, moja droga, moja mądrość, mój drogowskaz: wszystko znajdę w Jezusie.

 

Jan Bosko. Święty kapłan z Włoch. Założyciel salezjanów. Wychowawca młodych odrzuconych, pogubionych, zbuntowanych. Stąd nazywany Ojcem i Nauczycielem Młodzieży.

Urodzony w pobożnej, aczkolwiek biednej rodzinie. Stracił ojca w wieku dziecięcym. Był pogodnym chłopcem, linoskoczkiem, iluzjonistą. Wspaniale opowiadał przypowieści, miał doskonałą pamięć. Potrafił powtórzyć całe kazanie, co sprawiło, że organizował dla swoich kolegów modlitwę, z tzw. kazaniem, a więc powtórką niedzielnej homilii i pokazem na linie. Janek był na pewno niepospolity. W wieku 9 lat we śnie zostało mu objawione, iż stanie się pomocnikiem Chrystusa. Uczył się pilnie, w różnych miejscach. Stał się szewcem, umiał wyprodukować likiery, sprzedawał w kawiarni. Po ukończeniu należytych szkół stał się idealnym kandydatem do zakonu franciszkanów. Jednak po namowie ks. Caffasso postanowił wstąpić do seminarium. Tam też poznaje Alojzego Comollo, wzrowego kleryka. Umówili się, że ten, który umrze pierwszy, przyjdzie w nocy do drugiego i powie, czy jest zbawiony. Pierwszy umarł, po chorobie, Alojzy, który odwiedził seminarium i powiedział Jankowi, że jest w Królestwie Niebieskim. I tak Jan staje się kapłanem. I zaczyna pracę wśród więźniów i chorych. Święto Niepokalanego Poczęcia NMP to moment podjęcia powołania wśród młodzieży. Początkowo organizuje chłopcom pracę, a także miejsce do nauki i wypoczynku. Tak zaczyna się budowa i tworzenie oratoriów. Staje się twórcą Zgromadzenia Świętego Franciszka Salezego, salezjanów i salezjanek, a także Rodziny Salezjańskiej. Odnawia kult Maryi Wspomożycielki Wiernych. Pracował ciężko, ale przy tym wysiłku i trudnościach miał dar wewnętrznej radości. Umiał kochać i uczył tej miłości swoich podopiecznych. Miał dar bilokacji i prorocze sny. Pragnął, by wszyscy żyli BOSKO.

Aby czynić dobro, trzeba mieć odrobinę odwagi, być gotowym na zniesienie każdego upokorzenia i nigdy nikogo nie upokarzać, być zawsze życzliwym.

Eucharystia – najskuteczniejszy pokarm powołania

Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód twego smutku, potrafi sprawić, że znów wraca radość.

Nie mów ciągle tego, co wiesz, ale dobrze poznaj to, co mówisz.

Potęga ludzi złych żywi się tchórzostwem dobrych.

Wychowanie jest sprawą serca.

Żadne kazanie nie jest bardziej skuteczne od dobrego przykładu.

 

Podwójny zysk otrzymujemy z modlitwy, którą odmawiamy za dusze czyśćcowe. Po pierwsze skracamy tym biedakom mękę, a po drugie wielka jest zasługa, za którą Pan zamierza nam odpłacić, kiedy do Niego pójdziemy.

 

Chcecie być silni, by walczyć przeciw diabłu i jego pokusom? Kochajcie Kościół, czcijcie Najwyższego Pasterza, korzystajcie z sakramentów św. Odwiedzajcie często Pana Jezusa ukrytego w tabernakulum, miejcie wielkie nabożeństwo do Najświętszej Matki, ofiarujcie Jej wasze serce, a przezwyciężycie trudności i pokusy świata.

+

 

By przezwyciężać trudności i pokusy świata trzeba mieć wiedzę, co jest z Boga, a co nie. Co jest zgodne z Ewangelią, a co jej dokładnym przeciwieństwem. Trzeba.
A więc czytajmy Biblię. Nasze najlepsze pisane źródło. Światło, które nie pozwala na poruszanie się po omacku. 

Bądźmy świadomymi katolikami, a nie ignorantami.

W dzisiejszych czasach nie możemy pozwolić sobie na domniemania. Żeby skutecznie bronić, trzeba wiedzieć CZEGO i KOGO bronimy.

Stąd dziś przeżywamy Niedzielę Słowa Bożego 2020.

 

Kilka zdań od Przewodniczącego KEP:

„Nasz kontakt z Pismem świętym nie może ograniczyć się tylko do niedzieli, kiedy słyszymy je podczas Mszy świętej. Jako ludzie wierzący powinniśmy codziennie sięgać po Pismo Święte. Miejsce Biblii nie jest wysoko na półce w mieszkaniu, ale pod ręką, abyśmy mogli sięgać do niej często”

Abp Gądecki zaznaczył, że pomocą w czytaniu Pisma Świętego są nowoczesne technologie. „Obecnie teksty biblijne można zainstalować w telefonie w formie różnych aplikacji. W ten sposób można mieć biblię cały czas przy sobie i czytać ją w np. w drodze do pracy, w podróży lub wtedy, gdy mamy wolną chwilę. Choćby krótki fragment, kilka wersetów”.

Odnosząc się do listu Papieża Franciszka, w którym Papież pisze, aby odpowiednio dużo czasu poświęcano na przygotowanie homilii, Przewodniczący Episkopatu zwrócił się do kapłanów i diakonów. „Bardzo proszę księży, aby głosili homilie zakorzenione w Piśmie Świętym. W ten sposób ukazujemy piękno Słowa Bożego i powiązanie go z codziennym życiem. To Boże Słowo jest dla nas i dla naszego zbawienia oraz zbawienia tych, których nam Bóg powierzył, dlatego homilie powinny być egzystencjalnym i duchowym komentarzem do czytań biblijnych” – podkreślił Przewodniczący Episkopatu Polski.

 

Wraz z Niedzielą Słowa Bożego, od 12 lat organizowany jest w Polsce Tydzień Biblijny (26 kwietnia – 2 maja 2020 r.) i od czterech lat Narodowe Czytanie Pisma Świętego (26 kwietnia 2020 r.).

Jest to odpowiedź Kościoła katolickiego na prośbę wiernych oraz apel nadzwyczajnego synodu biskupów z roku 2008, który obradował nt. „Słowo Boże w życiu i misji Kościoła”.

 

 

Drodzy,

Bracia i Siostry,

Dostojni Jubilaci i Solenizanci,

Sympatycy i Goście,

Pięknego Tygodnia Wam życzę.

Umacniani Słowem Bożym odpowiadajmy tak na Jego wezwania i niejednokrotnie wyzwania.

Damy radę i zrobimy to pięknie, bo On jest i czuwa.

 

Bóg sam może świat zniszczyć i drugi wystawić,

A bez naszej pomocy nie może nas zbawić.

 

Z Panem Bogiem,

W sercu i na ustach. Przez czyny.

M.P.