XXVI Niedziela Zwykła „C”

PIERWSZE CZYTANIE (Am 6,1a.4-7)

Lekkomyślność bogaczy

Czytanie z Księgi proroka Amosa. 
   To mówi Pan wszechmogący: ”Biada beztroskim na Syjonie i dufnym na górze Samarii. Leżą na łożach z kości słoniowej i wylegują się na dywanach; jedzą jagnięta z trzody i cielęta ze środka obory. Fałszywie śpiewają przy dźwiękach harfy i jak Dawid obmyślają sobie instrumenty do grania. Piją czaszami wino i najlepszym olejkiem się namaszczają, a nic się nie martwią upadkiem domu Józefa. Dlatego teraz ich poprowadzę na czele wygnańców, a zniknie krzykliwe grono hulaków”.

PSALM RESPONSORYJNY (Ps 146,6c-7.8-9a.9bc-10)

On wiary dochowuje na wieki, *
uciśnionym wymierza sprawiedliwość,
chlebem karmi głodnych, *
wypuszcza na wolność uwięzionych.

Pan przywraca wzrok ociemniałym, *
Pan dźwiga poniżonych,
Pan kocha sprawiedliwych, *
Pan strzeże przybyszów.

Ochrania sierotę i wdowę, *
lecz występnych kieruje na bezdroża.
Pan króluje na wieki, *
Bóg twój, Syjonie, przez pokolenia.

DRUGIE CZYTANIE (1 Tm 6,11-16)

Zachować przykazanie nieskalane aż do przyjścia Chrystusa

Czytanie z Pierwszego Listu świętego Pawła Apostoła do Tymoteusza.
    Ty, o człowiecze Boży, podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością. Walcz w dobrych zawodach o wiarę, zdobądź życie wieczne: do niego zostałeś powołany i o nim złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków.
Nakazuję w obliczu Boga, który ożywia wszystko, i Chrystusa Jezusa, Tego, który złożył dobre wyznanie za Poncjusza Piłata, ażebyś zachował przykazanie nieskalane bez zarzutu aż do objawienia się naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Ukaże je we właściwym czasie błogosławiony i jedyny Władca, Król królujących i Pan panujących, jedyny, mający nieśmiertelność, który zamieszkuje światłość niedostępną, którego żaden z ludzi nie widział ani nie może zobaczyć: Jemu cześć i moc wiekuista. Amen.

EWANGELIA (Łk 16,19-31)

Przypowieść o bogaczu i Łazarzu

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza.
   Jezus powiedział do faryzeuszów: ”Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany.
Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: »Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu«. Lecz Abraham odrzekł: »Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać«. Tamten rzekł: »Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki«. Lecz Abraham odparł: »Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają«. Tamten odrzekł: »Nie, ojcze Abrahamie, lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą«. Odpowiedział mu: »Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą«”.

ROZWAŻANIE

BĄDŹ BOGATY!

 

BĄDŹ!

Na dobry początek.

A potem MIEJ.

 

Nie na odwrót.

To nie rzeczy, materia ma Ciebie tworzyć i określać.

To nie dorobek, w postaci namacalnych obiektów.

Markowe ubrania nie przykryją braku kultury.

Rezydencja czy mercedes nie dadzą ci szacunku. Z serca płynącego.

Kierownicza pozycja nie upoważnia cię do nieuczciwości i bylejakości.

Liczne konta, inwestycje, pozycja na rynku. Nie da ci, oprócz pieniędzy, radości.

Imprezy, wyjazdy, hulanki i swawole. Hotele 5-gwiazdkowe. Nie zastąpią ci domu.

Kumple, liczni znajomi, obserwujący. Towarzystwo do zabawy. Nie da ci wsparcia, gdy zgasną reflektory.

Bo to Ty, jako osoba, stworzenie Boga, jesteś największą wartością. Posiadasz niezbywalną godność i prawa. A z tego wynikające obowiązki. I odpowiedzialność. Boś wolny! Człowiek.

Na obraz i podobieństwo… Nie samego siebie. Nie innych osób. Tych z pierwszych stron gazet.

Życie aż tak nie jest płytkie i byle jakie. I nic nie znaczące, że trzeba go sprzedać, zapić, wymienić na drobne. Złote sztabki, brylanty, karierę.

Warto żyć naprawdę. A nie po swojemu.

Warto żyć w pełni. A nie na skróty, gubiąc po drodze dużo zmagań.

Warto być. By nie przeminąć. Nie odejść w zapomnienie. W otchłań bezdenną.

Niech obciążniki naszej duszy będą mniej znaczące niż skrzydła, które podniosą nas do przestrzeni niebieskiej.

Niech więcej ważą uśmiech i wdzięczność innych ludzi na naszej szali życia niż łzy, rozpacz i krzywda przez nas spowodowana.

Niech mimo wszystko bagaż naszych doświadczeń i przeżyć będzie wypełniony dobrem, wrażliwością, sercem, które biło dla innych. Oczami, które umiały zauważyć potrzebujących, dłońmi, które pomagały, które dawały hojność, powód do radości, wsparcie, obecność. Uszami, które nie były głuche na krzywdę ludzką. Na biedę. Ustami, które przemawiały mądrością, serdecznością i prawdą. Siłami, które zostały stracone w walce o dobro wspólne, nie tylko własne. Zdrowiem, które zostało spożytkowane na wychowanie innych, a nie stracone przez używki. Talentami, które nie zostały zakopane. A wręcz przeciwnie. Ubogaciły świat w prawdziwe piękno. Umysłem, który nie zawiódł, nie poszedł na bezdroża. A wkroczył na Drogę. Duszą, która przesiąkła sacrum. Która zanurzona była w Bogu, a jednak pozostała cała. Czysta, pełna blasku, niezniszczalna. Nie rozpuściła się w doczesności, w dążeniu do niewłaściwej mety. Dusza, która podzieliła się swym Pięknem z całym jestestwem.

Bo nie w bogactwie jest problem.  

Sam Jezus, w dzisiejszej Ewangelii, nie mówi:

Żył pewien człowiek bogaty.

Nie ma kropki. Jest przecinek.

Bo ważna jest droga dojścia do bogactwa, tego materialnego czy umysłowego, czy nawet duchowego. I ważna jest intencja.

I dalej, wykorzystanie. W jaki sposób spożytkowałem to bogactwo? Czy skupiałem się na ciągłym powiększaniu, czy cieszyłem się z niego za własnymi murami, czy dzieliłem się z innymi. Czerpałem z niego garściami i pomagałem. Wiele dobrego uczyniłem. Ważne też, czy dzieliłem się nie tylko materią, ale i wiedzą, czy pomagałem zrozumieć, uświadamiałem, nakłaniałem do poszukiwania prawdy, do zawrócenia? Czy wspierałem modlitwą, utwierdzałem w wierze, podnosiłem upadłego? Czy w ogóle go zauważałem?

Czy może traktowałem go jako zwykłą przeszkodę, element psujący mój wspaniały krajobraz życia?

Jezus bowiem mówi:

Żył pewien człowiek bogaty,

który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił.

Ubrany w purpurę, bisior. A szczególnie w pychę.

I świetnie się bawił. Wesoły z niego człowiek, taki wygodny. No cóż, miał za co, miał zapewne z kim. Miał chęć i warunki. Miał też czas i środki. Jak je wykorzystał?

U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz.

Czy pomógł biedakowi, nędzarzowi? Czy wykorzystał swoje skarby, by uczynić świat choć trochę lepszym. By móc uratować tego cierpiącego człowieka. By móc zapracować na skarbiec, z którego będzie czerpane w przyszłości.

 

Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama.

Umarł także bogacz i został pogrzebany.

Śmierć, jak widzimy, jest naprawdę niewzruszona pozycją, dorobkiem tego, którego kończy żywot. Śmierć jest pewnością i dla tego pana z pałacu, i dla tego pana spod bramy. I stała się faktem. Przejście jednakowe dla każdego. A jednak. Nie każdego prowadzi w to samo miejsce. Dla jednych zwrot nagły i niespodziewany. Dla drugich, długo wyczekiwany. Jedni i drudzy, bogaci.

Różniący się jednak ciężarem. Jedni, tak bardzo przywiązani do drogocennych kamieni, lecą w dół. Ostatnia klasa jakości i komfortu. Drudzy natomiast, uskrzydleni wyrzeczeniami, cierpieniem, uczciwością i wiernością, miłością wlatują wprost do pierwszej klasy.

Jeden zaniesiony na łono Abrahama. Drugi zagrzebany w nicości. W dole wiecznej śmierci. Bo żył bez miłości.

Jezus naucza:

Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz.

I na nic zażalenia, prośby i błagania. Czas przeminął. Każdy przeżył tak jak wybrał. A wybór ma swoje konsekwencje. Po drugiej stronie bramy pałacu. Wyjrzyjmy czasem zza swojego komfortu, żalu i kłamstwa. Zobaczmy czy nikt nie czeka na naszą dłoń, na słowo wsparcia. Przekraczajmy własne uprzedzenia i pokonujmy w ten sposób słabości. Nie wszystko złoto, co się świeci.

Widzisz? Teraz widzisz…. Łazarz okazał się bogaczem. Ze skarbem duchowym, powstałym z cierpienia i niesprawiedliwości.

A co z naszym panem, który okazał się nędznym człowiekiem? Który zatracił się w swoim egoizmie, nie samym bogactwie. I miał taki punkt widzenia, z którego trudno było mu dojrzeć wołanie o pomoc innego. I stracił swój obraz Boży. I Pan go nie rozpoznał…

„Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają”. Tamten odrzekł: „Nie, ojcze Abrahamie, lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą”.

Choćby umarły powstał…

Aż tak z nami źle? Gdy ducha zobaczymy i tak nie uwierzymy. Bo gdy brak wiary, to czy z tego świata, czy z zaświata, nie ma jak uwierzyć. Gdy nie szukamy Prawdy, gdy nie mamy takiego pragnienia, gdy nie pracujemy nad nim, to nikt inny nie pomoże. Bo i tak nie usłyszymy, choć będziemy słyszeć… Wiara jest w nas. Tu, w Tobie i we mnie. I nie potrzeba szukać daleko. Należy tylko odkopać w sobie dobrą wolę, by móc dojrzeć w samym sobie odbicie Boga.

 Ewangelia mówi:

A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać.

Bo jak wskazywał Pascal:

W każdym człowieku jest przepaść, którą można wypełnić jedynie Bogiem.

 

TYLKO Bóg i Miłość potrafią pokonać przepaść. Potrafią ją wypełnić. Tak, że z potencjalnego złego człeka można jeszcze wydobyć niebo. A ten, co był blisko nieboskłonu, tracąc sprzed oczu Boga, nie praktykując miłości, może szybko spaść z piedestału. I nawet tego nie zauważyć.

Dlatego trzeba być uważnym!

Trzeba być czujnym. Bo życie jest jednym wielkim adwentem, czynnym oczekiwaniem w Miłości. Bo póki żyję, mam nadzieję. Mam czas.   

Stąd nie lekceważmy słów z dzisiejszego Pierwszego Czytania:

Biada beztroskim na Syjonie i dufnym na górze Samarii. Leżą na łożach z kości słoniowej i wylegują się na dywanach.

Piją czaszami wino i najlepszym olejkiem się namaszczają, a nic się nie martwią upadkiem domu Józefa. Dlatego teraz ich poprowadzę na czele wygnańców, a zniknie krzykliwe grono hulaków.

Żyjmy pełni troski o wieczne zbawienie, a nie wybawienie od cierpienia czy trudności.

Żyjmy pełni pokory, bo tylko ona jest w stanie wyzwolić kolejne cnoty.

Niech większą wartością będą dla nas spotkania z drugimi osobami, z tymi, którzy nie mają dywanów do wylegiwania czy kości słoniowej.

Bądźmy dobrymi obserwatorami, czujnymi i wrażliwymi. Umiejącymi spostrzec i uświadomić. Żeby wino i olejki nie przysłoniły nam niesprawiedliwości, ubóstwa, rozpusty czy pozbawienia się moralności.

By nie pójść na czele wygnańców… Z ziemi obiecanej.

Bowiem hulanki są do czasu. I życie w dobrobycie hulaków się kończy.

lecz występnych kieruje na bezdroża.

 

Jednak, na razie spokojnie. Jest nadzieja. Szansa.

Słyszymy w Psalmie:

Pan przywraca wzrok ociemniałym.

Bo:

Jezus Chrystus, będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was swoim ubóstwem ubogacić.

Te słowa to ogromna tajemnica, na której rozwikłanie potrzeba chyba całego życia. Być może odpowiedź znajduje się za bramą pałacu.

Dlatego, Paweł pisze do Tymoteusza:

Ty, o człowiecze Boży, podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością. 

To chyba przepis na mądre szukanie. To pewniaki, które kierują bezbłędnie. By nie błądzić. By nie być skazanym na bytowanie, tam za tą przepaścią, nie do pokonania!

Walcz w dobrych zawodach o wiarę, zdobądź życie wieczne: do niego zostałeś powołany.

Potraktujmy to wezwanie bardzo osobiście i bardzo serio!

Byśmy mogli postawić na święte hulanki, wieczne. Hulanki Miłości.

I byśmy mogli śpiewać:

Chwal, duszo moja, Pana, Stwórcę swego.

 

Zaufajmy Jezusowi. Paweł zaświadcza, że to:

Król królujących i Pan panujących, jedyny, mający nieśmiertelność.

Jedyny mający nieśmiertelność.

Nikt tego nie przebije.

Bo jak w polityce liczy się wiarygodność, to żadna partia nie może wpisać do swojego programu: życia nieśmiertelnego.

Dlatego głosujmy swoim życiem na Sławę sław. Na Osobę wiary godną, godną wszelkich starań w Dobru. Godną starć ze złem.

Kochając, żebrzemy o miłość. Tak więc, wszyscy jesteśmy ubogimi w Chrystusie. By w końcu stać się bogatymi!

Byśmy nie odebrali nagrody zbyt wcześnie…

Celujemy w nagrodę ŻYCIE wieczne!

 

 

 

W tym tygodniu „Galeria sław” przedstawia się nad wyraz fascynująco!

 

MICHAŁ, GABRIEL, RAFAŁ, ANIOŁOWIE STRÓŻOWIE.

HIERONIM, TERESKA, KOLUMBA, FRANCISZEK, FAUSTYNA.

 

Zacznijmy od tych niedzielnych solenizantów. Trzech Wielkich. Archaniołów. Stworzeń Bożych. Świętych duchów.

Michał. KTÓŻ JAK BÓG! Prawdziwy władca Nieba, książę wśród anielskiego zgromadzenia. Anioł sprawiedliwości. Anioł sądu. Wojownik za Pana. Wiecznie walczący z diabłem, który wyłamał się i wystąpił przeciw Bogu. Z diabłem, który w dzień i w noc, oskarża każdego człowieka. A więc Michał, orędownik mój i Twój. Zaufany Boga. Anioł łaski i zmiłowania. Opiekun całego Ludu Bożego. 

Miecz w ręku, przygnieciony stopą szatan, korona, waga ważąca dusze. Anioł w zbroi. Uzbrojony Miłością.

Pamiętajmy o michalitach i michalitkach założonych w Polsce przez bł. Bronisława Markiewicza.

 

Książę niebieski, święty Michale,

Ty sprawy ludzkie kładziesz na szale;

W dzień sądu Boga na trybunale

Bądź mi Patronem, święty Michale.

 

Za Protektora bądź i Patrona,

Niech mnie wspomoże Twoja obrona;

Uśmierz czartowską zuchwałość srogą,

Bądź przewodnikiem, bądź mi i drogą.

 

Gdy na sąd Boski pójdę z mieszkania

Ziemi, od piekła broń mnie karania,

I od wiecznego wyzwól więzienia

Dla najsłodszego Jezus Imienia.

 

Niech po ostatnim żywota zgonie

Wnijdę za Tobą, święty Patronie,

Tam, gdzie jest żywot, przy tem śpiewaniu:

Chwała, cześć Bogu, zastępów Panu!

 

Gabriel. MĄŻ BOŻY. Prawdziwy posłaniec Dobrej Nowiny. Nauczyciel Daniela. Zwiastujący Zachariaszowi. Boży Posłaniec do Maryi z Nazaretu. I ten anioł ze snów św. Józefa. Anioł-opiekun Świętej Rodziny. Anioł-pocieszyciel z Ogrójca. I z ogrodu Zmartwychwstania. I z czasu Wniebowstąpienia. Patron dyplomatów, posłańców i doręczycieli, listonoszy, kurierów. Ludzi telekomunikacji i telewizji.

Pamiętajmy o Braciach św. Gabriela, założonych przez św. Ludwika de Grignion. 

 

  1. Wesołem sercem ku czci Najświętszemu, * Krzyknijmy w głosy Imieniu Pańskiemu, * Bo dziś Gabryel przybył złoto-pióry, * Z niebieskiej góry.
  2. I mówi z świętą Dziewosłąb Dziewicą, * By pozwoliła Bożą być Rodzicą; * Dziś tryumfują z tej miary Anieli, * Wszyscy weseli.
  3. Przeto dziś wszyscy, cośmy tu przybyli, * Słuszna rzecz, byśmy to Książe wielbili, * Z siedmiu stojących przed Bogiem jednego, * Co przedniejszego.
  4. Jest to Pośrednik i Poseł noszący, * Wielkie poselstwa światu zwiastujący, * Od majestatu skryte tajemnice, * Bożej stolice.
  5. Prześwietny Duchu, zwiastuj nam, żądamy, * On pokój wieczny, którego czekamy, * Byśmy za czasem tam byli przyjęci, * Gdzie żyją Święci.
  6. Zdarz nam tę łaskę, Bóstwo w szczęściu wiecznie, * Ojcu wraz z Synem i z Duchem społecznie, * Którego chwałą niech brzmi w wieczne lata * Cały krąg świata.

 

Rafał. BÓG UZDRAWIA. Towarzysz w czasie podróży Tobiasza. Broniący go przed niebezpieczeństwami. Uleczający jego chorego ojca. Anioł ukazujący dobroć Opatrzności. Opiekun wszystkich będących w drodze, podróżników i tułaczy. Pielgrzymów. A także orędownik chorych oraz aptekarzy i lekarzy. Czekający zawsze w pogotowiu.

 

  1. Rafale święty! Wielki Archaniele,

Dom Tobijaszów zyskał przez Cię wiele;

Tyś mu w frasunku na pociechę dany,

Z nieba posłany.

  1. Tobijasz młody w drodze jest bezpieczny,

W Twem towarzystwie przywódzco waleczny:

Ty go ochraniasz od wszelakiej szkody,

I złej przygody.

  1. Zląkł się on ryby, co go pożreć chciała,

Lecz na Twe słowo lekarstwo mu dała;

Którem z ślepoty ojca wyprowadził,

Czarta wykadził.

  1. Tyś mu odebrał długi od Gabela,

Tyś uszczęśliwił córkę Raguela,

Tyś Tobijasza młodego ożenił,

Złe w dobreś zmienił.

  1. Odwodzisz nazad Tobijasza syna,

Skąd dla rodziców pociecha jedyna,

Żeś utrapionych jakby zmarłych wskrzesił,

Dziwnie ucieszył.

  1. Jak miłe Bogu sprawiedliwych życie,

Jako przy cnocie trza cierpieć obficie;

Dom Tobijasza jaśnie wyuczyłeś,

Gdy się zjawiłeś.

  1. Tyś w Betsaidzie co rok zwiedzał chore,

Wzbudzeniem wody uzdrawiał niektóre;

Zbawże, o Święty, od wszelkiej choroby

Nasze osoby.

  1. O Ty Lekarzu, Stróżu, Przewodniku,

W różnych potrzebach dziwny pomocniku;

Święty Rafale, opiekuj się nami,

Twemi sługami.

  1. Racz być Lekarzem, Stróżem, Wodzem naszym,

Proś Boga za nas, jak za Tobijaszem,

Byśmy pod rządem Twym szczęśliwie żyli,

Nieba nabyli.

  1. Racz nam to zdarzyć, Ojcze litościwy,

Z Synem i z Duchem Boże nasz prawdziwy,

Którego chwałą brzmią po wszystkie lata,

Granice świata.

 

 

W poniedziałek będziemy wspominać świętego niebanalnego, którym jest:

Hieronim ze Strydonu. Illiryjczyk, wychowany na ziemiach bałkańskich. Niezwykle uzdolniony, pochłaniał wiedzę całym sobą. Filozofia i retoryka. Studiował w Rzymie, w którym to poznał wielu chrześcijan. Przyjął chrzest. Wyruszył z towarzyszami do Syrii, w której to miał widzenie, skłaniające go do kształcenia siebie i innych w dziedzinach boskich. Teologicznych. Odtąd wielki apologeta Kościoła, jego obrońca i wierny uczeń. Wyrusza na pustynię, gdyż ceni najbardziej ascezę, życie eremickie. Tam, pracuje nad tekstami i tłumaczeniami. Wraca do Rzymu, w którym to zostaje wyświęcony na kapłana. W końcu zostaje kardynałem. Ma ogromne poparcie papieża. Jednak zapracowuje sobie na wrogów, przez krytykę stylu życia duchownych. Zaprzyjaźnia się z wdowami, z pobożnymi kobietami, które staną się jego uczennicami i pozostaną z nim do końca. W Ziemi Świętej. Największa z nich: św. Paula, która wspomagała go swoim majątkiem i opieką. Podróżuje dalej, do Afryki Północnej. Egipt, szkoła aleksandryjska. Poznaje wiele znamienitych osób, ludzi władzy i wiedzy. Rozprawia się z heretykami, w stylu godnym pochwały nawet przez przeciwnika. Znawca greki. Tłumacz Pisma Świętego na język łaciński. Dzieło to zwane Wulgatą, przyczyniło się do rozpowszechnienia i dalszego zgłębiania Słowa Bożego. Autor komentarzy, innych tłumaczeń i pism. Przewyższał on innych znajomością języka hebrajskiego oraz szczególną umiejętnością posługiwania się nim, które zdobył dzięki ciężkiej pracy. Hieronim zdawał sobie sprawę ze swych zalet i nie był całkowicie wolny od pokusy umniejszania zasług swoich konkurentów literackich, w szczególności Ambrożego. Z reguły wynikało to nie tyle z olbrzymiej wiedzy, którą emanował, ile z jego niemal poetyckiej elegancji, ostrego dowcipu, umiejętności dostosowania do swych potrzeb znanych lub przysłowiowych wyrażeń, a także ze skuteczności osiąganego przez niego efektu oratorskiego. Ideał ascezy był dla Hieronima przedmiotem szerszego zainteresowania oraz wzbudzał w nim więcej entuzjazmu niż rozważania teoretyczne. Wierny tradycji katolickiej. Hieronim zmarł w Betlejem. Jest Ojcem Kościoła i jednym z jego najwybitniejszych Doktorów.

 

We wtorek będziemy wspominać kolejnego Doktora Kościoła, tym razem panią, bardzo młodą i zupełnie z innymi darami Bożymi niż wcześniejszy święty.

Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza. Mała Teresa. Maria Franciszka. Francuska karmelitanka bosa, pochodząca z bardzo uduchowionej rodziny. Jej rodzice, Zelia i Ludwik Martin nie tak dawno zostali kanonizowani. Siostry także wybrały zakon jak miejsce dążenia do świętości. Straciła mamę jako mała dziewczynka. Rodzina przeniosła się do Lisieux, które stało się słynne dzięki jej małej osóbce. Osóbce, która wybrała Karmel już w życiu nastoletnim, która stała się mistrzynią nowicjatu, która została wezwana do nieba w wieku 24 lat. Tereska wybrała „małą drogę dziecięctwa duchowego” jako Drogę i cel.  Pragnęła, by jej życie stało się aktem doskonałej miłości, a cierpienie                        możliwością jej pogłębienia i wykazania. Jej słynna autobiografia Dzieje duszy stanowi klasykę karmelitańską. Śmierć nie pozwoliła na udanie się do Hanoi, jako odpowiedź na zaproszenie przez karmelitańskich misjonarzy. Za to została główną patronką Francji, obok Joanny d’Arc oraz misji katolickich, obok oczywiście Franciszka Ksawerego. Pamiętajmy o terezjankach założonych przez bp Adolfa Szelążka.

Warto zatrzymać się na chwilę z Tereską:

Pan wie lepiej, co robi, niż my wiemy, co my chcemy.

Radość tkwi nie w rzeczach, ale w głębi naszej duszy.

Modlitwa to miłosne przebywanie z tym, który mnie kocha.

Moim niebem jest czynić dobrze na ziemi.

Zrozumiałam, że skoro Kościół jest ciałem złożonym z różnych członków, to nie brak mu najbardziej niezbędnego, najszlachetniejszego ze wszystkich. Zrozumiałam, że Kościół posiada Serce i że to Serce płonie Miłością. Zrozumiałam, że jedynie Miłość pobudza członki Kościoła do działania i gdyby przypadkiem zabrakło Miłości, Apostołowie przestaliby głosić Ewangelię, Męczennicy nie chcieliby przelewać swojej krwi

W Sercu Kościoła, mojej Matki, będę Miłością.

Ja nie umieram, ja wstępuję do życia

 

Me życie jest cieniem, me życie jest chwilą

Co ciągle ucieka i ginie

By kochać Cię Panie, tę chwilę mam tylko,

Ten dzień dzisiejszy jedynie!…

 

O jutro się modlić nie jestem w stanie

Choć, nie wiem jak życie popłynie;

Dziś strzeż mnie, dziś broń mnie, dziś tylko, o Panie,

Przez dzień ten dzisiejszy jedynie.

 

Gdy myślę o jutrze, przejmuje mnie trwoga,

Tak smutno na łez mej dolinie;

Lecz próby ja pragnę i cierpieć dla Boga

Przez dzień ten dzisiejszy jedynie

 

Przy sercu Twym blisko nie smucę się znojem,

Ni walką, ni trudem – to minie

Ach weź mnie, o Jezu i w Sercu skryj Twoim

Na dzień ten dzisiejszy jedynie.

 

Ach, skończy się wkrótce, to moje wygnanie,

Wiecznego blask zalśni mi słońca,

I śpiewać Ci będę na wieki, o Panie,

 

To „dzisiaj” bez kresu i końca.

 

 

Jako że wspomnienie Małej Tereski, patronki misji, rozpoczyna Październik, pragnę nadmienić, iż w tym roku, jest to Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny, ustanowiony przez papieża Franciszka.

Niech w ten błogosławiony czas wprowadzą nas słowa innego papieża, św. JPII: Ja bym chciał, żebyśmy odmawiając dzisiaj „Anioł Pański”, mieli szczególnie na pamięci to, że jest to pierwsza modlitwa misyjna. Pierwsza, która mówi o misjach. Misja Gabriela była zapowiedzią misji Jezusa Chrystusa. A dalszym ciągiem misji Jezusa Chrystusa jest misja Kościoła, a misja Kościoła to jest misja każdego z nas.

 

W środę cała nasza Parafia świętuje, bo to Odpust. Święto ANIOŁÓW STRÓŻÓW!

 

Aniele, Stróżu duszy,

Z pokorą błagam Cię:

Gdy ziemska myśl mnie wzruszy,

Ach nie opuszczaj mnie!

Niech pod skrzydłami Twemi

Złych marzeń pierzchnie rój,

Ach wspieraj mnie na ziemi,

Aniele, Stróżu mój,

Aniele Stróżu mój.

 

Jak blady płomyk świeci

Twój obraz w niebios tle,

Ku Tobie duch mój leci,

Dla Ciebie serce wre!

Ty mi radami swemi

Pociechy wlewasz zdrój,

Ach wspieraj mnie na ziemi,

Aniele, Stróżu mój,

Aniele Stróżu mój.

 

Dla Ciebie myśli moje

I me najlepsze dni;

Gdy czuję tchnienie Twoje,

Z radości serce drży.

Niech chęci moje z Twemi

Uplotą jeden zwój;

Ach wspieraj mnie na ziemi,

Aniele, Stróżu mój,

Aniele Stróżu mój.

 

 

W czwartek natomiast wspominamy tajemniczą postać o jeszcze bardziej niezwykłym imieniu…

Kolumba Marmion. Błogosławiony opat, mnich benedyktyński. Pół-Irlandczyk, pół-Francuz. Józef Alojzy. Wyproszony przez rodziców, po utracie dwóch synów,  u świętego Cieśli. Trzy siostry Kolumba również wybrały drogę zakonną.

Rozpoczyna naukę u augustianów, kontynuuje u jezuitów, w końcu wstępuje do seminarium. I zaczyna studia w Rzymie, gdyż w Irlandii panuje zakaz. Podczas wakacyjnej wyprawy na Monte Cassino doświadcza dotyku powołania w klasztorze benedyktynów. Zostaje kapłanem i skierowany na studia doktoranckie. Jednak, z powodu słabego zdrowia, powraca do Irlandii. Odwiedza przyjaciela-księdza, który przebywał w klasztorze w Maredsous. Kolumba zostaje oczarowany miejscem i pragnie w nim pozostać. Jednak przełożeni nie są tego samego zdania. Tak więc zostaje wikarym w Dundrum, gdzie pierwszy raz w życiu spowiadał, głosił kazania, odwiedzał chorych po domach, służył jako kapelan miejscowych sióstr zakonnych, opiekował się chorymi psychicznie, uczył religii, udzielał sakramentów, a także kierował akcją charytatywną. Po jakimś czasie obejmuje katedrę filozofii w swoim dawnym seminarium. Po czym okazuje się możliwy wyjazd do ukochanego belgijskiego miejsca, pod warunkiem podjęcia rocznej posługi w więzieniu dla kobiet. W kolejne wakacje pielgrzymuje do Szkocji, w celu  odwiedzenia grobu św. Kolumba, królewicza irlandzkiego, apostoła Szkocji i szkockiego archipelagu. Po powrocie, rozpoczyna nowicjat w benedyktyńskim opactwie Maredsous w Belgii. Z czasem zakłada nowy klasztor w Lowanium. I staje się opatem. Jest wspaniałym kaznodzieją, wychowawcą i nauczycielem. Troszczy się o dobre wykształcenie młodych zakonników. Codziennie rozważa stacje Drogi Krzyżowej. Kocha serdecznie Matkę Najświętszą. Umiera w opinii świętości w czasie epidemii grypy. Ojciec Kolumba był jednym z największych XX-wiecznych nauczycieli życia duchowego. Jego słowa i nauki były drukowane w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy w wielu językach. Sięgali do nich papieże. W swych tekstach odznaczał się wiernością nauce katolickiej, wyrazistością stylu i bogactwem myśli, dlatego zaliczany jest do ojców duchowych chrześcijańskiej Europy.

Rozważmy słowa samego Kolumba: Jezus Chrystus jest najwyższym celem wszelkiej świętości, Boskim wzorem, danym przez Boga samego, aby naśladowali go Jego wybrani. Chrześcijańska świętość polega na pełnym i szczerym przyjęciu Chrystusa przez wiarę i na udoskonaleniu tej wiary przez nadzieję i miłość.

 

Natomiast w piątek wspominamy Biedaczynę z Asyżu, kochanego nie tylko przez Klarę, świętego Franciszka. Założyciela zakonu, mistyka, stygmatyka. Patrona ekologii. Tej prawdziwej, w której centralnym stworzeniem jest człowiek! Zostańmy, sam na sam, z jego mądrymi słowami:

Niech Pan obdarzy cię pokojem!

Zacznij od robienia tego, co konieczne; potem zrób to, co możliwe; nagle odkryjesz, że dokonałeś niemożliwego.

Ci, którzy otrzymują władzę, na tyle mogą się nią szczycić, na ile szczyciliby się, gdyby im zostało powierzone zadanie obmywania nóg braciom.

Ten, kto niczego nie odda, niczego też nie otrzyma.

Orzeł lata bardzo wysoko, ale jeśli położyć mu ciężar na skrzydłach, nie będzie już mógł się wznosić. I tak ciężar rzeczy doczesnych nie pozwala człowiekowi wznieść się ku górze, to znaczy osiągnąć doskonałości.

 

Ty jesteś nadzieją naszą,
Ty jesteś wiarą naszą,
Ty jesteś miłością naszą,
Ty jesteś całą słodyczą naszą,
Ty jesteś wiecznym życiem naszym:
Wielkim i przedziwnym Panem,
Bogiem wszechmogącym, miłosiernym Zbawicielem.

 

Dlaczego Miłość nie jest kochana?

 

Niech na tej już jesienny czas wpłynie ta Franciszkowa Pieśń słoneczna:

 

Najwyższy, wszechmogący, dobry Panie,

Twoja jest sława, chwała i cześć,

i wszelkie błogosławieństwo.

Tobie jednemu, Najwyższy, one przystoją

i żaden człowiek nie jest godny wymówić Twego Imienia

Pochwalony bądź, Panie mój,

ze wszystkimi Twymi stworzeniami,

szczególnie z panem bratem słońcem,

przez które staje się dzień i nas przez nie oświecasz.

I ono jest piękne i świecące wielkim blaskiem:

Twoim, Najwyższy jest wyobrażeniem.

Pochwalony bądź, Panie mój,

przez brata księżyc i gwiazdy,

ukształtowałeś je na niebie jasne i cenne, i piękne.

Pochwalony bądź, Panie mój, przez brata wiatr i przez powietrze,

i chmury, i pogodę, i każdy czas,

przez które Twoim stworzeniom dajesz utrzymanie.

Pochwalony bądź, Panie mój, przez siostrę wodę,

która jest bardzo pożyteczna i pokorna, i cenna, i czysta.

Pochwalony bądź, Panie mój, przez brata ogień,

którym rozświetlasz noc: i jest on piękny, i radosny, i krzepki, i mocny.

Pochwalony bądź, Panie mój, przez siostrę naszą matkę ziemię,

która nas żywi i chowa,

wydaje różne owoce z barwnymi kwiatami i trawami.

Pochwalony bądź, Panie mój, przez tych,

którzy przebaczają dla Twej miłości i znoszą słabości i prześladowania.

Błogosławieni ci, którzy je zniosą w pokoju,

ponieważ przez Ciebie, Najwyższy, będą uwieńczeni.

Pochwalony bądź, Panie mój, przez naszą siostrę śmierć cielesną,

której żaden człowiek żywy uniknąć nie może.

Biada tym, którzy umierają w grzechach śmiertelnych;

Błogosławieni ci, których [śmierć] zastanie w Twej najświętszej woli,

albowiem śmierć druga nie wyrządzi im krzywdy.

Chwalcie i błogosławcie mojego Pana,

i dziękujcie Mu, i służcie z wielką pokorą. 

 

Natomiast w sobotę, pierwszą w październiku, będziemy wspominać bliską memu sercu, imienniczkę z Bierzmowania. Dziewczynę, którą pochłonęła miłość Jezusa. Kobietę, która stała się Oblubienicą swojego Oblubieńca. I nie mogła znieść tej ziemskiej rozłąki, pragnąc jak najszybciej oglądać Go całą wieczność. W międzyczasie kontemplowała tę miłość, spotykała się z Nim w swojej izdebce, w klasztorze czy szpitalu. Spisywała poruszenia swojej duszy, drgnienia swego serca. Prowadziła ciągłą walkę. Rozeznawała, co jest prawdą, a co złudzeniem, wspomagając się naukami Spowiedników. Wypraszała Boże Miłosierdzie i cierpiała. Cierpiała bardzo, będąc ukochaną, brała na siebie tę zranioną miłość na swoje wątłe barki, ubolewając nad swoją marnością. Bo ona tylko kropelką w tym oceanie… I stała się tą Iskrą, która wyszła z Polski. Na cały świat. I Boże Miłosierdzie, i Obraz Jezusa Miłosiernego, i Koronka do Bożego Miłosierdzia, i Dzienniczek. Święta siostra Faustyna. Od Najświętszego Sakramentu. Ten jej osobisty przydomek poświadcza, gdzie możemy ją teraz spotkać. Gdzie jesteś Fausti? Modlisz się za nami, wierzę i ufam. Jak ty, ja też. Jezu, ufam Tobie! W czasie Adoracji bądź ze mną, trwaj ze mną w modlitwie, adorujmy Tego Najpiękniejszego. Bądź przy konających, umierających w śmiertelnym grzechu. Bądź przy grzesznikach zatwardziałych, tych, którzy niweczą szansę na Boże Zmiłowanie. Bądź przy tych, którzy zostawiają na później zwrócenie się do tego Boskiego Przymiotu. Bądź przy nas wszystkich, z koronką, ze słowem napomnienia, z uważnym spojrzeniem, ciepłym uśmiechem, delikatnym dotykiem. Bądź szczególnie przy tych, którzy wybrali życie zakonne, kapłańskie. Przy tych, przeżywających kryzysy, załamania. Bądź ze swoją miłością przy obrażanych, wyśmiewanych, krzywdzonych i niezrozumianych. Ty wiesz, bowiem, jak to wszystko smakuje. I dzięki, hojnym łaskom upraszanym u Boga, możesz nadać nowy smak, dużo czystszy, lepszy, zdrowszy. Wyrazistszy.

Mów do nas Faustyno:

O życie szare i monotonne, ile w tobie skarbów. Żadna godzina nie jest podobna do siebie, a więc szarzyzna i monotonia znikają, kiedy patrzę na wszystko okiem wiary.

Maryjo, Matko moja i Pani moja, oddaję Ci duszę i ciało moje, życie i śmierć moją, i to, co po niej nastąpi. Wszystko składam w Twoje ręce, o Matko moja; okryj swym płaszczem dziewiczym moją duszę i udziel mi łaski czystości serca, duszy i ciała, i broń mnie swą potęgą przed nieprzyjaciółmi wszelkimi, a szczególnie przed tymi, którzy złośliwość swoją pokrywają maską cnoty. O śliczna Lilio, Tyś dla mnie zwierciadłem, o Matko moja.

Ludzie nie umieją dostrzec duszy, oni widzą ciało i według ciała sądzą; lecz jak daleko jest niebo od ziemi, tak daleko myśli Boże od myśli naszych.

Powiedz zbolałej ludzkości, niech się przytuli do miłosiernego Serca mojego, a Ja ją napełnię pokojem.

Dusze wybrane są w moim ręku światłami, które rzucam w ciemność świata i oświecam go. Jak gwiazdy oświecają noc, tak dusze wybrane oświecają ziemię, a im dusza doskonalsza, tym większe światło roztacza wokoło siebie i dalej sięga; może być ukryta i nieznana nawet najbliższym, a jednak jej świętość odbija się w duszach na najodleglejszych krańcach świata.

 

 

 

 

Drodzy,

Bracia i Siostry,

Solenizanci i Jubilaci, Parafianie.

Dziękujmy za piękny Wrzesień. Prośmy o jeszcze piękniejszy Październik.

Módlmy się o dobry nowy rok akademicki dla wszystkich studentów i ludzi uczelni! Święty Janie Kanty wypraszaj i wspieraj posługę myślenia.

Pamiętajmy, że nauka wiary i ufności w szkole Miłości nigdy się nie kończy, a każdego dotyczy:) Kochajmy

+

Z Panem Bogiem,

W sercu i na ustach.

M.P.