Słowo Boże – XXIII Niedziela Zwykła „C”

PIERWSZE CZYTANIE (Mdr 9,13-18b)

Prawdziwa mądrość

Czytanie z Księgi Mądrości.

Któż z ludzi rozezna zamysł Boży albo któż pojmie wolę Pana? Nieśmiałe są myśli śmiertelników i przewidywania nasze zawodne, bo śmiertelne ciało przygniata duszę i ziemski przybytek obciąża lotny umysł.
Mozolnie odkrywamy rzeczy tej ziemi, z trudem znajdujemy, co mamy pod ręką, a któż wyśledzi to, co jest na niebie? Któż poznał Twój zamysł, gdybyś nie dał Mądrości, nie zesłał z wysoka Świętego Ducha swego?
I tak ścieżki mieszkańców ziemi stały się proste, a ludzie poznali, co Tobie przyjemne, a wybawiła ich Mądrość.

PSALM RESPONSORYJNY (Ps 90,3-4.5-6.12-13.14 i 17)

Obracasz w proch człowieka *
i mówisz: ”Wracajcie, synowie ludzcy”.
Bo tysiąc lat w Twoich oczach jest +
jak wczorajszy dzień, który minął, *
albo straż nocna.

Porywasz ich, stają się niby sen poranny, *
jak trawa, która rośnie:
rankiem zielona i kwitnąca, *
wieczorem więdnie i usycha.

Naucz nas liczyć dni nasze, *
byśmy zdobyli mądrość serca.
Powróć, o Panie, jak długo będziesz zwlekał? *
Bądź litościwy dla sług Twoich!

Nasyć nas o świcie swoją łaską, *
abyśmy przez wszystkie dni nasze mogli się radować i cieszyć.
Dobroć Pana Boga naszego niech będzie nad nami! *
wspieraj pracę rąk naszych, dzieło rąk naszych wspieraj.

DRUGIE CZYTANIE (Flm 9b-10.12-17)

Wszyscy są braćmi

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Filemona.

Najdroższy:
Jako stary Paweł, a teraz jeszcze więzień Chrystusa Jezusa, proszę cię za moim dzieckiem, za tym, którego zrodziłem w kajdanach, za Onezymem. Jego ci odsyłam; ty zaś jego, to jest serce moje, przyjmij do domu. Zamierzałem go trzymać przy sobie, aby zamiast ciebie oddawał mi usługi w kajdanach noszonych dla Ewangelii. Jednakże postanowiłem nie uczynić niczego bez twojej zgody, aby dobry twój czyn był nie jakby z musu, ale z dobrej woli. Może bowiem po to oddalił się od ciebie na krótki czas, abyś go odebrał na zawsze, już nie jako niewolnika, lecz więcej niż niewolnika, jako brata umiłowanego. Takim jest on zwłaszcza dla mnie, ileż bardziej dla ciebie zarówno w doczesności, jak w Panu. Jeśli więc się poczuwasz do łączności ze mną, przyjmij go jak mnie.

EWANGELIA (Łk 14,25-33)

Kto nie wyrzeka się wszystkiego, nie może być uczniem Jezusa

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza.

Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: ”Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.
Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.
Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy patrząc na to zaczęliby drwić z niego: »Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć«.
Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju.
Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem”.

ROZWAŻANIE:

Okaż Twemu słudze światło swego oblicza i naucz mnie Twoich ustaw.

 

Światło. Cóż bez niego. Już od początku dziejów człowieka prowadzi światło. Czy to w ogniu, pochodni, świecy, lampie, czy wreszcie elektryczności, żarówce, latarni.

Światło pozwalające zobaczyć więcej, pozbyć się lęku i niepewności.

Światło dające ostoję i komfort życia, gdy noc.

A co ze światłem umysłu, oczami, które widzą więcej? Przewidują. Rozpoznają.

A co ze światłem serca, a więc miłości?

Światło, które pozwala poznać, zrozumieć, zgłębić tajemnicę.

Światło, które umożliwia wyzbyć się swojego ja, by żyć dla drugiej osoby.

 

Do kogo należy oblicze, którego światła przyzywa dzisiejszy Psalmista? Przez które zdobędzie poznanie ustaw, a więc praw?

Oblicze Ojca, pochwalone. Oblicze Syna, zakrwawione. Oblicze Ducha, niewidzialne.

Światło oblicza Trójcy, które dotyczy wiary w Boga Ojca, nadziei, którą dał Jezus, Syn Boga, miłości, którą obdarza Święte Tchnienie.

Światło, które rozjaśnia nie tylko ciemne tunele, ale noce duszy.

Światło, które przychodzi z pomocą w braku jasności deklaracji, obietnic, zobowiązań.

 

Prosimy o ŚWIATŁO, którego jedynym źródłem jest BÓG!

 

Każdy kto szuka światła, tego swoistego oświecenia, szuka Boga. A każdy kto się z tym nie zgadza, pozostaje w głębokiej nocy, mimo wielu gwiazd na niebie i wielu świateł reflektorów.

Bo:

Któż z ludzi rozezna zamysł Boży albo któż pojmie wolę Pana? Nieśmiałe są myśli śmiertelników i przewidywania nasze zawodne, bo śmiertelne ciało przygniata duszę i ziemski przybytek obciąża lotny umysł

I:

Któż poznał Twój zamysł, gdybyś nie dał Mądrości, nie zesłał z wysoka Świętego Ducha swego?

 

Kim jesteśmy wobec Boga?

Odpowiedzmy sobie sami.

On, nie chce, byśmy żyli w ciemności swego wnętrza jak i tego świata. Nawet własne święte Tajemnice rozjaśnia, byśmy mogli żyć bardziej pewnie. Byśmy dotknęli tej namiastki prawdziwej Światłości już teraz.

Dlatego z Mądrością, z Duchem możemy choć po części rozeznać zamysł Boży, pojąć wolę Pana. Wtedy i nasze myśli, i przewidywania mogą stać się pewne. Bo nieśmiertelna dusza przebija się przez ciało. I lotność umysłu pozwala wznieść się ponad ziemski przybytek.

Takie to proste. A jednak.

Chyba za mało w nas tego Światła, o którym mowa w Pierwszym Czytaniu.

 

Dlatego na spotkanie wychodzi nam Jezus z dzisiejszej Ewangelii, by dalej rozjaśniać mroki naszego jestestwa:

Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.

 

Być uczniem Jezusa… Czy chcemy być Jego uczniami?

Czytamy: Wielkie tłumy szły z Jezusem.

Czy chcemy należeć do tego owego tłumu?

Czy pociąga nas za sobą Jego Osoba?

A co z Jego nauką?

Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.

 

Czyli z samego chodzenia do kościoła nie staniemy się Chrystusowi?

Trzeba zaprzeć się siebie samego, nie wspominając o swoich najbliższych, tych, których kochamy najbardziej. Bo Jezusowi nie chodzi o to, by nienawidzić swoich rodziców, ale by oni nie stanowili dla nas najwyższego odniesienia, by nie stali przed Bogiem. Bowiem On jest Pierwszy i Najważniejszy. On jest Źródłem wszystkiego i wszystkich, w tym nas i naszych rodziców. To On jest Stworzycielem i Odkupicielem wszystkich ludzi i całego świata. Bez niego nic nie zbudujemy ani nic nie wywalczymy.

Mamy iść za Nim, drogą krzyżową, a więc miłości. By dojść tam, gdzie On i przejść z przemijalności do wieczności.

Krzyż pozwala na budowę wież naszego życia, na zbudowanie czegoś więcej niż fundamentu.

Krzyż pozwala zwyciężyć innego króla, najeźdźcę, silniejszego od nas samego.

Krzyż pozwala też zawrzeć pokój, ze sobą, z innym, z Najwyższym.

 

Jeżeli pozostaniemy na ziemi, przyklejeni do własnych pragnień i planów, własnego dorobku, majątku, wykształcenia, zakochania czy też grzechu, to nasz duch przeminie wraz z rozłożonym ciałem, minie się z prawdziwą Drogą.

 

Dlatego wołajmy: Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką!

 

Obracasz w proch człowieka

i mówisz: ”Wracajcie, synowie ludzcy”.

Bo tysiąc lat w Twoich oczach jest

jak wczorajszy dzień, który minął,

albo straż nocna.

 

Porywasz ich, stają się niby sen poranny,

jak trawa, która rośnie:

rankiem zielona i kwitnąca,

wieczorem więdnie i usycha.

 

Przemijamy. Umieramy codziennie. Bo każesz wracać.

Ale:

Naucz nas liczyć dni nasze,

byśmy zdobyli mądrość serca.

Powróć, o Panie, jak długo będziesz zwlekał?

Bądź litościwy dla sług Twoich!

 

Nasyć nas o świcie swoją łaską,

abyśmy przez wszystkie dni nasze mogli się radować i cieszyć.

Dobroć Pana Boga naszego niech będzie nad nami!

wspieraj pracę rąk naszych, dzieło rąk naszych wspieraj.

 

Naucz. Powróć. Bądź.

Nasyć. Wspieraj.

Bądź z nami!

Nic więcej do szczęścia nam nie potrzeba.

 

Naucz liczyć dni także tych, którzy uważają, że Ciebie nie ma.

Powróć do ich życia. Przywróć ich do życia. By zdobyli mądrość serca.

I nie zwlekaj. A bądź przy tym litościwy.

Byś wszystkich nas mógł nasycić swoją łaską.

Byśmy wszyscy mogli się radować przez dni nasze.

 

Wspieraj dzieło rąk naszych. Rąk, które zachęcają do nawrócenia. Rąk, które pomagają powstać. Rąk, które mówią dotykiem. Rąk, które świadczą o Tobie, Panie.

 

Może bowiem po to oddalił się od ciebie na krótki czas, abyś go odebrał na zawsze, już nie jako niewolnika, lecz więcej niż niewolnika, jako brata umiłowanego.

 

Święty Paweł jak i Onezym zapewne by poświadczyli, że nie ma takiego oddalenia, które by mogło całkowicie oddalić od Boga. I nie ma takiego czasu, który mógłby spowodować zapomnienie miłości Boga. Bo On, Pan Panów, Stworzyciel człowieka, swojej ukochanej istoty, Odkupiciel, który wyzwolił nas z niewolnictwa grzechu do prawdziwej wolności, kocha mnie i Ciebie jak umiłowanego brata i siostrę.

Spotkajmy się wszyscy razem U miłości!

 

Bądź jak światło, które wędruje przez noc i po drodze zapala zgasłe gwiazdy.

 

 

 

W tym tygodniu wspominamy kolejnych bohaterów wiary, którzy rzeczywiście postawili na Chrystusa. I żaden dobrobyt, żadne stanowisko nie przysłoniło im Ciebie. Ty wypełniałeś ich dusze i serca, i umysł. Wszystko Tobie oddać pragnę powiedział/a:

 

Aniela Salawa. Błogosławiona. Tercjarka franciszkańska. Polka. Pochodziła z niskich sfer, niezbyt dużo czasu spędziła w szkole, pomagała rodzicom w pracy. Z czasem wyjechała do Krakowa, by tu, zatrudnić się jako służąca. I dlatego została wyniesiona na ołtarze? Bynajmniej. Ubóstwo materialne nie musi być związane z ubóstwem duchowym. Ona jednak u Boga była znana. Z domu wyniosła pobożność i bogobojność, siłę modlitwy i ofiary. Różaniec, adoracja, Msza Święta wypełniały jej codzienność. Prowadziła życie czyste, składając śluby Bogu samemu. Prowadziła życie mistyczne. Kontemplowała tajemnice Pana rozważając słowa wielkich mistyków, pisząc własny Dziennik, mając dar jasnowidzenia w końcowym etapie życia. Chorowita od dziecka, niedożywiona, osłabiona. W końcu zachorowała na stwardnienie rozsiane. I na śmiertelny rak żołądka. Miesiąc przed narodzinami dla nieba napisała Akt ofiarowania się za Polskę. Jej relikwie znajdują się w dobrze jej znanym miejscu, Kaplicy Męki Pańskiej u franciszkanów w Krakowie. Warto zatrzymać się nad słowami Anieli: „Panie! Żyję, bo każesz, umrę, kiedy chcesz, zbaw mnie, bo możesz.”

 

Mikołaj z Tolentino. Święty. Kapłan. Włoch. W podzięce dostał imię świętego, do którego swoje modlitwy zanosili jego rodzice. Został przez nich również ofiarowany jako nastolatek do zakonu augustianów. Tam też zdobył wykształcenie i został księdzem. Żył jako wędrowny kaznodzieja. W końcu osiadł w Tolentino. Prowadził niezwykle ascetyczne życie, pełne wyrzeczeń, postów, karności, długich modlitw. Skromny, posłuszny. Surowy wobec siebie, niezwykle wyrozumiały wobec innych, także dla penitentów, których z czasem miał coraz większe grono. Wrażliwy na potrzeby ubogich, umiał przekonać bogatych do wsparcia potrzebujących. Umiał także kruszyć “serca z kamienia” przez swoją życiową wiarygodność, a więc pełną ofiary służbę duszpasterską, apostolską, ale przede wszystkim życie ubogie i pełne pokory. Wychudzona twarz, żarliwość ducha pozbawiały ludzi masek, złej woli i niechęci. Przemieniał ludzi. Całe miasto na przestrzeni lat zmieniło się bardzo, dzięki życiu Mikołaja. Pełne nieładu społecznego, wyrzutków i złoczyńców. Mediator. Jego słynne relikwie to ręce, które zostały oddzielone od ciała, z których to wypłynęła obficie krew. Choć fakt ten miał miejsce już jakiś czas po śmierci świętego. Krew ta wypływała kilkadziesiąt razy na przestrzeni wieków. Mikołaj to cudotwórca, już za życia. Miał ścisły kontakt z duszami czyścowymi, wskrzeszał, uzdrawiał przez rozdawanie “chleba św. Mikołaja”. Wszystko dzięki łasce Boga i błogosławieństwu Maryi. Przedstawiany z gwiazdą na piersiach lub nad głową, gdyż był z nią widywany za życia. Niewątpliwie, Mikołaj z Tolentino jest wciąż gwiazdą, która oświeca drogę do Chrystusa. 

 

Jan Gabriel Perboyre. Święty. Męczennik. Kapłan. Francuz. Natchniony przez swojego brata sam wybrał drogę duchowną jako drogę życia. Kształcił się, by potem uczyć innych. Piastował wysokie funkcje profesora wykładowcy, rektora czy wicedyrektora nowicjatu. Po wielokrotnych prośbach został wysłany jako misjonarz do Chin, by tam głosić Ewangelię. Po kilku miesiącach dotarł na wybraną ziemię, nauczył się języka ówczesnych braci i nauczał o Chrystusie. Robił to dobrze. W czasie prześladowań wiernych. W konspiracji, z rozwagą, ale i zapałem. By zwiększać grono nawróconych.  Robił to za dobrze, by móc żyć dalej. Męczony, torturowany nie wyparł się swojej wiary i nie zdradził nikogo z braci. W końcu został uduszony. Po 20 latach jego ciało powróciło do ojczyzny. 

 

Maria od Jezusa. Błogosławiona. Hiszpanka. Karmelitanka bosa. Pełniła najwyższe funkcje w zakonie. I ją dotknęła fałszywa pogłoska, przez co została usunięta ze stanowiska. Z czasem została zrehabilitowana. Wielka poręka dla św. Teresy z Avili, która nazywała Marię “małym doktorem”. Autorytet dla wielu ówczesnych możnych świata. Mistyczka. Spisywała swe życie kontemplacyjne w zeszytach, które niestety w większości spaliła przed śmiercią.

 

Jan Chryzostom. Święty. Doktor Kościoła. Kapłan. Pochodził z zamożnej rodziny. Osierocony przez ojca jako niemowlę. Świetnie wykształcony, obeznany w filozofii, historii i retoryce. Prowadził pustelnicze życie, po czym został księdzem. I stał się słynnym kaznodzieją, Złotoustym jak go nazywano. Wybrany na patriarchę Konstantynopola, stąd Jan jest bardziej znany i czczony w Kościele wschodniego obrządku. Nie bał się głosić prawdy, szczególnie tej niewygodnej. Z tego też faktu, usunięty z wysokiej funkcji, wydalony z państwa przez krytykę cesarzowej. Nieustraszony strażnik moralności, nie stanowisk. Zmarł z wycieńczenia w drodze na miejsce zsyłki. Przed śmiercią wypowiedział: Chwała Bogu za wszystko!

 

Święty Janie Chryzostomie wstawiaj się, szczególnie w to piątkowe po południe, za młodymi ludźmi z naszej batorskiej parafii! W dzień ich wielkiego święta. Doniosłego wydarzenia w życiu duchowym. Przyjęcia Sakramentu Bierzmowania. Owe sacrum Ducha Świętego, który obdarzy ich Swoimi Darami, dzięki którym będzie można się spodziewać Jego Owoców.

Drodzy Młodzi!

To naprawdę wielki dzień. Może w natłoku dnia powszedniego, zajęć w nowych szkołach wcale tego nie przeczuwacie. Może oczekujecie tego dnia, byle tylko wreszcie się wydarzył i całe to przygotowywanie dobiegło końca. Jednak. To tylko złudzenie. Bo Wasze życie nie będzie już takie samo po Bierzmowaniu. Otrzymacie moc, która nie może zostać zmarnowana. Otrzymacie zdolność prawidłowego rozumowania i postrzegania świata. Poznawania i odnajdywania. Siłę do walki ze złem, ze zniechęceniem. Męstwo, mądrość, pobożność. Dar bania się, by obrazić Boga. Zostaniecie obdarzeni, prawdziwie obdarowani. A za każdym darem kryje się zadanie, ofiara. Miłość. A więc Sakrament nie na “do widzenia”, lecz tak naprawdę na “dzień dobry” Kościołowi. Waszego aktywnego, dojrzałego, pełnego uczestnictwa w życiu Ciała Chrystusa. Piątek do dopiero początek. Początek wzięcia odpowiedzialności za życie wspólnoty, za jej świętość. To także od Was będzie zależeć nasze jutro. Jutro chrześcijanina, katolika.

Drodzy Rodzice!

To naprawdę wielki dzień i dla Was. Może i Wy tego nie przeczuwacie albo Wasze myśli krążą wokół dopilnowania całego “zewnątrz”, a więc wyglądu, stroju, uroczystej kolacji. Ale to tylko złudzenie. Wasze pociechy, choć w świetle prawa jeszcze niepełnoletnie, po otrzymaniu Sakramentu Bierzmowania otrzymają zadania dla dojrzałych ludzi. Bo grunt to wychowanie, wykształcenie i duma z dziecka. Ale najważniejsze to dojrzałość jego ducha i wzrastanie w wierze, dążenie do świętości. Jako ludzie “wybierzmowani” przygotujcie swoje dzieci na ten wielki moment spotkania z Duchem Świętym. Przygotujcie i siebie. I swoje rodziny. Dawajcie na co dzień świadectwo ludzi wiary, nadziei i miłości. Wspierajcie na tej trudnej drodze. Pozwólcie wypłynąć na głębię. Nie pozwólcie sobie na zlekceważenie tego świętego czasu. Bo Duch nie śpi, a ożywia, daje wytchnienie i ciągły zapał do czynienia dobra.

Drodzy Świadkowie, Chrzestni!

Drodzy Parafianie!

To naprawdę wielki dzień i dla Was, dla Nas. Może w jakiś sposób chcemy to przeoczyć lub nie dać pozwolić sobie na uniesienie przez Świętą Gołębicę.

A to błąd i złudzenie. Bo Sakrament Bierzmowania dotyczy nas wszystkich. Jesteśmy zobowiązani do wspierania młodych ludzi we wzrastaniu, w dojrzewaniu i w działaniu. Powinniśmy być ludźmi klarownymi, świadkami, którzy będą oświecać mroki niepewności i bojaźni młodzieży. Jesteśmy zobowiązani do chociażby modlitwy za tych wszystkich dostępujących zaszczytu, ciągłej modlitwy. Zarówno jako “świadkowie” jak i świadkowie z dnia codziennego. Jako sąsiedzi, przechodnie, goście, znajomi.

Niech ten Sakrament Umocnienia i Potwierdzenia wiary wynikającej z Przyjęcia Chrztu Świętego będzie dla nas Wszystkich niezwykłym czasem rozdawania przez Ducha Świętego podarków z Nieba.

 

A dla Księdza Biskupa –Ordynariusza oraz wszystkich Kapłanów uczestniczących w tej Liturgii życzę udzielenia się prawdziwej mocy z Ducha.

Jego Ekscelencjo!

Już dziś dziękujemy za posługę biskupią w naszym kościele parafialnym w Batorzu. Wspieramy modlitwą i oddaniem.

NIECH ZAWIEJE!

 

 

Święto Podwyższenia Krzyża.

Jak sama nazwa wskazuje, w tym dniu mamy szczególnie pamiętać o krzyżu. Krzyżu, na którym oddał życie Jezus Chrystusa. W imię miłości do Ojca i człowieka. Krzyżu, który stał się bramą do szczęśliwej wieczności, w której sam Jezus już przygotował dla nas miejsce. Krzyż jako CREDO naszej wiary. Nieodłączny element naszego życia, fundament i szczyt. Tak często atakowany, profanowany. Wielu chciałoby “ukrzyżować” ten Krzyż, który wisi w szkołach, szpitalach, w zakładach i firmach. W Sejmie. Lecz ludzi dobrej woli jest więcej
i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim.

A któż lepiej niż Jezus uczy tej świętej dobrej woli?!

Święto to jest pamiątką odnalezienia Najświętszej Relikwii przez matkę Cesarza Konstantyna, św. Helenę. Jest pamiątką wybudowania i poświęcenia dwóch bazylik na Golgocie, a więc Bazyliki Męczenników (Bazyliki Krzyża) i Bazyliki Zmartwychwstania. Jest rocznicą pierwszego wystawienia Relikwii, czyli pierwszej Adoracji Krzyża.

I my, jako ludzie światli, pełni łączności z tym, co kiedyś, PÓJDŹMY Z POKŁONEM! Bo w Krzyżu Zbawienie.

Pamiętajmy o naszym polskim Sanktuarium św. Krzyża w Górach Świętokrzyskich, których nazwa pochodzi o tej świętej Relikwii, podarowanej benedyktynom przez św. Emeryka, syna węgierskiego króla.  A także o kościele dominikanów w Lublinie, w którym znajdowała się największa część Krzyża Pańskiego w Polsce. Niestety Relikwie te zostały skradzione.

Popatrzmy w ten sobotni dzień, dedykowany Krzyżowi, z wielką miłością i przylgnijmy do niego choć na chwilę, choćby tylko w myślach. Zabijajmy w sobie całe zło, a ofiarowujmy nasze dobro. Bo krzyż jako miejsce kaźni i hańby, nie jest końcem dla nieśmiertelnej Miłości.

Weźmy udział w akcji “Polska pod krzyżem”. Niech cały kraj umocni się w cieniu Znaku Zbawienia. Niech usłyszy o tym wydarzeniu cały świat. A powracając do naszego mikrokosmosu, niech usłyszy o tej akcji cała nasza parafia w Batorzu. Przybądźmy na Mszę, Drogę Krzyżową, procesję Eucharystyczną, różaniec i Apel Jasnogórski. Spędźmy ten wieczór godnie i należycie. W podzięce za tę wolność i religijność Polski, w której Krzyż ma miejsce obok Godła. Panuje swoboda wyznania. Nikt z nas nie jest wykluczany i atakowany przez noszony krzyżyk na piersiach. Nikt nie ginie tylko za ten znak, który wisi w naszych domach. Każdy z nas może normalnie przeżegnać się przed mijanym kościołem, przed krzyżem przy drodze, przed posiłkiem. Bo jeszcze nie tak dawno nie wszystko było wolno i przywiązanie do głównego symbolu naszej ofiary stanowiło wielką odwagę. A dni płyną, świat się zmienia, bezbożne ideologie coraz głośniej krzyczą i w naszej Polsce. Nie pozwólmy się zakrzyczeć. Nie pozwólmy zagłuszyć naszego sumienia. Pamiętajmy zawsze, że Krzyż to Ołtarz, na którym dokonało się Odkupienie Świata.

Bądźmy wdzięczni, że i w naszej parafii jest możliwość przeżycia BARDZIEJ tego Święta.

 

 

Drodzy,

Dziś są Urodziny Tej Przeczystej i Nieskalanej. Niepokalanej.

A w czwartek, Jej Imieniny.

Tak więc,

Bądź zdrowa, Przyjaciółko moja!

Bądź mi światłem, które pozwoli dojść do celu i ujrzeć Twego Syna.

Światłem wiary, ciągle zdobywanej, pogłębianej i rozważanej w sercu;

Światłem nadziei, która pozwala stać pewnie pod Krzyżem;

Światłem miłości, która odpowiada “tak” woli Boga.

 

Maryjo, kochamy Ciebie! Jak dobrze, że jesteś!

Bądź z nami w każdy czas!

 

 

Drodzy Bracia i Drogie Siostry,

Wszyscy obchodzący Rocznice i Jubileusze,

Pięknego Tygodnia. 

 

Z Bogiem wszystko. Bez Niego nic.

A więc…

Z Bogiem,

w sercu i na ustach.

 

M.P.