Słowo Boże – XXII Niedziela Zwykła „C”

PIERWSZE CZYTANIE (Syr 3,17-18.20.28-29)

Bóg miłuje pokornych

Czytanie z Księgi Syracydesa.

Synu, z łagodnością wykonuj swe sprawy, a każdy, kto jest prawy, będzie cię miłował. O ile wielki jesteś, o tyle się uniżaj, a znajdziesz łaskę u Pana. Wielka jest bowiem potęga Pana i przez pokornych bywa chwalony.
Na chorobę pyszałka nie ma lekarstwa, albowiem nasienie zła w nim zapuściło korzenie. Serce rozumnego rozważa przypowieści, a ucho słuchacza jest pragnieniem mędrca.

PSALM RESPONSORYJNY (Ps 68,4-7.10-11)

Sprawiedliwi cieszą się i weselą przed Bogiem, *
i rozkoszują radością.
Śpiewajcie Bogu, grajcie Jego imieniu, *
cieszcie się Panem, przed Nim się weselcie.

Ojcem sierot i wdów opiekunem *
jest Bóg w swym świętym mieszkaniu.
Bóg dom gotuje dla opuszczonych, *
jeńców prowadzi ku lepszemu życiu.

Deszcz obfity zesłałeś, Boże, *
Tyś orzeźwił swoje znużone dziedzictwo.
Twoja rodzina, Boże, znalazła to mieszkanie, *
które w swej dobroci dałeś ubogiemu.

DRUGIE CZYTANIE (Hbr 12,18-19.22-24a)

Stare i nowe przymierze

Czytanie z Listu do Hebrajczyków.

Bracia:
Nie przystąpiliście do dotykalnego i płonącego ognia, do mgły, do ciemności i burzy ani też do grzmiących trąb i do takiego dźwięku słów, iż wszyscy, którzy go słyszeli, prosili, aby do nich nie mówił.
Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu, do pośrednika Nowego Testamentu, Jezusa.

EWANGELIA (Łk 14,1.7-14)

Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza.

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. I opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie wybierali pierwsze miejsca. Tak mówił do nich: ”Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: »Ustąp temu miejsca«; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce.
Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: »Przyjacielu, przesiądź się wyżej«; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”.
Do tego zaś, który Go zaprosił, rzekł: ”Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych.
A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych”.

ROZWAŻANIE

Ty, dobry Boże, biednego ochraniasz!

 

 

Drodzy,

Nie sposób dziś nie zacząć, w tę Niedzielę, 1 września, od oddania hołdu polskiej ofierze II wojny światowej. Wszystkim naszym drogim Siostrom i Braciom, którzy nie powitali jak zawsze nowego dnia wstając w wolnym bezpiecznym kraju. Nie wstąpili w nowy miesiąc, wrzesień 1939r., tak jak 31 dni wcześniej. Sierpień okazał się, na długo, czasem z tęsknotą, wręcz z namaszczeniem wspominanym. Dzieci i młodzież nie poszły do szkół, dorośli do pracy. Nikt już nie musiał się spieszyć, by zdążyć na 8 rano. Nie musiał płakać, bo skończyły się wakacje. Waśnie, spory i zatargi, plany i marzenia wszystko straciło znaczenie. Bo życie ludzkie, życie Polaków, dla tego sąsiada, z Zachodu, nie miało żadnej wartości. Bo celem niszczycielskich Niemiec Adolfa Hitlera było unicestwienie polskiego narodu. Nie tylko obywateli wyznania mojżeszowego. Całej substancji osobowej Polski. Świat, sprzed 80 lat, został zburzony i nigdy już nie powrócił. Przeminął wraz ze wszystkimi ofiarami: żołnierzami i cywilami, z całym duchowieństwem, włodarzami, z rodzinami i sąsiadami. A potem, z architekturą i atmosferą tamtych dni, tamtej Polski. Dopiero, co odrodzonej po 123 latach zaborów. Ciemne chmury znowu nadpłynęły na polskie jasne niebo, nad ten kraj, co miał ambitne plany odbudowy i scalenia Rzeczypospolitej. Pozostali tylko kombatanci i świadkowie tamtych tragicznych wydarzeń. Dla nas, żyjących dziś, szczególnie dla tych, urodzonych w wolnej Polsce, bezcenne skarby, które niosą w sobie świadectwo i obrazy w pamięci, które pozwalają nam zapamiętać, docenić. Pozwalają przebaczyć… Bo patrząc na ogrom tej ofiary, po ludzku, nie sposób zrozumieć i wybaczyć agresorom. To nie jest w naszej mocy. Idąc na cmentarze z mogiłami poległych, mijając pomniki zamordowanych powinniśmy uświadomić sobie, ile kosztuje niepodległość naszej Niepodległej.

A skąd to umiłowanie wolności? Wolności prawdziwej, dla wszystkich, dla całej Polski. Z Chrystusa. Bowiem Polska na chrześcijaństwie stoi, na chrzcie Mieszkowym, na wierze katolickiej. Polska, umiłowana przez Boga. Tak okrutnie doświadczana. Czy miała szansę na przetrwanie? Patrząc, przez pryzmat ziemski, nie miała żadnych szans. Nie miała też powodu, by walczyć do końca. By nie zapomnieć o haśle: Bóg, Honor i Ojczyzna, kiedy gra toczyła się o własne życie. A jednak, ukrzyżowana, zmartwychwstaje. I żyje. Polska pod Krzyżem Jezusowym nie ugnie się złu nigdy, bo duch ma źródła życia z Nieba, nie z ziemi. Stąd i dzięki Bogu jesteśmy w stanie przebaczyć, starać się budować pokój. Relacje pełne szacunku i wzajemnego zrozumienia. Świat, ten codzienny, polski, pełen życzliwości i wrażliwości na krzywdę ludzką. Dzięki Bogu, że żyjemy już w wolnej, nikomu Niepodległej. Pozwól nam, Boże umieć pamiętać i godnie żyć, by być wolnym, dziś, od grzechów, szczególnie nienawiści i wszelkiej złej woli. Cześć i chwała Bohaterom!

 

Gdy wspominamy tę przeszywającą serce datę, należy się zastanowić, dlaczego doszło do tak straszliwej wojny? Skąd tyle zła, zła przede wszystkim w ludziach. Jako wierzący, nie musimy dociekać, gdyż wiemy, że na ziemi rzeczywiście działa diabeł i czasami triumfuje w sobie, dobrze znany sposób. Dzisiejsza Ewangelia pozwala nam wejść nieco głębiej w tę refleksję.

Czytamy:

I opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie wybierali pierwsze miejsca.

 

Te pierwsze miejsca. Rzeczywiście, słowa te padły tak dawno temu, a świat i my w nim tacy sami. Pragnienia, często nieczyste, prowadzą nierzadko do przepychanek, niesprawiedliwych osądów i pomówień czy wręcz usuwania konkurenta z drogi. Chcemy być pierwsi. Dążymy do pierwszych miejsc, tych dla najlepszych, najbardziej… No właśnie jakich? Najbardziej godnych? A więc pycha i wysokie mniemanie o sobie. Kusi i prowadzi do wyzbycia się zasad i wartości, byle tylko zdobyć upragniony cel, zrealizować swój ambitny plan. Oczywiście sama ambicja nie jest złem, ale gdy stanie się celem w sobie, gdy z pierwszego planu znika drugi człowiek, to może pojawić się w naszej głowie pewien totalitaryzm własnych pragnień i potrzeb. Wymyślanie rzeczywistości i tworzenie z niej jedynej ostoi dla innych jest niebezpiecznym zjawiskiem, na które każdy człowiek może zostać wystawiony. Jeżeli tylko zapomni, że jest dzieckiem Boga, że to On ma działać przez swoje stworzenie, że Jego wola i Jego plany są najlepsze, że to wreszcie On będzie usadzał nas wiecznie przy stole błogosławieństwa. I lepiej byśmy siedząc na ostatnim miejscu, przez pokorę, czystość i dobro, byli wywołani przez Niego do tego bardziej zaszczytnego. On nie zapomni wywyższyć tych, którzy sami się uniżali, by Miłość triumfowała.

Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej„; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

 

Boże, czy przywitałeś tak tych, którym odebrano życie w czasie II wojny światowej, tych, których zdeptano i zamieniono w proch?                PRZYJACIELU, PRZESIĄDŹ SIĘ WYŻEJ.

 

Bo wygórowane ambicje i plany, i walka o nie, bezwzględna, może po prostu wynikać z faktu, który dobrze opisał T.S. Eliot:

Połowa zła na tym świecie wynika stąd, że ktoś chce się czuć ważnym.

Gdyby Adolf Hitler nie przeżył odrzucenia, a tym samym nie musiał walczyć o uznanie i szacunek, gdyby nie chciał tak bardzo poczuć się ważnym, to czy napadłby na Polskę, dążyłby do zagłady Żydów, duchowieństwa?

Jakże świat wyglądałby inaczej?! Jakże dziś wyglądałaby Polska, z tyloma wspaniałymi postaciami i zwykłymi znajomymi?

Egoizm wystawia nas na samozatracenie, które może nastąpić po zatraceniu innych.

Jezus mówi takim zawsze: Ustąp temu miejsca.

Temu, który kocha. Boga i drugiego człowieka, i przez to samego siebie. I nie ma w nim już miejsca na umiłowanie tylko własnego ja.

Bo jak mówi dzisiejsza Księga Syracydesa:

Na chorobę pyszałka nie ma lekarstwa, albowiem nasienie zła w nim zapuściło korzenie.

 

 

I kolejna rzecz.

Siła przymierza, współpracy, wsparcia.

Polska sromotnie się o niej przekonała. Siła ta była tylko na ustach i być może w umowach. Ale nigdy nie przeszła w czyn. Nigdy nie poszła za tym słabszym, który potrzebował jej pomocy. Któremu tę pomoc, swoją siłę, obiecała. Jak wyglądają nasze obietnice? Ile są one warte? Czy nie pokrywają się z rzeczywistością? Czy dane słowo, rzucone w glebę, zaowocuje?

Czy nasze zobowiązania, pewne i bezterminowe, są prawdziwe przy opłacalnych wiatrach? Czy życie weryfikując je, nie prowadzi do osamotnienia i skrzywdzenia tego, który nam zaufał? Chętniej udzielamy pomocy temu, który ma zapasy złota, pałace i jest wypłacalny. Trudniej nam wesprzeć tych, którzy nic już nie mają, którzy żyją w świecie ruin własnych domów i marzeń.

I Jezus ma na to odpowiedź:

Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych.

Anglio, Francjo, pomogłaś? Podziękowałaś nam? Czy było ci tak głupio, bo wiedziałaś, że tylko Polska dotrzymała danego słowa? Przyjęłaś nas? Tak. Na zmywak i sprzątanie. W końcu ostatni będą pierwszymi… I chyba nie kierowałaś się tu Ewangelią.

 

Ale my, ludzie wiary,nadziei i miłości, jesteśmy przekonani, że nasi Przodkowie, wystawieni na próbę ‘39:

Nie przystąpiliście do dotykalnego i płonącego ognia, do mgły, do ciemności i burzy ani też do grzmiących trąb i do takiego dźwięku słów, iż wszyscy, którzy go słyszeli, prosili, aby do nich nie mówił.

Dzisiejszy List do Hebrajczyków pomaga nam zaufać, że po doświadczeniu tygla, nasi Rodacy, usłyszeli te słowa:

Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu, do pośrednika Nowego Testamentu, Jezusa.

 

Do Boga, który sądzi wszystkich…

 

Psalm Niedzieli 1-go września niezwykle dotyka i dalej podejmuje tematykę tej tragedii dziejów:

 

Sprawiedliwi cieszą się i weselą przed Bogiem,
i rozkoszują radością.
(…)

Ojcem sierot i wdów opiekunem
jest Bóg w swym świętym mieszkaniu. Bóg dom gotuje dla opuszczonych,
jeńców prowadzi ku lepszemu życiu.

 

Tak! Sprawiedliwi się cieszą wiecznie. Może nie tu, na ziemi. Ale w niebie, na pewno.

Tak! Wiele sierot i wdów, i wdowców, zaświadczyłoby o Twej opiece. Tyś przygotował nowy dom dla tych, którzy stracili swój rodzinny. I tych, prowadzonych w łańcuchach, zwożonych wagonami, wyprowadziłeś z tego świata zła do wiecznego dobra.

A cóż z tymi, którzy stali się jeńcami diabła?

Obyśmy, my, nigdy indywidualnie ani wspólnotowo, nie szli w układy z siłą zła. Bo początki mogą być zgubnie dobre, wręcz niespodziewanie dobre. Życie przemija i zostajemy z pustymi rękoma. I bez duszy…

 

 

Deszcz obfity zesłałeś, Boże,
Tyś orzeźwił swoje znużone dziedzictwo.
Twoja rodzina, Boże, znalazła to mieszkanie,
które w swej dobroci dałeś ubogiemu.

 

Znaleźliśmy mieszkanie w Tobie, Jezu. A Tyś, odnalazł je w naszym sercu. W sercu także Narodu. Dlatego Polska będzie wywyższona, bo pozostanie wierna i pokorna, mimo wszystko!

 

Niech Królowa dzisiejszego dnia, NMP Królowa Pokoju, otula nas swoim płaszczem i przywraca niezachwianą nadzieję. Którą mieli obrońcy Westerplatte, powstańcy Warszawy, nawet Ci w obozach zagłady. Którą mieli Ci, co przetrwali wojnę, a przyszła jeszcze gorsza, “zaraza czerwona”. Niezachwianej nadziei ucz nas Maryjo, byśmy wierząc w jutro, pamiętali o wczoraj, żyjąc dziś i pragnąc jedynie ŚWIĘTOŚCI.

 

 

Świętości, której pragnęli i którą osiągnęli wspominani szczęśliwcy z tego nadchodzącego Tygodnia.

 

Zacznę od ludzi, którzy osiągnęli Niebo w czasie wspominanej II wojny światowej, Polaka i Polek:

 

Michał Czartoryski. Błogosławiony. Męczennik. Polski kapłan, dominikanin. Książę Jan Franciszek. Inżynier architektury.                                                                  Jak samo nazwisko wskazuje pochodził ze znamienitego rodu. Studiował na Politechnice Lwowskiej. Brał udział w obronie Lwowa, za co został odznaczony. Wstąpił do klasztoru w Krakowie. Współdziałał w budowie klasztoru w Warszawie, w którym pełnił wiele różnych funkcji. Przede wszystkim był wychowawcą. Po rozpoczęciu powstania warszawskiego stał się kapelanem AK. Trwał na polu bitwy. Do końca. Bowiem nie wycofał się z oddziałami, nie ukrył się w stroju sanitariusza. Pozostał jako jedyny z personelu medycznego w podziemiach szpitala, wraz z ciężko rannymi żołnierzami i cywilami. Wszyscy zostali rozstrzelani i spaleni na barykadzie. Jest jednym ze 108 męczenników II wojny światowej, zamordowanych z nienawiści do wiary. Dodajmy, z nienawiści do Polski. Drogi Ojcze Michale, piękny człowieku, Twoja miłość nie spłonęła na stosie, bo płonie nadal i rozpala serca Polaków żyjących dziś, do głębokiej wiary w Boga i miłości do Ojczyzny i bliźniego. Ponad lęk cierpienia i śmierci.

 

Maria Stella i Towarzyszki. 11 Męczennic z Nowogródka. Błogosławione.

Siostra przełożona i jej towarzyszki. Nazaretanki. Pełniły posługę miłości dla mieszkańców miasta. Uczyły tajnie dzieci języka polskiego i historii, przygotowywały do sakramentów. Wysyłały paczki zesłańcom. Pozbawione klasztoru przez wschodniego okupanta. Gdy nadciągnął okupant zachodni postanowiły umrzeć za 120 skazanych na śmierć. A wtedy karę pozbawienia życia zamieniono na roboty w Niemczech. Wszyscy aresztowani przeżyli wojnę. One same zostały, bez skazania, pozbawione życia, przez rozstrzelanie. Kochane Siostry z Nowogródka módlcie się za Polaków, szczególnie z Kresów, aby zawsze mieli tego niezłomnego ducha. Na wasz wzór. Z Ducha.

 

Dalej to:

 

Beatrycze z Silvy. Święta. Portugalka związana z Hiszpanią. Piękna dziewczyna pochodząca z arystokracji. Wychowanka dworu królewskiego Izabeli Portugalskiej. Jej uroda wzbudzała powszechną zazdrość, dlatego też była więziona. Po uwolnieniu zyskała schronienie w klasztorze cysterek w Toledo. Spędziła w nim 30 lat. I mogłoby się wydawać, że nic wielkiego się już nie wydarzy. A jednak pewnego wieczora objawiła jej się Piękna Pani z Dzieciątkiem, dając jej ambitne zadanie. I założyła zakon koncepcjonistek, Niepokalanego Poczęcia NMP. Szkaplerz, biały habit i niebieski płaszcz. I zawojowała ówczesny jej świat. Maryja wybrała ją na swoją służebnicę, aby wielbiła i rozsławiła Jej życie bez grzechu. Nawet tego pierworodnego! Beatrycze jest patronką wszystkich uwięzionych, tych sprawiedliwie, a jeszcze bardziej tych więzionych bez podstaw. Módlmy się do niej, byśmy nie byli więźniami grzechu!

 

Grzegorz Wielki. Święty. Doktor i reformator Kościoła. Włoch. Papież. Pierwszy mnich na stolicy piotrowej: benedyktyn. Pochodził z rodziny bogatej, wykształconej i wierzącej. Jego matką była święta Sylwia, a on nie był wyjątkiem w rodzinie, jeżeli chodzi o wybór drogi zakonnej. On sam dobrze wykształcony, dyplomata, prefekt Rzymu. Po śmierci ojca postanawia przywdziać habit, a dzięki odziedziczonym dobrom funduje m.in. nowe klasztory. W końcu zostaje Sługą sług Bożych, jak sam się nazwał. Grzegorz I żył w niełatwych czasach dla Kościoła katolickiego, którego centrum coraz bardziej stawało się Bizancjum niż Rzym, po upadku Cesarstwa. Musiał rozsądnie podchodzić do częstych problemów. Stał się papieżem Dialogu i dzięki jego mądrym decyzjom Patriarchat Rzymu ostał się najważniejszym. Budował Kościół jako hierarchię i instytucję scentralizowaną, co zapewniało ład. Przywrócił karność duchowieństwa, opowiadał się za celibatem i ubóstwem. Jako człowiek św. Benedykta wiedział, co to znaczy posłuszeństwo, ciężka praca i porządek. I co zapewnia pokój duszy. Był zwolennikiem niezależności Kościoła od władz świeckich. Zauważył, że stagnacja może doprowadzić do zaniku wiary w innych państwach, stąd zapoczątkował przewodnictwo Stolicy Apostolskiej w kwestii misyjnej. Szczególny patron Anglii. Usystematyzował liturgię oraz śpiew. Słynny chorał gregoriański. Wprowadził Ojcze nasz do mszy. Twórca dzieł, krótkich uporządkowanych kazań, listów, rozważań. Przed śmiercią wiele wycierpiał. Jego grób zwieńcza napis: Konsul Boga. Przez aklamację ludu Santo Subito uznany za świętego. Dlaczego? Bo pomijając jego zalety umysłu i wychowania, to serce papieża Grzegorza nie pozwalało mu na bezczynne przyglądanie się ludzkiej biedzie, nędzy, chorym, porzuconym, wszystkim potrzebującym pomocy, zarówno tej materialnej jak i duchowej. Kościół, który tworzył był pełen miłosierdzia. Święty papież jest patronem muzyków, chórów, uczniów i studentów. To jemu zawdzięczamy słynne “gregorianki”, trycezymy, 30 dni Mszy św., które mają niezwykłą moc uzdrawiającą dla dusz czyścowych. Gregorianki to także dawne święto szkół podstawowych. Święty Grzegorzu dawaj siłę i odwagę Twojemu następcy, Franciszkowi.

 

Rozalia z Palermo. Święta. Włoszka. Dziewica. Pustelniczka. Córka księcia wybrała życie czyste, pełne ascezy i wyrzeczenia. Obrała jako swego oblubieńca Jezusa. Zbiegła do groty, gdzie wiodła życie oddane Bogu. Rozalia jest wybawicielką od zarazy. Pewnego dnia ukazała się dziewczynie, której wyjawiła, jak Palermo może przezwyciężyć tę niszczycielską siłę. Kazała odszukać jej relikwie i przejść z nimi ulicami miasta. I rzeczywiście we wskazanej grocie znaleziono kości kobiety, uczyniono jak wskazała święta i zaraza ustąpiła. I tak też rozpoczął się jej kult. Święta Rozalio, módl się za nami! Chroń nas od zarazy głupoty.

 

Melchior Grodziecki. Święty. Męczennik. Polak. Kapłan. Jezuita. Pochodził ze szlacheckiej rodziny. Świetnie wykształcony, uczył się m.in. w Wiedniu i Brnie. Posługiwał jako kaznodzieja i spowiednik w Czechach. Po perturbacjach losu, wysłany do Koszyc, na Słowację, w trakcie wojny trzydziestoletniej. Został uwięziony i poddany całonocnym torturom wraz z towarzyszami. Odmówił jednak przejścia z katolicyzmu na kalwinizm. Nie mógł zaprzeć się Mistrza, Chrystusa. Dlatego został ścięty toporem, a jego ciało rozczłonkowano i wrzucono do fosy. Bezbożny czyn wywołał oburzenie nawet wśród protestantów. Ciało świętego zostało wydobyte i w końcu oddane katolikom. Ostatecznie zostało złożone w tyrnawskim klasztorze sióstr urszulanek. Święty Melchiorze, dodawaj nam odwagi do doskonalszego wyznawania miłości do Jezusa, naszego jedynego Pana.

 

A zakończę na tej świętej, której naprawdę nie trzeba przedstawiać. Natomiast trzeba brać z niej przykład miłowania drugiego człowieka.

 

Matka Teresa z Kalkuty. Święta. Dziewica. Albanka urodzona w Macedonii, Agnes GonxhaBojaxhiu. Założycielka zgromadzenia: Misjonarek Miłosierdzia. Laureatka Nagrody Templetona i Pokojowej Nagrody Nobla. Odznaczona najwyższym indyjskim orderem Bharat Ratna. Jej opiekunką stała się Teresa z Lisieux, patronka misji. Cóż by nie napisać o tej kobietce, pomarszczonej, pochylonej, w białym sari, przychodzi na myśl: MIŁOSIERDZIE. Poszła w najgorszą nicość, dogłębne ubóstwo, ciemność. Gdzie tak mało, by się odważyło pójść. Do tych trędowatych, skazanych przez los, odrzuconych przez świat. Idąc, zmagała się dodatkowo, aż do śmierci, z “nocą duchową”. Dlaczego taka decyzja? Skąd siła i wrażliwość? Czy to tylko współczucie, litość? Myślę, że to za mało, by móc przejść TAKĄ drogę nędzy i być wciąż bogatym człowiekiem. Ona sama mówiła:

Nie jestem pracownikiem socjalnym. Nie robię tego dla celów socjalnych. Robię to dla Chrystusa. Robię to dla Kościoła.

 

Podczas odbierania Nagrody Nobla zapytano ją:                                                   „Co możemy uczynić na rzecz pokoju na świecie?”,                            odpowiedziała:                                                                                          „Idźcie do domu i kochajcie swoje rodziny”.

Powiedziała ponadto:

Na całym świecie, nie tylko w biednych krajach, ale również na zachodzie znalazłam ubóstwo, lecz o wiele trudniejsze do usunięcia. Kiedy przyjmuję głodnego człowieka z ulicy, daję mu talerz ryżu i kromkę chleba. Czuję się wtedy spełniona. Usunęłam głód. Lecz istnieje jeszcze inna bieda, bieda osoby, która jest odrzucona od innych, która czuje się niechciana, niekochana, przerażona, osoby, która została usunięta ze społeczeństwa – ta bieda jest tak bardzo raniąca i dla mnie bardzo trudna.

 

Iść do domu i kochać rodzinę… Można by było pomyśleć, że niezbyt lotna, wręcz dziwna odpowiedź. Tak po prostu iść do domu i…

Jednak w prostocie słów Matki Teresy należy odkryć potęgę prawdy. To jakie tworzymy rodziny, na czym je opieramy, jak się w nich zachowujemy. Jak wzajemnie się traktujemy. Jak wychowujemy dzieci. Czy każdy jest zauważany, doceniany i kochany. Czy wzajemnie uczymy się przepraszać, wybaczać, pomagać, dziękować, prosić. Może się wydawać, że to nie ma znaczenia w skali światowej. A jednak! Wystarczy jedna osoba, by zmienić świat.

Nam, wystarczył święty Jana Paweł II, kochany w swojej pięknej wierzącej rodzinie, która nauczyła go czym jest miłość. Wystarczył, by Polska na zawsze czuła dumę.

Niemcom, Adolf Hitler. Zbrodniarz ludzkości, który nie był kochany, pochodził z patologicznej rodziny i nigdy nie został nauczony miłowania. Wystarczył, by Niemcy na zawsze czuły wstyd.

Natomiast i Polska, i Niemcy muszą czuć zobowiązanie. By pamiętać.

I kontynuować dzieło JPII, a unicestwiać z przestrogą hańbę Hitlera.

 

 

Warto dodać i te słowa Matki Teresy z Konferencji ONZ:

Wiele razy powtarzałam – i jestem tego pewna – że największym niebezpieczeństwem zagrażającym pokojowi jest dzisiaj aborcja.                Jeżeli matce wolno zabić własne dziecko, cóż może powstrzymać ciebie i mnie, byśmy się nawzajem nie pozabijali?

 

Jedynym, który ma prawo odebrać życie, jest Ten, kto je stworzył. Nikt inny nie ma tego prawa: ani matka, ani ojciec, ani lekarz, żadna agencja, żadna konferencja i żaden rząd. (…) Przeraża mnie myśl o tych wszystkich, którzy zabijają własne sumienie, aby móc dokonać aborcji. Po śmierci staniemy twarzą w twarz z Bogiem, Dawcą życia. Kto weźmie odpowiedzialność przed Bogiem za miliony i miliony dzieci, którym nie dano szansy na to, by żyły, kochały i były kochane? (…) Dziecko jest najpiękniejszym darem dla rodziny, dla narodu. Nigdy nie odrzucajmy tego daru Bożego.

 

To przestroga dla nas, dzisiejszych pielgrzymów i jutrzejszych także. Zarówno Polaków jak i Niemców, jak i całej ludzkości!

 

 

Kończąc, pragnę zacytować słowa Premiera RP Mateusza Morawieckiego:

 

Józef Szujski, wybitny polski konserwatywny myśliciel, pisał, że fałszywa historia jest mistrzynią fałszywej polityki. Myśląc o 80. rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej i długim polskim roku 1939 r., pamiętajmy o jego słowach.

 

Ile znaczą ci, którzy kreują fałszywą historię o “polskich obozach”, o współudziale Polaków w Holocauście?

Ile jest warta przyjaźń i zaufanie do Niemców i Rosjan podczas budowy gazociągu Nord-Stream?

Ile są warci ci, którzy donoszą na Polskę do obcych państw, prosząc o ich interwencję? Czy kieruje nimi duch Pileckiego i Karskiego, a może Targowica? Zdrajcy Narodu nie są godni ofiary przodków. Historia nie jest dla nich nauczycielką życia, dlatego surowo ich oceni. Ku przestrodze tych, co w przyszłości.

 

Prawda historii jest mistrzynią prawdziwej polityki, a więc czynienia dobra dla całej wspólnoty światowej!

 

 

Drodzy Bracia i Siostry,

Bądźmy bohaterami dnia codziennego. Trudnego, ale nieporównywalnego z dniem wojny. Wybierajmy dobro oparte na Bogu, by nigdy nie zastały nas bomby. A każde popełnione czy pochwalane, czy omijane brakiem sprzeciwu zło będzie miało konsekwencje. Będzie miało na pewno.

 

Z Panem Bogiem,

W sercu i na ustach.  

M.P.